Czytasz posty znalezione dla zapytania: Wojewódzkiego Zespołu Ochrony Zdrowia Matki
Wiadomość
  Adresy poradni genetycznych
W katowichach jest jeszcze jedna poradnia genetyczna, którą prowadzi ta sama pani dr co na LIgocie a czas oczekiwania na wizyte jest o wiele krótszy.
Oto adres:

Wojewódzki Zespół Ochrony Zdrowia Matki Dziecka i Młodzieży
Poradnia genetyczna dla dzieci
ul. Powstańców 31
40-038 katowice

tel. 32 2552242, 6032560

My też byliśmy 2 razy, ostatni raz odebrać wynik. Więcej tam nie pojechaliśmy bo i po co? też nie widzę potrzeby.
 
  Konferencja w Olkuszu
Konferencja „ Zrozumieć dziecko nadpobudliwe”

7 kwiecień 2005r.

Program Konferencji:
Planowany czas 10.00 – 15.00

1. Rozpoczęcie

2. Monika Orłowska- Koordynator Ogólnopolski ds ADHD – Polskiego Towarzystwa ADHD
''Matka walcząca-czyli jak doszło do Kampanii Pokochaj Dziecko z ADHD''

3. dr Jolanta Surmacz-Kampa- pediatra, neurolog dziecięcy. Pracownik Wojewódzkiego Ośrodka Matki i Dziecka w Katowicach. Poradni Neurologicznej Górnośląskiego Centrum Medycznego w Katowicach.
ADHD w neurologii

4.lek.med Aleksandra Lamparska - Warchalska- pediatra, specjalista psychiatrii dzieci i młodzieży. Ośrodek Terapii Nerwic Orzesze. Wojewódzka Poradnia zdrowia Psychicznego dzieci i Młodzieży w Katowicach
Zespół nadpobudliwości psychoruchowej w aspekcie psychiatrycznym

5.Agnieszka Pisula - lek. med , psycholog, psychoterapeuta poznawczo- behawioralny Pracownik Centrum CBT – Centrum Psychoterapii Poznawczo –Behawioralnej działającym we współpracy z Kliniką Psychiatrii Wieku Rozwojowego Akademii Medycznej w Warszawie. Specjalizacja w leczeniu: Psychiatria dzieci, młodzieży i dorosłych ADHD. Współautorka m.in. publikacji „Dziecko z zespołem nadpobudliwości psychoruchowej /ADHD/.
Strategie postępowania w leczeniu zespołu ADHD

5.Paweł Gadzina -''Źle prowadzone i nierozpoznane ADHD - własne doświadczenia''.

6.Zbigniew Gala-przedstawiciel Międzynarodowego Biura Ochrony Praw Dziecka-
''Samobójstwa wśród dzieci z ADHD.''

Przerwa

7.Halina Kantor-matka dwójki dzieci z zespołem ADHD, założycielka Katowickiego Stowarzyszenia Pomocy Dzieciom z Adhd i innymi Dysfunkcjami-„Niezwykłe Dzieci”
''Dziecko z ADHD w szkole z punktu widzenia rodzica''

8. dr n. med. Alicja Kubik - specjalista neurologii dziecięcej i pediatrii, elektroencefalografista kliniczny, neuroterapeuta eeg-biofeedback
Zastosowanie EEG – biofeedback , w leczeniu dzieci z ADHD

9. mgr Stanisław Bobula- psycholog, terapeuta Niepubliczny Ośrodek Doskonalenia Nauczycieli „Sophia” dr Jakuba Koładziejczyka
''Praca z dzieckiem z ADHD w jego naturalnym środowisku''

10. Agata Orzeł- Żukowska, psycholog, terapeuta rodzinny Poradnia Psychologiczno-Pedagogiczna nr2 w Krakowie
Wspomaganie i terapia rodzin dzieci z ADHD

11. mgr Anna Knapik- instruktor, terapeuta metody Kinezjologii Edukacyjnej dr. Paula Dennisona
Wykorzystanie Kinezjologii Edukacyjnej w terapii dziecka z ADHD

12.Zbigniew Jaworski- trener pływania trener pływania i ratownictwa, pracujący od wielu lat z dziećmi z ADHD,
''Wpływ wody na rozwój dziecka z ADHD”

13-Dyskusja

14-Zakończenie
  Oddziały Poradnie leczenia niepłodności
Kochani
W załączeniu przesyłam listę poradnii leczenia niepłodności, które mają podpisana umowę z NFZ. Informacje ściągnęłam ze stron regionalnych NFZ oraz dzwoniąc osobiście. Brakuje mi tylko wiedzy o oddziale Małopolskim i Kujawsko Pomorskim. Jesli chodzi o odział Lubuski to mam klinikę, która podpisała umowę na 2006 natomiast danych na 2007 nie posiadam. Jak bedę miała więcej informacji to doślę. Może komuś kto ma problemy przyda się moja robótka. Z góry zaznaczam, iz kliniki w ramach NFZ nie wykonują zabiegów InVitro. Mozecie co najwyżej liczyć na badania specjalistyczne oraz w niektórych przypadkach inseminacje. Odezwę sie jeszcze i przyśle ciekawostki w temacie. Powodzenia!

Dolnośląski
Wrocław Akademicki Szpital Kliniczny Im. Jana Mikulicza-Radeckiego ul. Dyrekcyjna 5/7 tel.: /71/3282532
Lubelski
Lublin Samodzielny Publiczny Szpital Kliniczny Nr 1 w Lublinie ul. Staszica 16
Samodzielny Publiczny Szpital Wojewódzki Im. Jana Bożego Ul. Biernackiego 9
Lubuski
Gorzów Wlkp Samodzielny Publiczny Szpital Wojewódzki ul. Walczaka 42 Poradnia Leczenia Niepłodności (kontrakt na 2006)
Łódzki
Łódź Niepubliczny Zakład Opieki Zdrowotnej Centrum Leczenia Niepłodności GAMETA
PORADNIA LECZENIA NIEPŁODNOŚCI ŁÓDŹ LESZCZYŃSKIEJ 20 O-42-645-77-77
SALVE ZAKŁAD OPIEKI ZDROWOTNEJ SP. Z O.O. PORADNIA LECZENIA NIEPŁODNOŚCI ŁÓDŹ A. STRUGA, 3 042 633 56 61
Instytut Centrum Zdrowia Matki Polki PORADNIA LECZENIA NIEPŁODNOŚCI Łódź Rzgowska 281/289 271-11-56
Mazowiecki
Warszawa Szpital Kliniczny im. Księżnej Anny Mazowieckiej ul. Karowa 2,
Instytut Matki i Dziecka ul. Kasprzaka 17A
Szpital Bielański im. ks. Jerzego Popiełuszki ul. Cegłowska 80
Szpital Kliniczny Dzieciątka Jezus CLO pl. Starynkiewicza 1/3
Poradnia Leczenia Niepłodności Warszawa , ul. Pl. Starynkiewicza 1/3 Tel. (22) 502-15-69
Poradnia Leczenia Niepłodności Warszawa , ul. Fieldorfa 40 Tel. 22 879 92 09
Radom Poradnia Leczenia Niepłodności ul.Aleksandrowicza5 tel 048 361 31 15 przy Wojewódzkim szpitalu Specjalistycznym
Warmińsko Mazurski
Olsztyn Poradnia Leczenia Niepłodności przy Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym w Olsztynie, przy ul. Żołnierskiej 18, tel. (089) 538 62 33
Wielkopolski
Poznań Poradnia Leczenia Niepłodności przy Gin.Poł Szpitalu Klinicznym Akademii Medycznej Jeżyce Polna 33 061 8419 311
Podkarpacki
Rzeszów Poradnia Ginekologiczna ul. Warzywna 3
Pomorski
Gdańsk Poradnia Leczenia Niepłodności Niepubliczny Zakład Opieki Zdrowotnej INVICTA Gdańsk Podwale Grodzkie 2 76-314-76,328-32-38
Poradnia Leczenia Niepłodności Samodzielny Publiczny Szpital Kliniczny Nr 1 Akademickie Centrum Kliniczne Akademii Medycznej w Gdańsku DĘBINKI 7 349-22-22
Śląski
Bytom Szpital Specjalistyczny Nr 2 w Bytomiu, Batorego 15 tel. (33)7861400
Katowice Niepubliczny Zakład Opieki Zdrowotnej SIGMA -BI Batorego 18 tel. (32)3897085
Wojewódzki Zespół Ochrony Zdrowia Matki, Dziecka i Młodzieży w Katowicach Powstańców 31 tel. (32)6032557
NZOZ VITA-MED Ziołowa 45/47 tel. 601500444
Częstochowa Wojewódzki Zakład Opieki Zdrowotnej nad Matką, Dzieckiem i Młodzieżą w Częstochowie Sobieskiego 7A tel. (34)3606132
Tarnowskie Góry Niepubliczny Zakład Opieki Zdrowotnej SANTI-MED Sp.z o. o. W Tarnowskich Górach Miarki 8/1 tel. (32)2858762
Wielospecjalistyczny Szpital Powiatowy im dr Bronisława Hagera w Tarnowskich Górach Pyskowicka 47-51 tel. (32)2854273
Świętokrzyski
Kielce Poradnia Leczenia Niepłodności przy Świętokrzyskie Centrum Matki i Noworodka Szpital Specjalistyczny PROSTA 30 (41) 3618525
Zachodniopomorski
Koszalin Szpital Wojewódzki Im. M. Kopernika w Koszalinie Por Andrologii i leczenia niepłodności CHAŁUBIŃSKIEGO 7, tel. 34-88-355
Szczecin Samodzielny Publiczny Szpital Kliniczny Nr 1 Im. Prof. Tadeusza Sokołowskiego UNII LUBELSKIEJ 1, tel. 091 4253002
[/b]

[ Dodano: 2007-05-28, 15:05 ]
  Willa na Stawowiu - Villa Hochwasser - nic się nie dzieje
Informacje ze strony Stawowie:

Zabytkowe Stawowie nie zginie
Jowita Kiwnik, Sebastian Furtak, TVP Gdańsk
2008-05-20, ostatnia aktualizacja 2008-05-20 17:53

Zespół pałacowo-parkowy na granicy Sopotu i Gdańska od niemal pięciu lat stoi pusty. Właściciel obiektu, Urząd Marszałkowski, dwukrotnie wystawiał go na przetarg. Chętnych nie było. Teraz w ochronę zabytku zaangażowali się mieszkańcy Sopotu
W pałacyku z charakterystyczną wieżyczką i wielkim parkiem z fontanną (działała jeszcze dwa lata temu) przez ponad 40 lat mieścił się specjalistyczny szpital gruźliczy. Niemal pięć lat temu zabytek zmienił właściciela - został nim Urząd Marszałkowski. Klinika przeniosła się do Wrzeszcza, a Stawowie opustoszało.
- Razem ze szpitalem znikło wszystko, co tylko dało się wymontować - mówi sopocianin Jacek Konopacki. W Stawowiu mieszkał przez osiem lat po wojnie - wtedy mieścił się tam dom dziecka dla ofiar wojennych. Matka Konopackiego pomagała go zakładać. - Mosiężne klamki, drzwi, nawet windę. Grzejniki centralnego ogrzewania też zabrali.

Faktycznie zamiast windy straszy pusty szyb. Pod oknami obcięte rury. Niektóre szyby są stłuczone. Na podłodze zostało linoleum, stoją resztki aparatury medycznej. Budynek gorzej wygląda na zewnątrz - obtłuczone schody, popękany tynk, gdzieniegdzie grzyb. Na szczęście do środka nie wedrze się nikt obcy - marszałek zadbał o całodobową ochronę.

- W Sopocie nie ma wielu takich zabytków - mówi Dorota Starościak, mieszkanka kurortu. - Nie mogliśmy patrzeć, jak ten niszczeje, dlatego założyliśmy Inicjatywę Obywatelską Sopot-Stawowie.

Zaczęło się przez przypadek. Sopocianie spotkali się na jednym z popularnych portali internetowych. Ktoś rzucił hasło "Stawowie", zaczęły się dyskusje na forum. Wkrótce powstała Inicjatywa.

- Walczymy o to, żeby do czasu wyłonienia nowego gospodarza Stawowie nie zostało doszczętnie zdewastowane - mówi Starościak. - Mamy też nadzieję, że już po przetargu to miejsce pozostanie otwarte dla mieszkańców i nie powstanie tu zamknięta klinika dla wybrańców.

Sopocianie mają swoją stronę internetową (www.stawowie.pl), na której zamieszczają m.in. kopie pism, które wysłali do instytucji odpowiedzialnych za los zabytku. Także do wojewódzkiego konserwatora zabytków, którego opieką objęty jest kompleks. - Za stan budynku odpowiada właściciel, w tym wypadku marszałek - mówi Marcin Tymiński, rzecznik pomorskiego konserwatora zabytków. - Konserwator ma różne możliwości egzekwowania tego obowiązku, także tak drastyczne, jak wywłaszczenie, jeśli budynek faktycznie jest w fatalnym stanie albo mniej radykalne, jak nakaz doprowadzenia go do porządku. Póki co sytuacja do tego nie dojrzała.

- A co jeśli nie znajdzie się chętny i budynek kolejne lata będzie stał pusty? - pytamy. Rzecznik konserwatora uspokaja: - Wtedy podejmiemy odpowiednie kroki, nie pozwolimy na dewastację.

Mieszkańcy zaproponowali też władzom kurortu, by odkupiły od Urzędu Marszałkowskiego Stawowie. - Miasto mogłoby je potem odsprzedać odpowiedniemu właścicielowi. Zabytkiem była zainteresowana szkoła wyższa, dlaczego nie sprzedać jej kompleksu - zastanawia się Starościak.

Władze Sopotu odrzuciły propozycję mieszkańców. - Właścicielem zabytku jest marszałek - tłumaczy Paweł Orłowski, wiceprezydent miasta. - My mamy jedynie nadzieję, że nowy gospodarz znajdzie się jak najszybciej.

Kolejny przetarg odbędzie się 11 czerwca. Cena wywoławcza - ponad 18 mln zł.

- Spływa do nas dużo ofert, sądzimy, że tym razem znajdzie się dobry nabywca - zapewnia Wiesław Byczkowski z Urzędu Marszałkowskiego. - Niestety, zmuszeni jesteśmy działać w ramach prawa. Nie możemy nieruchomości sprzedać inaczej niż w ramach przetargu.

- Mieszkańcy boją się, że Stawowie trafi np. w ręce dewelopera - mówimy.

- To niemożliwe - uspokaja Wiesław Byczkowski. - Przetarg dokładnie określa, jakie funkcje może pełnić obiekt - m.in. ochrony zdrowia czy wypoczynkowe. Oznacza to, że Stawowie może zostać przeznaczone na hotel, szpital czy uczelnię, ale na pewno nie na blok mieszkalny.

Źródło: Gazeta Wyborcza Trójmiasto

http://miasta.gazeta.pl/t...12,5231581.html

 
  Czy Polska kocha swoje dzieci?
w deklaracjach - TAK
a w działaniach - ...
?

Mówiąc o dzieciach i młodzieży mówimy o co 5-tym Polaku. Zdrowie tej grupy populacyjnej dziś, wyznaczać będą parametry naszego zdrowia publicznego jutro.


Jakie jest dziś? Jak powinno oceniać się zdrowie dzieci?

Różne proponuje się i przyjmuje wskaźniki określające stan zdrowia dzieci. Są kraje, w których uważa się, że wyznacznikiem powinna być aktualna fizyczna i psychiczna kondycja. – To ma być dorodne i piękne pokolenie – mówiła na posiedzeniu Sejmowej Komisji Zdrowia prof. Alicja Chybicka, prezes Polskiego Towarzystwa Pediatrycznego.
Niestety, oficjalne dane nie potwierdzają, że młode pokolenie Polaków takie właśnie jest.

Karta zdrowia

Jak pokazują badania ponad 90 proc. polskich dzieci ma uchybienia zdrowotne. Zauważalnym problemem jest otyłość i nadwaga, które w przyszłości mogą być powodem takich m. in. schorzeń cywilizacyjnych, jak cukrzyca, nadciśnienie tętnicze, choroby układu krążenia. Mówi się, że próchnica zębów jest zmorą wieku rozwojowego. Wobec krajów europejskich, które w zwalczaniu próchnicy przyjęły i zrealizowały swoje cele, jesteśmy opóźnieni co najmniej 10 lat.
Specjaliści z dziedziny zdrowia publicznego określają stan zdrowia dzieci i młodzieży jako krytyczny.
Prof. Jerzy Bodalski z Kliniki Chorób Dzieci Uniwersytetu Medycznego w Łodzi powołując się na oficjalne źródła podaje następujące dane:
- w województwie łódzkim co czwarte dziecko w wieku 0-14 lat dotknięte jest chorobą przewlekłą : alergią, astmą, chorobami oczu
-co dziesiąte dziecko w Polsce ma ułomności ograniczające jego aktywność w porównaniu z rówieśnikami, które wymagają dodatkowego zaopatrzenia i korzystania ze specjalnej pomocy jak aparat słuchowy, okulary, kule, itp.
- kondycja psychiczna populacji wieku rozwojowego jest gorsza niż kondycja somatyczna.
Prof. Bodalski mówi: - Z tego pobieżnego przeglądu wyłania się smutny obraz sytuacji polskiego dziecka oraz ogrom problemów, które stoją przed społeczeństwem, by z pełnym poczuciem odpowiedzialności zadbać o przyszłe pokolenia, które w najbliższej przyszłości kreować będą wizerunek Polski w świecie. Smutne jest także to, że tego problemu prawie nikt nie zauważa, a głos tych, którzy to widzą, nie jest brany pod uwagę.

Alarm dla pediatrii

Federacja Specjalistycznych Towarzystw Pediatrycznych alarmuje: opieka medyczna dzieci i młodzieży w Polsce znajduje się w stanie ciężkiej zapaści.
Tylko w nielicznych przychodniach na poziomie podstawowej opieki zdrowotnej przyjmują lekarze pediatrzy. Wizyta u specjalisty wymaga czekania w długiej kolejce.
Prof. Wanda Kawalec z Kliniki Kardiologii Instytutu Pomnik Centrum Zdrowia Dziecka stwierdza: Wycena przez NFZ pediatrycznych porad ambulatoryjnych jest zaniżona wobec realnych kosztów. Porada kompleksowa może być realizowana tylko raz w roku. Limit czasu przeznaczony na badanie jednego pacjenta, jest zbyt krótki by można było dziecko rozebrać i całościowo zbadać. Nie ma systematycznie prowadzonych programów profilaktycznych, poza programem szczepień ochronnych. Nawet nie wiadomo do końca jaka jest skala problemu, nie ma bowiem rzetelnego monitorowania wszystkich zjawisk i zdarzeń zdrowotnych. W rezultacie dzieci są badane fragmentarycznie, szereg chorób wykrywanych jest zbyt późno.
Źle jest też z leczeniem szpitalnym dzieci. Procedury kosztują de facto drożej niż w przypadku osób dorosłych. Badania wymagają często wysoko specjalistycznej aparatury oraz udziału zwiększonego zespołu lekarskiego i pielęgniarskiego. Nierzadko trzeba leczyć dzieci na kilku oddziałach. Narodowy Fundusz Zdrowia dobrze o tym wie, ale nie chce tego uznać.

Praktycznie nie istnieje medycyna szkolna. Jedna pielęgniarka ma pod swoją kuratelą np. cztery szkoły, biega od jednej do drugiej gubiąc w tym zabieganiu problemy zdrowotne swoich podopiecznych. Dodajmy: w porównaniu do wielu krajów UE polskie dzieci są najbardziej zagrożone ubóstwem. Populacja poniżej 15 roku życia, wykazuje o 40 proc. większe ryzyko zgonu niż ich rówieśników w krajach unijnych. Co czwarte dziecko żyje w biedzie lub na skraju ubóstwa. Takie dane zawiera raport Komisji Europejskiej. Bieda jest wrogiem i zagrożeniem dla zdrowia. W biednych rodzinach zdrowie dzieci odsunięte zostaje na dalszy plan.
- Likwidacją szkolnej służby zdrowia – mówi prof. Jerzy Bodalski – doprowadzono do likwidacji dokumentowanych wskaźników rozwoju fizycznego dzieci i młodzieży, profilaktycznych badań okresowych młodzieży szkolnej i dyspanseryzacji chorób. Także do likwidacji gabinetów stomatologicznych i profilaktyki przeciw próchnicy zębów.

Gdzie jest pediatra?

Ten specjalista został wyparty z pierwszej linii frontu opieki zdrowotnej nad dziećmi. Językiem wojskowego komunikatu opisuje się stan na dziś. Liczba pediatrów zmniejsza się z roku na rok, nie ma dostatecznego naboru nowych kadr. Średni wiek lekarza pediatry wynosi dziś 58 lat, młodszych specjalistów jest niewielu. Pediatrów nie zatrudnia się na etatach w przychodniach zdrowia, bo NFZ nie podpisuje takich kontraktów. Wolność wyboru dano za to przychodniom zdrowia, które – jeśli chcą - mogą zatrudnić pediatrę w charakterze ... „podwykonawcy usług medycznych”.

Kto więc leczy polskie dzieci?

W kręgach Polskiego Towarzystwa Pediatrycznego mówi się: zmarginalizowano rolę pediatry w opiece nad populacją wieku rozwojowego. Tę powinność oddano w ręce lekarzy rodzinnych pozostawiając kilka tysięcy zdezorientowanych pediatrów praktycznie bez formalnych możliwości uprawiania zawodu, do którego przez lata byli przygotowywani. Ministerstwo Zdrowia nie przedstawia żadnego rozwiązania wobec zaistniałej sytuacji, w której zdegradowanie specjalności zawodowej, jaką jest pediatria, stało się faktem. Patrząc na sprawę w szerszym planie trzeba stwierdzić, że nie ma zdefiniowanego i wyraźnie określonego miejsca i roli pediatry w strukturach służby zdrowia.
Lekarze pediatrzy podkreślają: nie chcemy i nie zamierzamy wprowadzać żadnych zgrzytów na linii lekarze pediatrzy – lekarze rodzinni. Dyskusje o tym, czy więcej na temat chorób dzieci wie lekarz pediatra, czy lekarz rodzinny uważamy za bezprzedmiotową.
-Pediatrom – mówi prof. Alicja Chybicka – chodzi o to, aby program opieki nad populacją wieku rozwojowego był włączony do priorytetów polityki zdrowotnej państwa, aby głos pediatrów w opracowaniu, wdrażaniu i realizacji przyjętego programu dochodził do uszu decydentów i był brany pod uwag

Profilaktyka i wczesne wykrywanie chorób

Oto obrazek z życia wzięty:
Jaś staje w drzwiach, pielęgniarka szkolna zważy go, zmierzy i na liście, przy nazwisku postawi jakiś znaczek. To wszystko. Spokój na jakiś czas. Raczej dłuższy, niż krótszy.
- Proszę Państwa, jeśli tak ma wyglądać profilaktyka – mówiła do posłów z Sejmowej Komisji Zdrowia prof. Alicja Chybicka - to efekty są takie, jakie są. Nasze dzieci nie dorównują w zdrowiu swoim rówieśnikom z wielu krajów Unii Europejskiej i nie dorównają im w dorosłym życiu.
Prof. Alicja Chybicka mocno podkreśla wagę wczesnego wykrywania chorób. Jest znanym onkologiem i wie co znaczy w tej chorobie opóźnione leczenie. Opowiada się za rozwiązaniami systemowymi, bo tylko wtedy można liczyć na efekty. Kompleksowy program opieki pediatrycznej nad dziećmi i młodzieżą nie może obejść się bez tych dwu kierunkowych działań – profilaktyki i prewencji.
Pani Profesor jest prezesem Polskiego Towarzystwa Pediatrycznego i inicjatorką utworzenia Federacji Specjalistycznych Towarzystw Pediatrycznych. To właśnie ta organizacja podjęła zdecydowaną walkę o przywrócenie polskiej pediatrii należnego jej autorytetu i określenie roli w systemie opieki zdrowotnej. Pierwszy postulat kierowany pod adresem Ministerstwa Zdrowia odnosi się do zdefiniowania polityki resortu wobec zadań lekarza pediatry w ochronie zdrowia populacji wieku rozwojowego. Być może wzmocnić trzeba będzie ten postulat przepisami legislacyjnymi, nadającymi lekarzom pediatrom wiodącą rolę w sprawowaniu opieki nad dziećmi i młodzieżą na szczeblu podstawowej opieki zdrowotnej (model taki funkcjonuje z powodzeniem w niektórych krajach Unii Europejskiej).
Lista postulatów mających uzdrowić polską pediatrię jest pojemna. Co na to ministerstwo zdrowia? Co na to Narodowy Fundusz Zdrowia, dysponent pieniędzy publicznych na zdrowie? To decyzje finansowe Funduszu doprowadziły przecież w niedawnym czasie do niejednej dramatycznej sytuacji, kiedy dla dzieci chorych na raka zabrakło pieniędzy na leki i kiedy próbowano zamknąć oddział onkologiczny, na którym były hospitalizowane dzieci z chorobą nowotworową.
Zbyt często trudna jest pozytywna odpowiedź na pytanie: Czy Polska kocha swoje dzieci?

Post scriptum
Nie tak dawno Ministerstwo Zdrowia w odpowiedzi na interpelację poselską stwierdziło, że system funkcjonujący w oparciu o przepisy ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych, oraz akty wykonawcze do ustawy „w pełni zapewniają dzieciom i młodzieży opiekę zdrowotną obejmującą zapobieganie chorobom, wykrywanie chorób, leczenie oraz zapobieganie niepełnosprawności”. Stwierdzono również, że prowadzona przez Instytut Matki i Dziecka coroczna ocena profilaktycznej opieki zdrowotnej nad uczniami w szkole, nie potwierdza zarzutu o pogorszeniu się tej opieki. Przeciwnie, jej jakość i dostępność systematycznie się poprawia.
Punkt siedzenia, punkt widzenia. Wszyscy zgodzą się zapewne w jednym, że z każdego punktu widzenia najważniejsze powinno być zdrowie najmłodszej populacji Polaków.
A z tym właśnie nie jest najlepiej.

Źródło:
1. „Obecna sytuacja opieki zdrowotnej nad dzieckiem”, Materiały dla Senackiej Komisji Zdrowia, 2008
2. Zapis stenograficzny (222) 21. posiedzenie Komisji Zdrowia w dniu 6 maja 2008 r.
3. Biuletyn Kancelaria Sejmu
Biuro Komisji Sejmowych. Z posiedzenia: Komisji Zdrowia (NR 28)
4. Wystąpienia wygłoszone i opracowane na posiedzenie Komisji Zdrowia w Senacie RP w dniu 06.05.2008r., dotyczące stanu opieki zdrowotnej nad populacją wieku rozwojowego w Polsce
5. Wystąpienie prof. dr hab. med. Jerzego Bodalskiego, Łódź, 14 maja 2008 r.
6.UWAGA! NASZE DZIECI W NIEBEZPIECZEŃSTWIE! – wystąpienie dr Janusza Kochanowskiego, Rzecznika Praw Obywatelskich
7.Wystąpienie prof. dr hab. med. Wanda Kawalec, Warszawa, 15 maja 2008


materiał prasowy przygotowany przez Stowarzyszenie „Dziennikarze dla Zdrowia” na konferencję prasową zorganizowaną dla Polskiego Towarzystwa Pediatrycznego 13 marca 2009 r., Warszawa.
  Zarządzający Tatrami powrócili już tam, gdzie ich miejsce...
TPN w nowej siedzibie
źródło - Tygodnik podhalański

Od listopada dyrekcja, administracja oraz kilka działów i służb Tatrzańskiego Parku Narodowego mieści się w historycznym, XIX-wiecznym budynku na terenie zespołu dworsko-parkowego w Zakopanem Kuźnicach.

Po przeprowadzonej, w krótkim czasie, gruntownej przebudowie, ale z zachowaniem substancji zabytkowej obiektu i adaptacji do nowych celów, TPN uzyskał lokum we właściwym miejscu – u wejścia do jednej z najliczniej odwiedzanych dolin tatrzańskich. Budynek, w którym w ostatnich latach mieściła się filia Uniwersyteckiego Szpitala Ortopedyczno-Rehabilitacyjnego i Liceum Ogólnokształcące, wraz z pozostałymi sąsiednimi obiektami, znajdującymi się na terenie kuźnickiego parku, został przed trzema laty przekazany TPN-owi przez Służbę Zdrowia. Szkoła specjalna o 54-letnim stażu funkcjonowała tam jeszcze do czerwca ubiegłego roku, kiedy to odbyła się tam po raz ostatni matura. Już w ubiegłym roku prace remontowo-adaptacyjne ruszyły pełną parą. Główna część budynku została oddana do użytku i w listopadzie została zagospodarowana. Jeszcze nie zostało wyremontowane północne skrzydło, gdzie mieściły się gabinety rehabilitacyjne, dyrekcja szkoły i mieszkania pracowników. W miarę pozyskania środków finansowych i ta część obiektu zostanie również przebudowana.

Dokładna data zbudowania tego budynku nie jest znana, ale wiadomo, że powstał on za czasów „hutniczej świetności” Kuźnic, których właścicielami była rodzina Homolacsów, a więc była to pierwsza połowa XIX wieku. Mieściła się w nim dyrekcja hut hamerskich, „Puszka Bracka” i apteka fabryczna. Do dworu Homolacsów, przed którym tryskała fontanna, ogrodzona żeliwną kratą, wykonaną z żelaza wytopionego w hucie kuźnickiej, wiodła aleja wysadzona jesionami. Na terenie parku była też karczma, wozownia, a niżej kilka domków hamerników. Po drugiej stronie drogi stały kuźnie – Młot Eugenia, Młot Julia i Młot Anna. W miejscu, gdzie znajduje się dolna stacja kolejki na Kasprowy Wierch, był wielki piec hutniczy.

Po zlikwidowaniu zakładu hutniczego Kuźnice przeszły w ręce Władysława Zamoyskiego, który w 1889 roku nabył na licytacji Dobra Zakopiańskie. Dwa lata później matka hrabiego Jadwiga Zamoyska urządziła w tym obiekcie Szkołę Pracy Domowej Kobiet, którą założyła wcześniej w Kórniku. „Cepculki”, bo tak nazywano uczennice, kształciły się w zakresie zajęć gospodarskich, ogłady towarzyskiej i doskonaliły w pobożności. Wydawały własne pismo – najpierw „Pisemko Kuźniczanek”, a potem „Kuźniczanka”. W 1932 roku szkołę przekształcono w 4-letnie gimnazjum i 2-letnie liceum. W czasie II wojny światowej szkoły przeniesiono do „Okszy”, a w budynku w Kuźnicach, zajętym przez najeźdźcę i częściowo przebudowanym, Niemcy urządzili hotel dla władz Generalnej Guberni „Pod Starym Żelaznym Młotem”. Po wojnie szkoła gospodarcza powróciła do Kuźnic ale istniała tylko do 1948 roku. Trzy lata później obiekt ten pozyskała służba zdrowia i stał się „Domem Ozdrowieńców” dla dzieci i młodzieży, która leczyła się w sanatorium KBK na Bystrem na gruźlicę kostno-stawową. Młodzież powracała tu do sił, a równocześnie, na zajęciach kółek zainteresowań przyuczała się zawodu. W 1953 roku powstało przy „Domu Ozdrowieńców” Liceum Ogólnokształcące, które umożliwiało młodzieży kontynuowanie nauki w zakresie szkoły średniej.

Sanatorium stopniowo zmieniało swój profil – zaczęto leczyć schorzenia narządów ruchu, zmieniło też nazwę. W latach 60. był to Wojewódzki Ośrodek Rehabilitacyjno-Ortopedyczny dla Dzieci i Młodzieży (WORODiM), a potem Specjalistyczny Zespół Rehabilitacyjno-Ortopedyczny dla Dzieci i Młodzieży (SZRODiM). Cały czas funkcjonowała przy ośrodku szkoła specjalna – Liceum Ogólnokształcące, do którego w początkowym okresie uczęszczali również znani później narciarze i sportowcy z Zakopanego. W ostatnich latach mieściła się w tym budynku filia Uniwersyteckiego Szpitala Ortopedyczno-Rehabilitacyjnego, w którym przebywała młodzież przed i po zabiegach, przeprowadzanych w głównym budynku Szpitala Uniwersyteckiego na Bystrem (dawne KBK).

***

Prawie wszystkie pomieszczenia w głównej części budynku zostały przebudowane z wyjątkiem kaplicy pw. Matki Boskiej Dobrej Rady, do której jest również bezpośrednie wejście z zewnątrz. W kaplicy położono nową podłogę, boazerię i wymieniono stolarkę okienną. Pozostawiono stare ławki, ale dołożono nowe, które zostały wykonane na stulecie zabytkowej kaplicy w Jaszczurówce.

Po budynku oprowadza mnie dyrektor TPN Paweł Skawiński. Dla mnie jest to miejsce szczególne, gdyż pracowałem w kuźnickim liceum 31 lat i znałem w nim każdy zakątek. Z sentymentem przypominam sobie klasy, pokój nauczycielski, świetlicę, gabinet lekarski, sale rehabilitacyjne, pokoje pacjentów, ale to, co teraz zobaczyłem, budzi podziw i cieszę się, że obiekt ten przejął dobry gospodarz, który zadbał o to, aby zespół dworsko-parkowy ożył na nowo zarówno historią, jak i teraźniejszością.

Dyrekcja ma ambitne plany. – Pierwszą inwestycją po przejęciu tego budynku była zamiana kotłowni koksowej na gazową – wyjaśnia Paweł Skawiński. – Gaz jest doprowadzony do Kuźnic, a docelowo ma zostać doprowadzony na Kalatówki. Korzystając z linii gazowej, zrobiliśmy oczyszczalnię. Na te proekologiczne inwestycje uzyskaliśmy środki z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska. Zlikwidowaliśmy brzydką przybudówkę od strony południowej, a architekt zaprojektował taras i schody ewakuacyjne z sali konferencyjnej, znajdującej się na piętrze.

Na parterze, tuż przy kaplicy, gdzie kiedyś była mała sala gimnastyczna, znajduje się duży gabinet dyrektora. Przy głównym wejściu do budynku, gdzie były schowki jest monitoring, w sumie zamontowanych jest 27 kamer. Na wprost wejścia jest kasa, ma tam też swoje pomieszczenia straż parku. W dawnej świetlicy na piętrze, gdzie organizowane były przez młodzież akademie w okazji różnych rocznic i uroczystości, jest obecnie ładnie urządzona sala konferencyjna z wyjściem na taras. W sali odbywają się wewnętrzne szkolenia i spotkania załogi. Jest ona również udostępniana TOPR-owi na szkolenia w ramach współpracy.

Na I piętrze znajdują się: administracja, gospodarstwo pomocnicze i dział ochrony przyrody, gdzie ma swój gabinet Zbigniew Krzan, zastępca dyrektora. Jest też pokój dla leśników, którzy wracając z terenu, mogą w nim sporządzić raport. Tam zgrywane są do komputerów dane dotyczące obiegu drewna w lesie.

Na drugim piętrze znajduje się m.in. dział społecznych funkcji parku, a w dawnej sypialni nr 18 jest gustownie urządzony gabinet Stanisława Czubernata, zastępcy dyrektora. Na każdym piętrze jest zaplecze socjalne. – Jak uzyskamy pieniądze, to wyremontujemy również skrzydło północne budynku – planuje Paweł Skawiński. – Chcemy tam zrobić zaplecze edukacyjne z możliwością noclegów, a także salę do szkoleń. Mamy podpisać umowę z Krakowskim Oddziałem IMGW na ustawienie dwóch stacji meteorologicznych – edukacyjnej na skwerku przed budynkiem, a drugiej – funkcjonującej w ramach sieci IMGW – w ogrodzie poniżej budynku. Zachowała się dokumentacja fotograficzna z 1902 roku budynku, który Niemcy przebudowali w czasie wojny na pralnię. Chcemy przywrócić mu pierwotną formę architektoniczną, a potem urządzić w nim razem z TOPR muzeum bezpieczeństwa w górach. Mogliby oprowadzać po nim, w ramach dyżurów, ratownicy seniorzy. Zwiedzający, zanim wyruszą w góry, byliby poinformowani o niebezpieczeństwach, jakie mogą im grozić w Tatrach.

Już prawie rok temu został oddany do użytku budynek zabytkowej wozowni. Odbywają się w nim spotkania, korzystają z niego również przewodnicy tatrzańscy. Ma w nim zostać wyeksponowana kolekcja kręgowców Antoniego Kocyana, która dotychczas znajduje się w magazynie Muzeum Tatrzańskiego. W dolnej części parku, w spichlerzu, została urządzona wystawa związana z działalnością rodziny Zamoyskich. Na fundamentach dworu Homolacsów wybudowano taras widokowy z zejściem po schodkach do zabytkowej fontanny. Przy alejkach ustawiono latarnie, a ścieżki wyłożono „żabińcem”. Przy najstarszym kuźnickim zabytku – krzyżu z 1839 roku ławeczki zachęcają do odpoczynku.

Już teraz przyjemnie jest pospacerować po kuźnickim parku, a kiedy można będzie jeszcze zwiedzać w poszczególnych budynkach ekspozycje, wtedy z pewnością miejsce to będzie często odwiedzane nie tylko przez turystów, a Kuźnice będą przeżywały nowy okres swojej świetności, tym razem takiej, do jakiej zostały powołane: przyrodniczo-edukacyjno-turystycznej.
  oby bylo nam do smiechu - SUPER DOWCIPY
Tego tu na pewno nie było. Miłego czytania

I TYDZIEŃ

Poniedziałek Siedzę razem z kapralem Kluchą nad krzyżówką
Wtorek Nadal siedzimy nad krzyżówką
Środa Przyszedł płk Żelazny i powiedział, żebyśmy odwrócili
krzyżówkę, bo leży do góry nogami
Czwartek Odwróciliśmy. Ale i w tej pozycji jest trudna. Siedzimy.
Piątek Zgłodniałem. Kapral Klucha chyba też, bo krzyżówka zniknęła
Sobota Ponieważ zabrakło krzyżówki, z nudów zabraliśmy się za łapanie
bandytów. Ja złapałem jednego, kapral Klucha – 38
Niedziela Pułkownik Żelazny osobiście złożył przeprosiny na ręce attache ambasady Holandii za zatrzymanie autokaru z 38 turystami. A ja musiałem zwolnić kierowcę. Pech.

II TYDZIEŃ

Poniedziałek Kieruję ruchem na skrzyżowaniu. W radiowozie jechał płk Żelazny. Pomachałem mu ręką. Mam teraz niezły karambol.
Wtorek Razem z kapralem Kluchą bierzemy udział w pościgu za skradzioną toyotą. Musimy go jednak przerwać, bo nogawka wkręciła mi się w łańcuch a kapralowi Klusze pęd powietrza oderwał dzwonek.
Środa Przesł***ę zboczeńca złapanego w parku. Idzie w zaparte. Za to ja się, cholera, przyznałem.
Czwartek Dostaliśmy wiadomość, że przy Siennej w mieszkaniu lewituje babcia Pelagia. Udaliśmy się na miejsce. Wiadomość nie potwierdziła się. Babcia Pelagia wcale nie lewitowała. Powiesiła się na żyrandolu.
Piątek Gram z kapralem Kluchą w pokera. Wygrałem. Pięć asów na karetę jokerów
Sobota Wczoraj wieczorem zauważyłem źle zaparkowanego „malucha”. I do tego tuż pod moim oknem. Zapisałem sobie jego numer. Dzisiaj sprawdziłem w kartotece. To mój „maluch”. Chyba wezmę urlop.
Niedziela Na spacerze pogryzłem wiewiórkę. Czuję też jakiś wstręt do wody. Może to angina?

III TYDZIEŃ

Poniedziałek Dostaliśmy zawiadomienie o zaginięciu kotka pana ministra. Pędzimy na sygnale. Tuż przed domem pana ministra kapral Klucha na coś najechał. Sprawdzam, co to było. Już nie szukamy kotka.
Wtorek W parku pojawił się ekshibicjonista. Zastawiliśmy na niego pułapkę. Niestety, wymknął się. Został mi w ręku tylko jego płaszcz. Fajnie wyglądał, jak goły przedzierał się przez krzaki. W samej koloratce.
Środa Remontuję mieszkanie. Wstrzeliłem kołek w ścianę. Umówiłem się z sąsiadem, że w dziurę po kołku wstawimy drzwi. Nie protestował. Był nieprzytomny.
Czwartek W pracy same nudy. Przeglądam listy gończe. Jednego gościa jakbym skądś znał. Ale skąd?
Piątek Dzisiaj płk Żelazny oddał mi moją ankietę personalną ze zdjęciem, która – nie wiadomo czemu – zaplątała się między listy gończe. Teraz już wiem, skąd znałem tego gościa!
Sobota Badania kontrolne. Oddałem mocz do analizy. Wiadro przyniosłem z powrotem.
Niedziela Cała komenda idzie do kina. To podobno smutna historia a miłości dwóch jamników. Tak mi powiedział kapral Klucha. Zapytałem o tytuł. „Psy 2”. Nawet się zgadza.

IV TYDZIEŃ

Poniedziałek Od samego rana bolą mnie zęby. Niby sztuczne, a jednak!
Wtorek Dzisiaj rano mieliśmy kurs daktyloskopii. Kapralowi Klusze tak to się spodobało, że zaczął wszystkim zdejmować odciski palców. Pułkownik Żelazny nie zgodził się jednak na zdjęcie butów i przyłożył kapralowi aktówką.
Środa Nudzimy się w radiowozie. Grzebię w samochodowej zapalniczce. Palec mi się zaklinował. Przestałem się nudzić. Za to zacząłem się pocić.
Czwartek Dostaliśmy wiadomość o napadzie na bank. Pojechaliśmy czym prędzej, ale nie było się po co śpieszyć. Ludzie już wszystko wyzbierali.
Piątek Kapral Klucha ruszył w pościg za pijanym rowerzystą. Klucha ostro prowadzi radiowóz. Dobrze, że wcześniej wysiadłem na siusiu.
Sobota Dzisiaj łapiemy na radar. Coś nam nie idzie. Mamy dziwne wskazania. Dostaliśmy wiadomość z komendy, aby zwrócić echosondę, która jest dowodem w sprawie.
Niedziela Razem z Kluchą i Paprochem pojechaliśmy na ryby. Dzień bardzo udany. Szkoda tylko, że zapomniałem zabrać wędek.

V TYDZIEŃ

Poniedziałek Dzisiaj zaspałem do pracy. Dociskam do deski gaz mojego „malucha”. 50 km/h – urwały mi się lusterka. 60 km/h – lakier zaczął się łuszczyć, a wycieraczki przepełzły na tylną szybę. 70 km/h - maska zawinęła mi się na dach. Przechodzę na prędkość ekonomiczną. Minął mnie rowerzysta.
Wtorek Kapral Klucha przyniósł na komendę swój rodzinny album. Po obejrzeniu pierwszej strony płk Żelazny pobiegł do toalety. A ja, niestety, zwymiotowałem dopiero w domu.
Środa Dzisiaj przywieźli nam nowe umundurowanie. Ładne, ciemne kurtki. Widoczny napis POLICJA. Tylko te pompony na czapkach takie jakieś dziwne.
Czwartek Mam dolegliwości żołądkowe. Cały dzień siedzę w toalecie. Papierkowa robota.
Piątek Komputeryzacja policji postępuje. Tak napisali w biuletynie, który przysłali nam z komendy głównej. Razem z paczką dyskietek. Płk Żelazny złożył wniosek o przydział komputera.
Sobota Przyszedł jeden taki i zaczął się awanturować, że on płaci podatki, a my tylko siedzimy i pijemy kawę. Zaprzeczyłem. Kawa skończyła się w zeszłym tygodniu.
Niedziela kurs udzielania pierwszej pomocy. Sztuczne oddychanie. Ćwiczy posterunkowy Paproch z manekinem. Coś tu jednak nie tak. Nie wiem, dlaczego posterunkowy Paproch rozebrał się do naga? Wszedł Żelazny i wytrzaskał Paprocha po pysku. No i nie wiem, jak to jest z tym sztucznym oddychaniem. Rozbierać się czy nie?

[ Dodano: 2007-03-03, 15:50 ]
I jeszcze info o Polsce (troche może nudne, ale ile w tym prawdy).

INFORMACJE O POLSCE

1. Wiadomości ogólne.

Położenie geograficzne.

W zależności od okresu historycznego, Polski trzeba szukać na mapie bardziej na wschód albo bardziej na zachód. Ogólnie można powiedzieć, że Polska zasadniczo leży między 24 a 38 stopniem szerokości geograficznej na wschodzie i między 14 a 16 stopniem szerokości geograficznej na zachodzie i gdzieś tam powinno się ją znaleźć. Jeśli się nie znajdzie - znaczy, że akurat są rozbiory.
[...]
Polska epopeja narodowa zaczyna się od słów: "Litwo! Ojczyzno moja!"
[...]

Regiony geograficzne, ludność.

W Polsce nikt nie mieszka tam gdzie powinien. Ludność wschodniej Polski jest wysunięta najbardziej na zachód, Polska zachodnia znajduje się w centrum. Miejscem zamieszkania mieszkańców Lwowa jest Wrocław. Zachodni skrawek ziem ukraińskich znajduje się na południowym wschodzie, toteż największe skupisko Ukraińców mieści się na północnym zachodzie, w województwie koszalińskim. Jako ludność góralska, zajmują się rybołówstwem.
Wewnątrz Polski rozciągają się historyczne krainy: Mazury i Górny Śląsk, przy czym ich mieszkańcy znajdują się w Niemczech.
Żydów w Polsce opinia społeczna poznaje po tym, że wchodzą do rządu.
[...]

Bogactwa naturalne. Fauna i flora.

[...]
Polska jest rajem dla niektórych gatunków zwierząt. Najczęściej spotykanym zwierzęciem jest mrówka faraona, która znalazła znakomite warunki do rozwoju prawie w każdym domu. W rzekach i Bałtyku, jak również w wodociągach żyją niespotykane bakterie. Co roku, od wiosny, w lodach pojawiają się pierwsze gronkowce.
W ostatnich miesiącach ochrona przyrody w Polsce odniosła spory sukces: świnia, która zdawała się być gatunkiem zanikającym i której wyginięcie doprowadziło do upadku paru rządów polskich (ranga ochrony przyrody jest duża), została uratowana i pojawiła się znów w naturze.
Przyroda polska ma duże znaczenie przemysłowe. Za przykład symbiozy przyrody z gospodarką może posłużyć choćby drzewostan w Sudetach, który w wyniku współdziałania krajów RWPG rośnie od razu bez konarów, jako pnie tartaczne.
[...]

Struktura społeczna. Poziom życia.

W ciągu ostatnich dwu lat płaca w Polsce skoczyła z około 30-40 dolarów na miesiąc do około 300-400 - z poziomu Górnej Wolty kraj przesunął się mniej więcej do poziomu Portugalii.
Dziesięciokrotna ta poprawa stała się przyczyną wielkiego niezadowolenia społecznego - protestów i strajków płacowych. W jej wyniku bowiem stopa życiowa obniżyła się w sposób niespotykany w historii. Polska płaca realna wzrosła tylko w skali światowej, natomiast wewnątrz kraju poważnie spadła. Warunki życia zbliżyły się do świata, ale się pogorszyły. Mamy więc do czynienia z przypadkiem stopy życiowej równocześnie rosnącej i malejącej.
Większość osób zatrudnionych w przemyśle, rolnictwie, szkolnictwie i służbie zdrowia, jak również wszyscy bezrobotni, utrzymują się z handlu. Także niektóre osoby zatrudnione w handlu utrzymują się z handlu. Tajemnica handlu zasadza się na tym, że opłaca się coś sprzedać jedynie pod warunkiem, że się tego nie wyprodukowało i że się tego nie kupi.
Pozycję społeczną poznaje się po samochodzie. Najwyżej w hierarchii prestiżu społecznego stoi furgonetka. Dalej plasują się samochody z przyczepą, samochody z naczepą i ciągniki. Nieco gorsze, choć jeszcze do zaakceptowania ze względu na swą szerokość, są mercedesy. Inne samochody osobowe jako mało pakowne wskazują na niski standard właściciela, który nie może nic dostarczyć.
Handel odbywa się w amerykańskim systemie "drive-in", tj. nie wysiadając z samochodu, przy czym w Polsce jest to tak zorganizowane, że samochód ze sprzedawcą stoi, a pieszo przesuwają się klienci.
W strukturze społecznej wierzchołek piramidy stanowią zmarznięci. Wszyscy biznesmeni pracują na mrozie. Wnętrza gmachów i budynków zajmuje biedota. Piastuje ona jakieś stanowiska państwowe, zatrudniona jest w sferze nauki i kultury, występuje w telewizji. Nie może ona swoim dzieciom niczego zapewnić i posyła je na studia. W ten sposób tworzy się zaklęty krąg ubóstwa.
Sytuacja osób pracujących na stałych posadach jest dramatyczna. Nie mają oni kiedy czegoś zarabiać i wkrótce trzeba będzie zacząć je dokarmiać. Części swoich zasiłków na ich rzecz mają się zrzec bezrobotni.
Czołówkę finansową kraju stać na to by dostać mieszkanie w spółdzielni mieszkaniowej. Pozostali mieszkają u rodziców, którzy z kolei mieszkają u swoich rodziców.
[...]
Opieka zdrowotna w Polsce jest rozwinięta, jednakże żeby iść do lekarza, trzeba być chorym.
W szkołach, ze względu na trudną sytuację oświaty, na drugi rok zostawiani są wyłącznie nauczyciele.
[...]

Naczelne organy władzy państwowej.

Decyzje polityczne podejmuje prezydent. Sejm za pomocą debaty parlamentarnej odgaduje jakie one są i następnie przyjmuje je w głosowaniu. Niezwłocznie po wygłoszeniu, wystąpienia prezydenta tłumaczone są na wszystkie języki świata i na język polski.
Prezydent jest pierwszym demokratycznie wybranym organem władzy. Jest on przez pozostałe organy władzy oskarżany o metody niedemokratyczne.
[...]
Do obowiązków premiera należy tworzenie rządu, składającego się z Leszka Balcerowicza. Rząd musi się składać najmniej z jedenastu ministrów plus jeden rezerwowy, co pozwala mu wystawić pełną reprezentację.
W Polsce jeśli chce się postawić jakąś dziedzinę na nogi, robi się to poprzez likwidację ministerstwa. Tak na przykład stworzenie rynku udało się osiągnąć dzięki zaprzestaniu działalności przez Ministerstwo Rynku.
[...]

2. Informacje praktyczne.

Przekraczanie granicy.

[...] Przed przekroczeniem granicy ostatni raz korzystamy z toalety.
Po przybyciu na przejście graniczne należy chwycić bagaż i biec z nim jak najszybciej w stronę celnika. Celnik mówi tylko po polsku. Na zadawane przez niego pytania najlepiej odpowiadać zawsze: "Nic nie mam" (_Nitz_nye_mam_). Dobrze jest wiedzieć, że celnik nie może znać aktualnej taryfy celnej, która nie została jeszcze wydrukowana, w związku z czym okazywanie mu jakichkolwiek przedmiotów może zostać przez niego odebrane jako wycieczka osobista.
[...]

Metro.

Jeżeli chcemy poruszać się po Warszawie, należy koniecznie zapoznać się z planem metra. Metro w Warszawie przecina wzdłuż całą dzielnicę Ursynów, [...i tu dalej trasa metra]
Wystarczy zapamiętać, że ulice którymi biegnie metro są w całości wyłączone z ruchu, natomiast tam, gdzie mieszczą się stacje, są objazdy. Dobra orientacja w przebiegu metra stanowić będzie przy zwiedzaniu Warszawy kolosalne ułatwienie.
[...]

3. Regiony kraju.

Warszawa.

_Dzielnica rządowa_:
Wyjątkowość stolicy polega na tym, że istnieje w niej prosty sposób na zdobycie mieszkania - wystarczy w tym celu zostać ministrem. Metoda ta, niedostępna w żadnym innym mieście stanowi przedmiot zazdrości.
W rezultacie obecnie wszyscy już obywatele miasta to potomkowie dawnych ministrów. Za stare uważane są rody założone jeszcze przez ministrów stalinowskich; rodziny, których ministerialność pochodzi dopiero z czasów Rakowskiego traktowane są jako nuworyszowskie.
Ministrowie, którzy w 1989 roku zastąpili nieudolnych Czerwonych, dali początek nowej dynastii.
Dzielnice rządową zwiedzić najlepiej dołączając do demonstracji rolników. Demonstracje wyruszają o każdej pełnej godzinie spod Urzędu Rady Ministrów.
[...]

_Centrum komunikacyjne_:
Warszawa jest węzłem komunikacyjnym. Cały ruch kołowy z południa na północ Polski odbywa się ulicą Grójecką; wschód kraju z zachodem łączy ulica Grochowska. Wszystkie drogi spotykają się w Alejach Jerozolimskich, które są zamknięte dla ruchu. [...]

_Centrum finansowe_(financial_district)_:
Mieści się ono w Urzędzie Skarbowym przy placu Starynkiewicza. [...] Wyjeżdżając windą na szczyt wieżowca należy uważać na transportowane nią zwykle wiadra z wapnem.
Warszawską elitę pieniądza można tu zobaczyć przy jej codziennych zajęciach: jak odpisuje sobie różne najnowsze informacje z karteczki na korytarzu (kurs podatków w Polsce aktualizowany jest przez Radę Ministrów raz w tygodniu) albo jak czeka na przyjęcie przez urzędniczkę, wachlując się banknotami. Po trzykrotnym pukaniu, finansjera żegna się i wchodzi do urzędniczki - dalszy ciąg operacji finansowej jest niewidoczny dla oka.
[...]
Często można się natknąć na stojącego w obliczu katastrofy finansistę, który - po odrzuceniu mu źle wypełnionego formularza - ofiarowuje wszystkie posiadane przy sobie kosztowności temu, kto powie co ma wpisać do jakiej rubryki. Niestety, są rzeczy, których nie osiągnie się za żadne pieniądze.

_Centrum kulturalne_:
Warszawa jest jednym z największych na świecie ośrodków produkcji kaset wideo i magnetofonowych. Najnowsze przeboje nagrywane są bezpośrednio ze studia w Londynie przez telefon i ukazują się na rynku natychmiast. Płyta Tiny Turner sprzedawana była w Warszawie już na dzień przed jej nagraniem w Ameryce.

_Inne atrakcje_ [...] _Ruski targ_:
Jedyne miejsce na świecie, gdzie do kupienia są wszystkie wytwory przemysłu ZSRR. Bardziej na zachód nie chcą ich kupować, a bardziej na wschód - sprzedawać; Warszawa jest dla nich złotym środkiem.

_Ważniejsze_telefony_:
Poczta Główna, budka przy ul.Królewskiej, przy pl.Konstytucji oraz pl.Zawiszy.
Pozostałe nieczynne.

Okolice Warszawy.

Cała Warszawa obudowana jest olbrzymimi blokami betonowych konstrukcji, które pełnią rolę filtrów chroniących miasto przed zanieczyszczeniami. I tak, pyły Huty Warszawa w 80 procentach absorbowane są przez blokowiska i żyjące w nich organizmy Wawrzyszewa i Chomiczówki. Z kolei zanieczyszczenia elektrociepłowni Siekierki pochłaniane są przez żyjątka z osiedla Bernardyńska. Potężną mechaniczno-biologiczną osłonę dla miasta stanowi zespół Bródno itd.; do centrum zanieczyszczenia nie mogą już się przedrzeć.
Zwróćmy uwagę na charakterystyczną zabudowę tych obszarów. Kiedy zanieczyszczenie już myśli, że znalazło sobie jakiś prześwit i wydostało się z tej plątaniny, wyrasta przed nim następna ściana, pełna pochłaniających je otworów. Labirynt ścian gwarantuje stałe przeciągi i prądy błądzące - aby dobrze spełniać swe zadanie, ściany tych budowli są dziurawe, krzywe i niedokończone.
Oglądać te monumentalne budowle można tylko z przewodnikiem. Zwiedzającym nie wolno oddalać się nigdzie samodzielnie - wiele osób, które podczas pobytu na Ursynowie czy Jelonkach straciły z oczu swoje grupy, do dziś błąka się między domami.
[...]
W rejonach tych żyją tylko matki i dzieci w wózkach. Dzieci, kiedy tylko zaczynają chodzić, opuszczają natychmiast swe miejsce wylęgu i jadą tworzyć bandy młodzieżowe do Śródmieścia.
Mężczyźni nie mają na miejscu żadnych widoków i muszą migrować za pracą do miasta. Również uczniowie wywożeni są do szkół do Warszawy autobusami, aby zapobiec segregacji dzieci na miejskie i zdziczałe półwiejskie.
Rodziny umawiają się ze sobą w miejscu zamieszkania w większe święta państwowe i kościelne.
[...]

Zakopane.

Miasto powstało kiedy słynny góralski bajarz Sabała naopowiadał samych niestworzonych rzeczy Chałubińskiemu, a potem było już za późno.
Chałubiński namówił okoliczną ludność do chodzenia po górach dla zdrowia, a Stanisław Witkiewicz przekonał ją, aby żyła w góralskim stylu, jaki dla niej wymyślił. Nie jest jedynie ustalone, kto pierwszy przywiózł do Zakopanego i pokazał góralom narty. [...]
Po wojnie, w wyniku powstania Tatrzańskiego Parku Narodowego, wszystko w okolicy zaczęło być prawnie chronione i nic nie można już zmienić.
Za zniszczenie lub zerwanie komina w Zakopanem przewidziane są wysokie kary administracyjne i sądowe. Zniszczenie naturalnej czapy dymu wiszącej nad miastem - gdyby ktoś się tego podjął - zagrożone jest więzieniem. Osoby, które zostałyby złapane przy próbach wywiezienia ścieków z terenu Tatrzańskiego Parku Narodowego naruszyłyby prawdopodobnie ustawę i wolą nie zaczynać.
Przeciwko ochronie przyrody najbardziej protestują mieszkańcy Nowego Targu, któremu Tatrzański Park Narodowy zatruwa wodę. [...]

4. Trasy specjalne.

Pociąg Przemyśl-Szczecin.

Najdłuższa trasa kolejowa w Polsce nie do przebycia pociągiem. Skład wysyłany jest z Przemyśla każdego ranka; dnia i godziny przyjazdu do Szczecina nie można podać z góry. Orientacyjnie zabieramy jedzenie na cztery - pięć dni, picia na trochę więcej.
Punkt startu - dworzec w Przemyślu - jest wielką stacją przeładunkową ze Wschodu: potężne dźwigi biorą i przestawiają pasażerów na nowe tory. Dla osób jadących ze wschodu Przemyśl jest pierwszym kontaktem z Europą, dla osób jadących z zachodu - ostatnim.
Zabytkowy dworzec w Przemyślu cieszy się takim zainteresowaniem zagranicznych turystów, że wielu przyjeżdża specjalnie dla niego i na nim też już zostaje.
W samym Przemyślu - twierdza, zbudowana przez Austryjaków w przewidywaniu, że tutaj przebiegnie granica polsko-sowiecka. W mieście szereg kościołów nie mogących się pogodzić w jakim obrządku modlić się do papieża.
Pociąg powoli rusza, a szybko staje.
Mijamy Łańcut, a w nim pałac festiwalowy, zbudowany przez Bogusława Kaczyńskiego, a odebrany mu i rozparcelowany między okolicznych muzyków.
Następnie, nie podejrzewając tego, przejeżdżamy przez miasto Rzeszów i zbliżamy się do Dębicy. Jest to stolica potężnego niegdyś, dziś już pobitego księstwa Iglopol, słynącego z tego, że wszystkich swoich nieprzyjaciół potrafiło zamrozić.
W Krakowie, na widok każdego zbliżającego się od wschodu transportu, trębacz na Wieży Mariackiej ostrzega mieszkańców miasta hejnałem.
Pociąg zbliża się do terenów Górnego Śląska, gdzie nie może już utrzymać dotychczasowej prędkości 40 km/godz i musi zwolnić. Pociąg nie sunie tu po ziemi, która dawno już się zapadła, lecz pełznie, czepiając się pałąków elektrycznych; staje się na ten czas kolejką linową. Na torach kolejowych na całym Śląsku rozwinęło się budownictwo mieszkaniowe, co pozwala mieszkańcom bez dodatkowych opłat używać swych domów w charakterze mikserów.
O tym, że znaleźliśmy się we Wrocławiu informuje nas neon: "Dzień dobry we Wrocławiu", który jeszcze nigdy nie miał okazji się zapalić, bo kiedy jest jasno go nie widać, a kiedy jest ciemno to nie jest dzień.
Następną wielką stacją jest Zielona Góra. Znajduje się w niej Wyższa Szkoła Inżynierska im. Jurija Gagarina, który przebywał w Zielonej Górze i to podobno akurat wtedy, kiedy był w kosmosie. Dla zadokumentowania polskości tej ziemi, śpiewano tu przez lata piosenki z Rosji, Litwy, Łotwy, Białorusi oraz Azerbejdżanu.
Powoli tracimy rachubę czasu. Na przemian ściemnia się i rozjaśnia, ale nie wiemy, czy to mijają dni czy pociąg przejeżdża przez tunel...
  Wybory prezydenckie - II runda
Specjalnie dla muszkieterki

Czy Polskę i Polaków stać na to by na jej czele stał historyk, który nie zna korzeni własnej rodziny, przeciwnik aborcji, który jednocześnie głosuje za ustawą dopuszczającą możliwość wykonywania takich zabiegów, stróż prawa, którego najbliżsi współpracownicy zamieszani są w rozmaite afery, człowiek, który koniunkturalnie zmienia zdanie w zależności od okoliczności, polski mąż stanu, który jednocześnie twierdzi, że polskość to nienormalność, polityk, który już dawno zapomniał, że „tak” powinno znaczyć „tak”- „nie” zaś „nie”?

Będziemy dumni z Polski”- to jedno z haseł wyborczych Donalda Tuska, lidera Platformy Obywatelskiej i kandydata tej partii na fotel prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej. Ten slogan można usłyszeć szczególnie na finiszu kampanii wyborczej Tuska, tym hasłem epatują też billboardy lidera PO rozmieszczone we wszystkich miastach Polski

- Wybierzemy Polskę odważną, otwartą, dumną, bez żadnych kompleksów, budującą swoją silną pozycję w Europie. Taka jest szansa.- wołał Tusk w Gdańsku podczas spotkania wyborczego na początku października ( PAP 01.10.2005).

Dumni, według Tuska, możemy być z Polski dopiero pod jego przywództwem, Polski rządzonej przez Platformę Obywatelską. Bo dzisiejszej Polski- kraju powstań i rozbiorów, bohaterskiej Polski walczącej o niepodległość, Polski cierpiącej i Polski wielkiej, Polski walczącej „o wolność Waszą i Naszą”, Polski Chopina, Sienkiewicza, Mickiewicza i Słowackiego, Polski Chrobrego, Kazimierza Wielkiego, Batorego i Sobieskiego, Polski Ojca Świętego Jana Pawła II- jak wynika z wielu wystąpień Tuska on sam się wstydzi….Przełom roku 1989 i pozorna wolność, jaka stała się udziałem Polaków za sprawą bohaterskiego zrywu „Solidarności” najwyraźniej nic nie zmieniła w mentalności Donalda Tuska, w jego stosunku do Rzeczpospolitej. Jeszcze w 1993 roku opowiadając się za prywatyzacją lekceważąco dyskredytował osiągnięcia i dorobek milionów Polaków, którzy mimo trudów komunistycznego zniewolenia wysiłkiem i mozołem budowali Polskę. „(…) polskie przedsiębiorstwa są małe albo nic nie warte i dlatego są tanio sprzedane(…)”- mówił Tusk opowiadając się za prywatyzacją- („Tusk nagi”- „Gazeta Wyborcza”, 14-15 sierpnia 1993 r.).

W 2005 roku Donald Tusk w pełen lekceważenia sposób wypowiada się o Polsce podczas konwencji wyborczej Platformy Obywatelskiej w Warszawie. „(…)Musimy uwolnić Polaków od poczucia wstydu za własne państwo.(…)- woła kandydat na prezydenta podczas spotkania ze swymi zwolennikami- („ Tusk rusza w pogoń”- „Rzeczpospolita” 04.05.2005).

Dzisiaj lider Platformy Obywatelskiej zapewnia, iż pod jego przywództwem będziemy dumni z Polski. Pytanie tylko- czy Polska i Polacy będą dumni z takiego prezydenta? Analiza wielu faktów z życia i kariery politycznej Donalda Tuska nasuwa, co do tego poważne wątpliwości.

Czterdziestoośmioletni dzisiaj Tusk urodził się 22 kwietnia 1957 r. w Gdańsku. W latach 1976-80 studiował historię na Uniwersytecie Gdańskim. To właśnie podczas studiów miał ponoć dowiedzieć się o swoim kaszubskim pochodzeniu i rodzinnych związkach z tym regionem Polski „(…)Miałem 21 lat, kiedy świętej pamięci Lech Bądkowski dorwał mnie w siedzibie „Solidarności” i spytał: „Czy pan wie, że jest pan Kaszubą?”. A ja zrobiłem wielkie oczy i dopiero po godzinnej rozmowie wyjaśnił mi, skąd są Tuskowie i jak bardzo ja sam jestem kaszubski - ojciec, matka i pradziadkowie po mieczu i po kądzieli pochodzą z Kaszub. Od tej chwili zacząłem to uświadamiać nie tylko sobie, lecz także mojej rodzinie, która zupełnie zapomniała o swoim pochodzeniu.(…)”- mówił Tusk w wywiadzie dla „Gazety Wyborczej”- ( „Donald Tusk. Polityk” Gazeta Wyborcza 11.09.2004 rok).

Od tego też czasu Donald Tusk często i chętnie podkreśla swój związek z Kaszubami samemu nazywając się rdzennym Kaszubą. W wystąpieniach najpierw polityka KLD, później UW wreszcie lidera PO pojawiają się akcenty szowinistyczne, wzmianki o pewnej niezależności Kaszub. W zamian zyskuje poparcie i sympatię kaszubskich stowarzyszeń i organizacji regionalnych. „(…)Nie popieramy żadnej partii i z żadną nie chcemy się wiązać - mówi Brunon Synak, prezes Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego(…) Zrzeszenie popiera jednak konkretnych kandydatów - kilkunastu polityków Platformy Obywatelskiej, AWSP i Unii Wolności, którzy w większości należą do Zrzeszenia oraz popierają ideę zachowania tożsamości grup regionalnych i wzmocnienia samorządu.(…)Zwykle rekomendację od Kaszubów otrzymywał Donald Tusk, ale w tym roku za późno się zgłosił(…)”-pisała „Rzeczpospolita” ( „Partyjny lepszy niż swój” – „Rzeczpospolita” 31.08.2001).

Czy jednak lokalny, regionalny patriotyzm Donalda Tuska nie jest tylko i wyłącznie iluzją stworzoną na potrzeby kampanii wyborczej? Do korzeni kaszubskich przyznaje się w Polsce wg różnych danych nawet około 800 tysięcy osób. To pokaźny elektorat, którego głosy przynoszą korzystne efekty nie tylko podczas wcześniejszych kampanii parlamentarnych, ale i obecnej kampanii prezydenckiej. Trudno jednak powiedzieć, na ile ów „kaszubizm” Tuska jest prawdziwy.

„(…)Pamiętam, że babcia obraziła się na mnie śmiertelnie, kiedy powiedziałem jej, że jest w stu procentach Kaszubką (…)”- wspominał Tusk- ( „Donald Tusk. Polityk” – „Gazeta Wyborcza” 11.09.2004 r.). W 2003 roku, bowiem obecny kandydat Platformy Obywatelskiej na fotel prezydenta RP spotyka się w Warszawie z Eriką Steinbach znaną z antypolskiego nastawienia i dążeń do rewindykacji granic polsko-niemieckich. Niemkę, która znalazła się na ziemiach Polskich w wyniku agresji Niemiec na Polskę, bowiem jej ojciec służył w armii okupacyjnej Donald Tusk nazywa „swoją sąsiadką” i podkreśla, że jego babcia zginęła na „Gustloffie” (statku ,wiozącym uciekające z Polski przed Armią Czerwoną rodziny niemieckich żołnierzy i urzędników, storpedowanym przez radziecką łódź podwodną. Co ciekawe- „Gustloff” był statkiem przeznaczonym „nur fur Deustche”- przyp. WW). Jakie więc są korzenie Donalda Tuska: polskie, kaszubskie, a może niemieckie?

„(…)Po wojnie, używając częściej niemieckiego niż polskiego... [moja rodzina] nie miała wątpliwości, kto za to odpowiada(…)”- przytacza fragment wypowiedzi Tuska, redaktor Artur Rojek na łamach Tygodnika Katolicko-Narodowego „Głos”.

Pewne światło na faktyczne rodzinne proweniencje Donalda Tuska rzucają również ostatnie wstrząsające informacje ujawnione przez media, dotyczące wojskowej służby dziadka Donalda Tuska- Józefa w armii okupacyjnej, w szeregach niemieckiego Wehrmachtu. Sam Tusk przez długi czas konsekwentnie i z uporem zaprzeczał tym informacjom nazywając je oszczerstwami, kłamstwami i pomówieniami. Zmienił taktykę, kiedy światło dzienne ujrzały dokumenty jednoznacznie potwierdzające udział jego dziadka w jednostkach Wehrmachtu. „(…) Nie wiedziałem o tym. Gdybym miał taką wiedzę nie ukrywałbym jej (…)”- przekonywał Tusk -(PAP 14.10.2005). Jego zapewnienia brzmią jednak, co najmniej mało przekonywująco, jeśli weźmie się pod uwagę fakt, iż Tusk jest historykiem, autorem książek i publikacji dotyczących Gdańska, wreszcie to, że sam często powołuje się na rzekomo kaszubskie korzenie swojej rodziny.

Do dokumentów, z których wynika, że Józef Tusk jesienią 1944 roku został wcielony do jednostki zapasowej niemieckiego wojska, dotarły „Fakty” TVN oraz „Wiadomości” TVP. Obie telewizje zaprezentowały reprodukcję zaświadczenia z berlińskiego archiwum, które potwierdza przynależność J. Tuska do byłego Wehrmachtu. Według pracownika archiwum, mówi o nim tylko jeden meldunek z następującymi informacjami: „Józef Tusk urodzony 23 marca 1907 w Gdańsku. Wcielony do Wehrmachtu między 2.08.1944 a 12.10.1944 (brak dokładnej daty). Służył w kampanii Kadrowej 328 Zapasowego Batalionu Szkolnego Grenadierów”. Niemieckie jednostki zapasowe istniały od początku wojny. Do jednostek zapasowych mógł trafić, i z reguły trafiał każdy, kto znalazł się na liście tzw. III grupy niemieckiej listy narodowościowej (DVL). Po zamachu na Hitlera i klęskach Wehrmachtu na froncie wschodnim, od sierpnia 1944 zaczęło narastać zjawisko niedostatku poborowych. Dlatego dowództwo Wehrmachtu i SS powołując się na rozkaz Hitlera zaczęło szukać poborowych także wśród mieszkańców terenów włączonych do Rzeszy, skazanych na roboty przymusowe. Sztabowcy Tuska jako argumentu w obronie przeszłości dziadka swojego kandydata używają informacji wskazującej na pobyt Józefa Tuska w obozie koncentracyjnym w Stuthofie. Dziadek Tuska miał zostać do Wehrmachtu wcielony siłą. Nasuwa się jednak pytanie- czy stan zdrowia więźnia obozu koncentracyjnego mógł pozwolić na przymusowe wcielenie do niemieckiego wojska, czy też nie była to decyzja dobrowolna Józefa Tuska? Nie ulega natomiast wątpliwości, że pojawiające się w mediach informacje o przeszłości dziadka Donalda Tuska rzucające cień na „bohaterską” dotąd przeszłość jego przodka wzbudziły zaniepokojenie i wreszcie agresję samego kandydata. „(…)grzebanie w życiorysach dziadków i pradziadków” na potrzeby kampanii jest „wyjątkowo ohydne(…)”- bulwersuje się Tusk,( PAP 15.10.2005) którego kampania nomen omen głównie za sprawą działań Gronkiewicz-Waltz i konferencji w warszawskich hospicjach, gdzie w sposób niezwykle podły wykorzystano problemy umierających ludzi może budzić tylko wstręt i oburzenie.

O tyle o ile związki rodziny Tuska z niemiecką armią okupacyjną i kwestia rzeczywistych korzeni samego kandydata najprawdopodobniej pozostanie już w sferze domniemywań, podejrzeń i narosłych wokół „afery Wehrmachtu” wątpliwości, o tyle oczywistym i niezaprzeczalnym jest fakt proniemieckich sympatii samego Tuska jak i niezwykle silnego poparcia dla jego kandydatury w środowiskach niemieckich zarówno w Polsce jak i za granicami naszego kraju. Donald Tusk dwukrotnie: w 2003 i w 2005 roku spotyka się na debatach z Eriką Steinbach przewodniczącą Niemieckiego Związku Wypędzonych. Steinbach, córka niemieckiego żołnierza biorącego udział w okupacji Polski znana jest z żądań rewindykacji granic, zwrotu rzekomo należących do Niemiec-polskich Ziem Zachodnich. Od dłuższego czasu Steinbach prowadzi kampanie nienawiści pod adresem Polski, uciekając się do kłamliwych oszczerstw, pomówień i mniemających prawnego uzasadnienia żądań. Miast jednak całkowitego ostracyzmu i bojkotu polityczno-towarzyskiego (jaki nomen omen spotkał ze strony socjalistycznych polityków krajów UE- kontrowersyjnego Austriaka Jorga Haidera) Donald Tusk pełniąc w 2005 roku funkcję wicemarszałka Sejmu wziął udział w debatach nobilitując zarazem Erikę Steinbach przed polska opinia publiczną i nadając temu spotkaniu rangę debaty na bardzo wysokim szczeblu.

Lider Platformy Obywatelskiej nie widział też nic złego w spotkaniu z byłym kanclerzem Niemiec- Helmutem Kohlem. Jak podała Polska Agencja Prasowa „(…)Kandydat na prezydenta dodał, że spotkanie z Kohlem będzie bardzo długo pamiętał, ponieważ jest to wielki autorytet polityki niemieckiej. Według niego, Kohl zapewnił, że Polska i on osobiście mogą liczyć na jego pomoc, zwłaszcza w tych sprawach, które wymagają naprawy w relacjach polsko-niemieckich. Tusk podkreślił, że znaczenie opinii byłego kanclerza w Niemczech i w całej Europie jest nie do przecenienia.(…)”-(PAP. 18.09.2005). Tymczasem już miesiąc później ten sam Helmut Kohl w spotkaniu z prezydentem Federacji Rosyjskiej werbalnie „wymazał Polskę z mapy” mówiąc „(…)Rosja jest i pozostanie najważniejszym sąsiadem Niemiec na Wschodzie”

To właśnie również dzięki głosom mieszkającej w Polsce Mniejszości Niemieckiej Donald Tusk zawdzięczał przewagę nad Lechem Kaczyńskim uzyskaną w I turze wyborów prezydenckich. W Opolu i okolicach wg Gazety Wyborczej przewaga Tuska sięgnęła nawet 40 procent. „(…)Tusk jest bardziej liberalny, a Kaczyński reprezentuje nurt nacjonalistyczny, nieprzychylny mniejszościom. Wybór członków TSKN nie powinien, więc dziwić - mówi ks. Wolfgang Globisch, duszpasterz mniejszości niemieckiej w diecezji opolskiej (…)”- („Gazeta Wyborcza” wydanie opolskie 11.10.2005 „Opolscy Niemcy poparli Donalda Tuska”).

Dzięki poparciu mieszkających w Polsce Niemców Tusk wygrał z Kaczyńskim również Grudzicach i Gosławicach. Przedstawiciele Mniejszości Niemieckiej nie ukrywają swojej sympatii wobec Donalda Tuska. „(…)- Nasze głosowanie nie powinno zaskoczyć. Tusk jest bardziej otwarty na Europę, na pewno on jako prezydent gwarantuje lepsze stosunki z Niemcami, co dla naszych wyborców miało ogromne znaczenie. Natomiast prezydentura Lecha Kaczyńskiego oznacza zamknięcie się na Europę i ograniczanie praw mniejszości - twierdzi Andrzej Kasiura, członek zarządu województwa z mniejszości niemieckiej(…)”- (Gazeta Wyborcza- wydanie opolskie 11.10.2005).

Niemieckie fundacje: Fundacja Friedricha Neumanna, Fundacja Friedricha Eberta i Fundacja Konrada Adenauera są sponsorami Instytutu Studiów Strategicznych, w którego władzach zasiadają dwaj główni kandydaci Platformy Obywatelskiej do fotela ministra spraw zagranicznych: Jacek Saryusz-Wolski i Bogdan Klich. Donald Tusk może również liczyć na wyjątkową przychylność niemieckich mediów, które w niespotykany dotąd sposób usiłują wpływać na wynik wyborów prezydenckich w Polsce lansując Tuska i poddając ostrej krytyce jego kontrkandydata Lecha Kaczyńskiego.”(…) Po klęsce postkomunistycznej lewicy w wyborach parlamentarnych główna linia podziału politycznego w Polsce przebiega obecnie pomiędzy siłami lewicowo-klerykalnymi a prawicowo-liberalnymi(…)” komentowała niemiecka gazeta „Frankfurter Allgemeine Zeitung w numerze z 5 października bieżącego roku. Tydzień później 13 października inna niemiecka gazeta „ Die Welt” z niekłamaną radością stwierdza „(…)W pierwszej turze wyborów prezydenckich narodowi konserwatyści, którzy wykorzystują obawy przed Niemcami, uzyskali najgorsze wyniki właśnie na terenach położonych wzdłuż granicy na Odrze i Nysie.(…)”. Niespełna miesiąc wcześniej 27 września 2005 roku ten sam „Die Welt” wypowiedzi Kaczyńskiego na temat polskiej polityki zagranicznej komentował ironicznie – „(…)”zbiór narodowych kompleksów”, przedstawianych w dodatku niedyplomatycznym językiem. W interesie Polski jest to, by PO miała decydujący głos w polityce zagranicznej(…)”. Z kolei lewicowy niemiecki „Taz” ostrzegał wówczas przed „(…)zdominowaniem polskiego parlamentu przez siły reakcyjne, co nie rokowałoby dobrze demokratycznym prawom i ochronie mniejszości(…).” Nie dziwie więc fakt, że jak wynika z nieoficjalnych przecieków z obozu Platformy Obywatelskiej- pierwszą podróż zagraniczną jako prezydent Polski Donald Tusk zamierza odbyć…do Berlina.

Donald Tusk już podczas studiów związuje się z tzw. „konstruktywną opozycją”, współpracuje też z Wolnymi Związkami Zawodowymi Wybrzeża i uczestniczy w zawiązaniu Studenckiego Komitetu Solidarności. Po sierpniu 1980 należał do NSZZ „Solidarność”, a także, wraz z Maciejem Płażyńskim, zakładał Niezależne Zrzeszenie Studentów na Uniwersytecie Gdańskim. Płażyński, późniejszy marszałek Sejmu pozostaje bliskim przyjacielem Tuska przez następne lata. W latach 1983-90 Tusk pracował w Spółdzielni Pracy Usług Wysokościowych „Świetlik” (później „Gdańsk”), kierowanej przez jego przyjaciela Macieja Płażyńskiego. Zarabiał jako „alpinista przemysłowy”, czyli robotnik pracują na dużych wysokościach m.in. przy malowaniu kominów fabrycznych. W 2001 roku Tusk wspólnie z Olechowskim i Płażyńskim wspólnie zakładają Platformę Obywatelską. A jednak dzisiaj Maciej Płażyński publicznie deklaruje, że nie poprze Donalda Tuska w wyborach prezydenckich. „(…)W polityce nie decydują względy towarzyskie lub przyjacielskie. Zagłosuję na Lecha Kaczyńskiego jako kandydata bardziej rozumiejącego państwo. W sporze między wizją Polski liberalnej Donalda Tuska, a Polską solidarną Lecha Kaczyńskiego, jestem po stronie Polski solidarnej (…)”- mówi były lider PO, a obecnie senator-elekt Maciej Płażyński ( PAP 17.10.2005).

W czasach studenckich i w latach 80-tych Donald Tusk uchodzi w swoim środowisku za zadeklarowanego antykomunistę. Jednak jak pokazał czas w jego przypadku od deklaracji się zaczęło i tylko na deklaracjach się skończyło.

W czerwcu 1992 roku Tusk odgrywa istotną rolę w procesie zablokowania lustracji i dekomunizacji poprzez obalenie rządu antykomunistycznego premiera Jana Olszewskiego. W maju 1992 roku ówczesny poseł Janusz Korwin-Mikke zgłosił w Sejmie projekt uchwały zobowiązującej ministra spraw wewnętrznych do podania do dnia 6 czerwca 1992 r. pełnej informacji na temat urzędników państwowych szczebla od wojewody wzwyż, a także senatorów, posłów, którzy współpracowali ze Służbą Bezpieczeństwa. Za uchwałą głosuje 186 posłów, przeciw jest 15, 32 wstrzymuje się od głosu. Sejmowa lewica poparta przez kluby Unii Demokratycznej i Kongresu Liberalno-Demokratycznego, na czele którego w owym czasie stoi właśnie Donald Tusk uznające ową uchwałę za nielegalną. Do marszałka Sejmu trafia przygotowany przez UD, KLD i PPG wniosek o odwołanie premiera Olszewskiego. 4 czerwca 1992 roku, w nocy, gdy w Sejmie trwa debata nad wnioskiem o trybie i sposobie odwołania rządu Jana Olszewskiego w pokoju prezydenckim w Sejmie odbywa się tajne spotkanie polityków, utrwalone na taśmie wideo. To słynna „nocna zmiana”. Powstaje koalicja strachu, która ma za zadanie obalić rząd Olszewskiego. Obok Lecha Wałęsy w spisku mającym na celu powstrzymanie lustracji poprzez obalenie rządu biorą udział również Donald Tusk, Tadeusz Mazowiecki, Leszek Moczulski., Waldemar Pawlak W pośpiechu zawiązują egzotyczną koalicję popierająca kandydaturę nowego Pawlaka na nowego premiera. „(…)Jak SLD nie skrewi, to przejdzie. A jak nie przejdzie...(…)” – denerwuje się Donald Tusk ( film dokumentalny „Nocna Zmiana” reż. Jacek Kurski).

5 czerwca 1992 roku o godz. 0.40 Sejm odwołuje Jana Olszewskiego. Lustracja zostaje wstrzymana Za obaleniem rządu zgodnie głosują: Unia Demokratyczna, Sojusz Lewicy Demokratycznej, Konfederacja Polski Niepodległej i kongres Liberalno-Demokratyczny kierowany przez Donalda Tuska.

Trzynaście lat później, dzisiaj –kiedy społeczeństwo jest już świadome tragicznych dla Polski skutków, jakie spowodowało nie przeprowadzenie na początku lat dziewięćdziesiątych lustracji i dekomunizacji Donald Tusk z duma mówi o swoim udziale w wydarzeniach nocy czerwcowej 1992 roku, wydarzeniach, które na długo zagwarantowały esbeckim oprawcom i katom, konfidentom komunistycznych służb specjalnych całkowitą bezkarność. W październiku 2005 roku podczas spotkania z wyborcami w Gdańsku na Dworze Artusa pytany o swój udział w „Nocnej Zmianie” Tusk zapewniał „(…) Wspomagałem Lecha Wałęsę od 1978 roku po to aby obalić komunizm. A w roku 1992 po to, żeby nieudolny premier z nieudolnymi ministrami nie zmarnowali wysiłków milionów Polaków. Dokładnie tego samego dnia i tej samej godziny- gdyby zawrócić czas, gdybym wrócił w to samo miejsce i w ten sam czas- wspólnie z Lechem Wałęsą powiedziałbym tak samo, jak wtedy: dość dla Jana Olszewskiego, Antoniego Macierewicza, Gabriela Janowskiego, Adama Glapińskiego, dla ludzi, którzy marnowali każdej godziny i każdego dnia nasz wielki wysiłek. Jeśli jeszcze raz tacy ludzie wyciągną rękę po władzę(…)” -(TVN24 – 2 października 2005 roku). Podobne słowa padają z ust Tuska na początku października podczas debaty zorganizowanej przez „Gazetę Wyborczą”. „(…)Ja się tego nie tylko nie wstydzę, ale też zrobiłbym dziś dokładnie to samo co w 1992 r. Bo rząd pana Olszewskiego z panem Macierewiczem, z panem Gabrielem Janowskim to było nieszczęście dla Polski.(…)”- zapewnia Donald Tusk -( Gaz. Wyb. 07.10.2005)

Kiedy pojawiły się zarzuty o współpracy Małgorzaty Niezabitowskiej ze Służbą Bezpieczeństwa w rozmowie z Moniką Olejnik przeprowadzaną na antenie Radia Zet lider PO zapewnia, że „nie ma w sobie namiętności lustratora”. A kiedy w marcu 2005 roku „Prawo i Sprawiedliwość” kierowane przez Jarosława Kaczyńskiego proponuje wniosek odwołanie związanego z postkomunistyczną lewicą prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego jako winnego nie zawiadomienia prokuratury o popełnieniu przestępstwa w głośnej sprawie tzw. „Afery Rywina” Donald Tusk jest temu wyraźnie przeciwny, „(…)Przewodniczący Platformy Obywatelskiej Donald Tusk zapowiedział już, że nie poprze działań w kierunku odwołania prezydenta, czego chce PiS.(…)”- informowała Gazeta Wyborcza- ( „Inpeachmentu nie będzie” 03.03.2005).

Po deklarowanym przez Tuska w czasach studenckich antykomunizmie, po za werbalnymi deklaracjami składanymi sporadycznie przez niego na użytek mediów dziś nie pozostał nawet ślad…

W pierwszym szeregu polityków z tzw. „górnej półki” Donald Tusk znalazł się w 1988 roku kiedy to zasiadł we władzach Gdańskiego Stowarzyszenia Kongresu Liberałów, który w 1990 przekształcono w partie polityczną Kongres Liberalno-Demokratyczny. Donald Tusk zostaje przewodniczącym tej partii i posłem na Sejm I Kadencji (1991-1993). W owym okresie Tusk nie należy do wybijających się polityków, swoje przysłowiowe „pięć minut” ma dopiero we wspomnianym już okresie czerwca 1992 roku, kiedy to aktywnie bierze udział w obaleniu prolustracyjnego rządu premiera Jana Olszewskiego. Sam Kongres Liberalno- Demokratyczny pod przewodnictwem Tuska również nie odgrywa większej roli na scenie politycznej, po za krótkim okresem kiedy to premierem rządu zostaje związany z KLD Jan Krzysztof Bielecki. Generalnie jednak rola partii Tuska ogranicza się do współpracy z Unią Demokratyczną i Polskim Porozumieniem Gospodarczym, z którymi współtworzy zaplecze polityczne dla rządu Hanny Suchockiej. W tym tez okresie poglądy Tuska dotąd dość umiarkowane mocno się liberalizują.

Kiedy w styczniu 1993 roku dochodzi w Sejmie do głosowania nad projektem ustawy antyaborcyjnej. Zwolennicy mordowania dzieci poczętych wnoszą poprawki, które umożliwiałyby kobietom dokonywanie aborcji na przykład jak chciał Andrzej Wielowiejski z Unii Demokratycznej -„gdy matka dziecka lub jej rodzina znajdują się w ciężkiej sytuacji życiowej”. Z kolei lewicowi i liberalni zwolennicy legalności prenatalnego dzieciobójstwa zaproponowali dopuszczalność bezkarnej aborcji w trzech wypadkach - gdy ciąża jest efektem przestępstwa, gdy poczęte dziecko jest zdeformowane albo kalekie, albo też w sytuacji, gdy ciąża zagraża zdrowiu lub życiu matki. Za praktycznie nieograniczoną możliwością mordowania dzieci poczętych głosowali m.in. Jan Krzystof Bielecki i Janusz Lewandowski. Ograniczoną do kilku wypadków legalność aborcji poparli z kolei: Jan Maria Rokita oraz Bronisław Komorowski. Sam Donald Tusk głosował za bezkarnością oraz legalnością aborcji w trzech ww. wypadkach, nie przyszedł zaś na głosowanie nad poprawką pozostawiającą aborcję prawie całkowicie legalną. Dzisiaj Donald Tusk usiłuje przekonywać, że jego ówczesne zachowanie było podyktowane czymś w rodzaju „politycznej konieczności” mówiąc w wywiadzie dla tygodnika „Ozon”- „(…)Wówczas dyskusja była o wiele trudniejsza dla ludzi o umiarkowanych poglądach. Powstały dwa obozy i obu źle z oczu patrzyło. Stanowiska stron niezwykle się wtedy spolaryzowały. Niejeden biskup uważał, że liberalizm jest rodzonym bratem komunizmu, a niejeden liberał był przekonany, że każdy przeciwnik aborcji jest rzecznikiem ciemnogrodu. I nie ukrywam, że my, liberałowie, byliśmy wobec takiej polaryzacji bezradni(…)”- ( „Ozon 13.10.2005”Dojrzewanie liberała”).

Dzisiaj jednak, kiedy wszelkie sondaże wskazują, że zdecydowana większość społeczeństwa uważa aborcję za zło Donald Tusk również przypisuje sobie takie poglądy „(…)Jestem przeciwko aborcji. Ale każdy, kto ma jakieś doświadczenie życiowe, musi w sobie znaleźć przestrzeń dostrzegania dramatyzmu różnych życiowych wyborów(…)” – zapewnia w wywiadzie dla tygodnika „Ozon” (13.10.2005). Najwyraźniej jednak nie chce stracić głosów lewicowego elektoratu, który opowiada się za dopuszczalnością aborcji i w tymże wywiadzie dodaje natychmiast::”(…) A jako polityk odpowiadam otwarcie: prawo, które obecnie mamy w Polsce, jest dobre. Wywołuje stosunkowo mało konfliktów i wpływa na zmianę postaw. Doprowadziło ono także do wyraźnego spadku liczby wykonywanych aborcji. Nie zapobiega oczywiście nielegalnym zabiegom, ale przecież nie ma prawa skutecznego w stu procentach. (…)”

W wyborach w1993 r. KLD nie dostał się do parlamentu. W 1994 r. Tusk wraz z Tadeuszem Mazowieckim doprowadził do zjednoczenia KLD i UD i powstania Unii Wolności. Został wiceprzewodniczącym nowej partii. Funkcję tę pełnił do 1995 r. W wyborach w 1997 roku z sukcesem ubiegał się o mandat senatora; został też wicemarszałkiem Senatu. Na kongresie Unii Wolności w grudniu 2000 r. Tusk przegrał rywalizację o fotel szefa Unii z Bronisławem Geremkiem. Ożywiło to podziały w Unii Wolności między działaczami dawnych ugrupowań: UD a KLD. Po przegranej walce o szefostwo UW Tusk opuścił tę partię i zdecydował się wraz z Maciejem Płażyńskim i Andrzejem Olechowskim stworzyć Platformę Obywatelską. W wyborach parlamentarnych 2001 r. Platforma wystartowała jako komitet wyborczy wyborców zdobywając 12,69 proc. poparcia, co przełożyło się na 65 mandatów poselskich. Na pierwszym posiedzeniu Sejmu IV kadencji Tuska wybrano na wicemarszałka.

Okres kariery parlamentarnej wskazuje na co najmniej rozbieżność opinii Donalda Tuska w sprawach ważnych dla Polski i polskiego społeczeństwa. Nie tylko w przypadku aborcji działania Tuska różnią się od jego obecnych, składanych dzisiaj w kampanii wyborczej deklaracji. Sam Donald Tusk, który okazuje się być politykiem chwiejnym niczym przysłowiowa chorągiewka z dziecięcego wierszyka „ chorągiewka, na wieży nigdy nie próżnuje, w która stronę wiatr wieje, zaraz pokazuje” próbuje to tłumaczyć…ewolucją poglądów. „(…) liberał staje się konserwatystą, kiedy dorasta jego córka. A moja dorosła. I ja dojrzewam wraz z nią. Doświadczenia kształtują moje poglądy – w klasycznym kierunku: od radykalizmu do umiarkowania i konserwatyzmu.(…)”- mówił Donald Tusk w cytowanym już wywiadzie dla tygodnika „Ozon” ( 13.10.2005).

Zupełnie inaczej, jakże trafnie podsumowuje ową ”ewolucję poglądów” Donalda Tuska jego kontrkandydat do fotela prezydenta RP Lech Kaczyński, który w wywiadzie dla „Gazety Wyborczej” podsumowuje postawę swojego rywala ironicznym stwierdzeniem: „(…)Dopóki w Polsce wypadało sądzić, że różne patologie nie są poważnym problemem, to taka była postawa mojego kolegi. Później to się zmieniło(…)Krótko przed wejściem do UE powstał problem, czy wywalczyliśmy odpowiednie warunki. Słuszne było wtedy sądzić, że te warunki są już wystarczające, że więcej się nie da wywalczyć. I tak sądził wówczas Donald Tusk.. A gdy się potem okazało, że te warunki jednak można poprawić, Donald Tusk też się z tym zgadzał.(…)”- („Gazeta Wyborcza” 6/7 pażdziernika 2005 art.” Debata Kaczyńskiego i Tuska w Gazecie: Wojna dwóch światów”).

Swoistą chwiejność poglądów Donalda Tuska można zauważyć również w przypadku kwestii homoseksualizmu. We wspomnianym wcześniej wywiadzie dla tygodnika „Ozon” lider Platformy Obywatelskiej zapewnia, iż jest stuprocentowym przeciwnikiem związków homoseksualnych. Ale w tym samym wywiadzie przyznaje, że wydałby zgodę na organizacje homoseksualnej parady ulicznej. „(…)Zgodziłbym się. Demonstrować mają prawo także ci, którzy mają inne poglądy od naszych. Bo jak rozdzielić pomysł legalizacji związków homoseksualnych (z prawem do adopcji dzieci) od prawa człowieka do manifestowania własnych poglądów, lęków, fobii.(…)” („Ozon 13.10.2005).

Na hipokryzję czy wręcz rozdwojenie jaźni wskazywać mogą inne wypowiedzi kandydata Tuska. Oto bowiem w rozmowie z dziennikarzem „Ozonu” Tusk zapewnia „(…)sądzę, że państwo powinno opiekować się tradycyjną rodziną – z kobietą, mężczyzną i dziećmi(…)”, gdy tymczasem 3 jeszcze w sierpniu tego samego roku daje się poznać jako przeciwnik ulg podatkowych związanych z możliwością wspólnego opodatkowania małżeństw - „(…)Jest to piękna, ale nierealistyczna idea. Choćby dlatego, że należałoby rozróżniać bogate i biedne rodziny, którym taka forma opodatkowania przysługuje. W innym wypadku rodziny biedne płaciłyby na rodziny bogate - czy to by było uczciwe? Wprowadzanie kolejnych ulg do systemu podatkowego oznacza jeszcze więcej urzędników, a więc dalsze koszty i komplikacje.(…)” oraz prawa do wcześniejszego przejścia kobiet na emeryturę - „(…)Nie są potrzebne, ponieważ kobiety na tym tracą. Dostają mniejsze emerytury od mężczyzn, a żyją przeciętnie dłużej. Żałosne jest to, że kobietom wmawia się, że zyskują na wcześniejszych emeryturach.(…)”- przekonuje Donald Tusk („Gazeta Wyborcza” 12.08.2005). Nie ukrywa swojego negatywnego stosunku do projektu dłuższych urlopów macierzyńskich – „(…)Czy kobiety, które walczą o utrzymanie się na rynku pracy, chcą dłuższych urlopów? Czy państwo ma kobietom zabraniać pracować?(…)”- bulwersuje się lider Platformy Obywatelskiej. ( Gaz Wyb 12.08.2005).

Chwiejny i zmienny stosunek w zależności od politycznej koniunktury okazuje też Donald Tusk podczas negocjacji związanych z wejściem Polski do Unii Europejskiej. Kiedy korzystna z medialnego i propagandowego punktu widzenia jest krytyka de facto fatalnych warunków członkostwa Polski w strukturach UE wynegocjowanych przez nieudolnych przedstawicieli rządu Leszka Millera wówczas to Donald Tusk i działacze jego partii nie szczędzą ostrych słów krytyki. Nie przeszkadzało mu to jednak agitować za wejściem Polski do UE. „(…)Nie zostawiajcie decyzji w sprawie Unii tym, którzy chcą podczas referendum zostać w domach. Zagłosujcie na tak, bo Unia jest szansą dla nas wszystkich(…)” - przekonywał Donald Tusk ( Gazeta Wyborcza 19.05. 2003). Analogicznie lider Platformy Obywatelskiej i działacze jego partii zachowywali się podczas medialnych i publicznych debat nad projektem Konstytucji Europejskiej. Z jednej strony Jan Maria Rokita deklarował zdecydowany sprzeciw wobec unijnego bubla, „Nicea, albo śmierć” z drugiej sam Tusk i bliskie mu środowisko, a zwłaszcza Andrzej Olechowski wykazywało wole daleko idącego consensusu. „(…)Kapitulacji mówimy nie - takie jest stanowisko Platformy Obywatelskiej w sprawie konstytucji europejskiej. Jednocześnie PO zapowiada własną propozycję kompromisu co do systemu głosowania w radzie europejskiej (…) - pisała Gazeta Wyborcza ( 21.03.2004) informując zarazem „(…)Tusk przyznał, że sytuacja na scenie europejskiej zmieniła się, gdy wybory w Hiszpanii w ubiegłą niedzielę przegrała popierająca nas prawica.(…)” – (Gaz. Wyb. 21.03.2004 „ PO: kompromis w sprawie konstytucji UE”).

Donald Tusk w swoim środowisku uchodzi za zdeklarowanego liberała i gorącego zwolennika prywatyzacji. „(…)Mogę stanąć nago na głowie na szczycie Pałacu Kultury i powtarzać, że prywatyzacja już przyniosła Polsce biliony złotych, że polskie przedsiębiorstwa są mało albo nic niewarte i dlatego są tanio sprzedane.(…)” twierdził Donald Tusk (Z. Nowak „Tusk nagi” „Gazeta Wyborcza”, 14-15 sierpnia 1993 r.). Bywało jednak i tak, że obecnemu kandydatowi na prezydenta prywatyzacja myliła się z prywatą. Tak było w marcu 2001 roku kiedy to do Koszalina w ramach poparcia dla akcji „Jesteśmy przeciwko finansowaniu partii politycznych z pieniędzy podatników” Donald Tusk przyjechał…służbową lancią wicemarszałka Senatu, a więc samochodem finansowanym właśnie z pieniędzy podatników. „(…)Nie jest żadną tajemnicą, że poruszam się po kraju służbowym autem Senatu(…)” – przyznawał wówczas Tusk na konferencji prasowej. (Gazeta Wyborcza 27.03.2001 rok).

Zastanawiać może też sytuacja osobistego poręczenia przez Donalda Tuska, wówczas wicemarszałka Sejmu za osoby podejrzane w jednej z największych afer finansowych na Pomorzu. Przed gdańskim sądem właśnie rusza ich proces. Jak podała Polska Agencja Prasowa(19.09.2005) do dokumentów podpisanych przez wicemarszałka Tuska dotarli dziennikarze „Życia Warszawy” – „(…)Przyjąłem poręczenie od pana Tuska, które dostarczyła mi w listopadzie 2001 roku rodzina Andrzeja M. Był on wtedy w areszcie. Poręczenie dołączyłem do akt” ­ powiedział mec. Roman Mirecki, obrońca Andrzeja M.(…) Drugi raz marszałek w tej samej sprawie poręczył w lutym 2003 roku za Izabelę S., zasiadającej we władzach spółek należących do Andrzeja M.(…)-” przytacza fragmenty artykułu PAP.

Wiele wątpliwości wiąże się też z „Fundacją Liberałów”, instytucją, w której radzie zasiada Donald Tusk. W maju 2003 roku Lucyna Czajkowska, księgowa spółki „Dukat” należącej do Dariusza Przywieczerskiego, jednego z głównych oskarżonych w procesie FOZZ powiadomiła sąd o znacznych dotacjach finansowych przekazywanych ponoć przez oskarżonego właśnie Fundacji Liberałów i Unii Demokratycznej. Pieniędzy jakie Fundacja Liberałów i Unia Demokratyczna rzekomo miały otrzymać od Przywieczerskiego było sporo. Zeznająca bowiem przed Sądem Okręgowym w Warszawie księgowa Czajkowska mówiła o 100 mln starych złotych dla Fundacji Liberałów i 200 mln starych złotych dla Unii Demokratycznej. „(…) Jej [Czajkowskiej – przyp WW] zeznania są zbieżne z tym, co na ten temat kilka dni wcześniej mówił Anatol Lawina, szef zespołu NIK kontrolującego FOZZ w 1991 r. Zeznał on. że owe dotacje przechodziły z FOZZ właśnie poprzez spółkę Dukat(…)”- informowała „Rzeczpospolita” (14.05.2003 rok.)

Owa Fundacja Liberałów, w której radzie zasiada Donald Tusk jest wydawcą pisma „Przegląd Polityczny”( Tusk był jego współzałożycielem w 1983 roku). Specjalną dotację na wydawanie owego kwartalnika w roku 2002 i 2003 w łącznej wysokości 56 tysięcy złotych przekazała Fundacji Liberałów kontrowersyjna Fundacja im Stefana Batorego założona przez Georga Sorosa. Jeszcze w 2004 roku „Przegląd Polityczny” wydawany przez Fundację Liberałów otrzymał kolejny grant finansowy- w wysokości 10 tysięcy złotych, tym razem przyznane przez enigmatyczną i mało znaną Fundację „Otwarty Kod Kultury”. Konkurs dla czasopism jaki ogłosiła ta fundacja był konkursem zamkniętym, co oznacza, że tylko nieliczne wybrane periodyki mogły ubiegać się o uzyskanie finansowego wsparcia, zaś pieniądze na ten cel pochodziły również z Fundacji im. Stefana Batorego związanej z Sorosem.

„(…)Jak prawie wszyscy Polacy chcę żyć zgodnie z zasadami wyłożonymi w Dekalogu. Większość ludzi, z którymi się stykam, deklaruje wiarę w te zasady – zwłaszcza w ostatnich latach. Wiem, że to efekt ogromnej pracy Ojca Świętego. Często słyszałem narzekania, że świętowaliśmy obecność Jana Pawła II, ale nie słuchaliśmy tego, co mówił. Moim zdaniem, to nieprawda. Dobre i mądre słowa zawsze zostawiają jakiś ślad. Też mogę tutaj siebie podać za przykład(…)”- twierdził Donald Tusk w rozmowie z „Gościem Niedzielnym”( 02.10.2005 roku). Najwyraźniej Donald Tusk szybko zapomniał o słowach Ojca Świętego Jana Pawła II, który podczas swojej pielgrzymki do Polski apelował o międzyludzką solidarność i krytykował rozbuchany liberalizm:”(…) Starajmy się tak postępować i tak żyć, by nikomu w naszej Ojczyźnie nie brakło dachu nad głową i chleba na stole, by nikt nie czuł się samotny, pozostawiony bez opieki.(…)”- mówił Ojciec Święty. Dzisiaj Donald Tusk jest reprezentantem tego najbardziej radykalnego nurtu liberalizmu.

Czy Polskę i Polaków stać na to by na jej czele stał historyk, który nie zna korzeni własnej rodziny, przeciwnik aborcji, który jednocześnie głosuje za ustawą dopuszczającą możliwość wykonywania takich zabiegów, stróż prawa, którego najbliżsi współpracownicy zamieszani są w rozmaite afery, człowiek, który koniunkturalnie zmienia zdanie w zależności od okoliczności, polski mąż stanu, który jednocześnie twierdzi, że polskość to nienormalność, polityk, który już dawno zapomniał, że „tak” powinno znaczyć „tak”- „nie” zaś „nie”

Andrzej Poray, Wojciech Wybranowski http://prawy.pl/czytaj.ph...&xx=&dz=nowosci
  HIV...
Dziewczyny, zainspirowana Światowym Dniem AIDS, osobistymi spostrzeżeniami, żenującym poziomem komentarzy na największych polskich portalach i pracą zawodową postanowiłam założyć ten wątek, który mam nadzieję pomoże Wam – będzie zawierał ciekawe i rzetelne informacje, zburzy panujące mity i czegoś Was nauczy.

Wielu Polaków ciągle uważa, że temat zakażenia HIV ich nie dotyczy. Myślą, że bycie w stałym związku nie niesie ryzyka zakażenia. Jednak wystarczy, że ty albo twój partner mieliście w przeszłości choć jeden kontakt seksualny nie zabezpieczony dobrze użytą prezerwatywą, a ryzyko się pojawia.
Obecnie ryzyko zakażenia HIV dotyczy przede wszystkim osób aktywnych seksualnie, bez względu na wiek, płeć, czy orientację seksualną. Niestety, Polacy nie sprawdzają swojego statusu serologicznego, czyli nie robią testów w kierunku HIV. Nie dostrzegają w swoim życiu sytuacji niosących ryzyko. Na świecie stale wzrasta liczba zakażeń wirusem HIV drogą kontaktów heteroseksualnych. Coraz młodsi ludzie dostają diagnozę o nieuleczalnej chorobie.

Zacznę od początku. HIV nie dotyczy homoseksualistów ani narkomanów, HIV dotyczy wszystkich, każdej z nas...
HIV dotyczy coraz większej liczby kobiet heteroseksualnych, w wieku 29-35 lat.
Myślę więc, że warto wiedzieć...

Czym jest HIV?
To wirus zakażający człowieka (zakażający a nie zaRażający!). Nazwa HIV pochodzi od skrótu angielskiej nazwy human immunodeficiency virus, co po polsku znaczy: ludzki wirus upośledzenia odporności.

Czy HIV i AIDS to to samo?
Nie! HIV to wirus zakażający człowieka, a AIDS to zespół objawów spowodowanych tym wirusem, świadczący o zniszczeniu układu immunologicznego, pojawiający się po wielu latach trwania zakażenia (ale niekoniecznie). AIDS to skrót od acquired immunodeficiency syndrome, co oznacza zespół nabytego upośledzenia odporności. Nie jest odrębną chorobą, rozpoznaje się go wówczas, kiedy u osoby zakażonej HIV zostanie rozpoznana, metodami nie pozostawiającymi wątpliwości, jedna z następujących chorób:
1. bakteryjne, powtarzające się zapalenia płuc (2 lub więcej epizodów w czasie 12 miesięcy)
2. posocznica salmonellozowa, nawracająca
3. zakażenie Mycobacterium tuberculosis (prątkiem gruźlicy) - płuc * lub pozapłucne
4. zakażenie innymi gatunkami lub niezidentyfikowanymi dotąd mykobakteriami
5. kandidiaza przełyku
6. kandidioza oskrzeli, tchawicy lub płuc
7. zapalenie płuc spowodowane Pneumocystis carinii
8. histoplazmoza (pozapłucna lub rozsiana)
9. kokcydioidomykoza (pozapłcna lub rozsiana)
10. isosporiaza (biegunka utrzymująca się ł 1 miesiąc)
11. kryptosporidioza (biegunka utrzymująca się ł 1 miesiąc)
12. toksoplazmoza mózgu
13. zakażenie Herpes simplex: przewlekłe owrzodzenia (utrzymujące się ł 1 miesiąc), zapalenia płuc, przełyku
14. postępująca wieloogniskowa leukoencefalopatia
15. zakażenie wirusem cytomegalii: zapalenie siatkówki z utratą widzenia lub inne lokalizacje (poza wątrobą, śledzioną, węzłami chłonnymi)
16. encefalopatia związana z zakażeniem HIV
17. zespół wyniszczenia spowodowany HIV
18. mięsak Kaposiego
19. chłoniak immunoblastyczny lub Burkitta, lub pierwotny mózgu
20. inwazyjny rak szyjki macicy.

Jak można zakazić się HIV?
1. poprzez krew,
2. poprzez kontakty seksualne,
3. z zakażonej matki na jej dziecko.
W przypadku kontaktu zakażonej krwi z uszkodzoną skórą, kiedy gołym okiem widoczne są skaleczenia, zadrapania lub zmiany zapalne, wskazane jest jak najszybsze przemycie jej dużą ilością wody i mydła.

Nie można zakazić się HIV:
- mieszkając pod jednym dachem z osobą zakażoną HIV,
- poprzez używanie wspólnych talerzy, szklanek, sztućców,
- korzystając z tej samej łazienki lub toalety (ważne, by każdy lokator miał własną szczoteczkę do zębów i maszynkę do golenia, ale to nie jest już dzisiaj żadnym problemem),
- poprzez ślinę, łzy, mocz, a także pot,
- podczas wspólnego pobytu w kinie, teatrze, na basenie,
- poprzez ukąszenia owadów; komary nie przenoszą HIV, co wykazano w badaniach samych komarów i innych owadów ssących krew, a także w badaniach epidemiologicznych, prowadzonych w rejonach o dużej częstości zakażeń HIV, ciepłych i wilgotnych, w których komary występują przez cały rok.
Czy zakażonego HIV można poznać po wyglądzie?
Z zakażeniem HIV można żyć wiele lat nie wiedząc o tym. Przez ponad 10 lat wirus może nie powodować żadnych objawów. Jeśli więc osoba zakażona nie miała świadomości dokonywania ryzykownych zachowań (częste zmiany partnerów seksualnych, korzystanie ze wspólnych igieł, nie używanie prezerwatywy) i nie wykonała badań diagnostycznych żyje spokojnie i może, zupełnie niechcący, zakażać następne osoby. Dlatego w kontaktach intymnych powinna obowiązywać zasada ograniczonego zaufania.
Po wyglądzie nie można stwierdzić, czy ktoś jest, czy nie jest zakażony HIV.

Czy każdy kontakt seksualny z osobą zakażoną HIV prowadzi do zakażenia?
HIV na szczęście nie jest wirusem, który przenosi się bardzo łatwo. Tak więc nie każdy kontakt intymny z osobą zakażoną musi powodować zakażenie partnera (partnerki). Trzeba jednak pamiętać, iż możliwe jest zakażenie po jednym tylko kontakcie seksualnym z osobą zakażoną HIV, iż zakażenie łatwiej przenosi się z mężczyzny na kobietę niż odwrotnie, a także iż współistnienie innych schorzeń w obrębie narządów płciowych zwiększa możliwość zakażenia. Nie każdy rodzaj aktywności seksualnej jest tak samo ryzykowny. Największe ryzyko pociągają za sobą kontakty analne (członek - odbyt), przy czym ten rodzaj kontaktów nie dotyczy wyłącznie mężczyzn homoseksualnych.

Jak rozpoznać, czy ktoś jest zakażony HIV?
Tutaj mój apel. NIE KORZYSTAJCIE Z PRYWATNYCH LABORATORIÓW. Są to miejsca nieprzygotowane do robienia diagnostyki HIV. Jedynym uprawnionym miejscem jest Punkt Diagnostyczno-Konsultacyjny z „atestem” Krajowego Centrum ds. AIDS.
Taki Punkt zapewnia anonimowe i bezpłatne wykonanie testu w kierunku przeciwciał antyhiv a oprócz tego TYLKO tam macie zapewnioną profesjonalną pomoc, którą świadczą certyfikowani doradcy. Przed i po wykonaniu testu odbywa się rozmowa z takim doradcą. W trakcie rozmowy z doradcą można wspólnie oszacować ryzyko zakażenia HIV w konkretnej sytuacji, ustalić, czy moment wykonania badania jest właściwy, porozmawiać o profilaktyce i leczeniu zakażenia HIV oraz zastanowić się, jak postępować po otrzymaniu wyniku. Wykonanie testu w jednym z Punktów Konsultacyjnych - Diagnostycznych daje pewność, że wynik badania jest wiarygodny, a także poczucie bezpieczeństwa dzięki anonimowości badania. Wynik testu jest anonimowy, czyli zawiera numer i hasło, a nie dane osoby badanej.
Z czystym sumieniem polecam warszawskie PKD
1. Punkt Konsultacyjno-Diagnostyczny przy Laboratorium Analiz Lekarskich "IZIS"
ul. Chmielna 4 00-117 Warszawa; tel. 22 826 47 61; 826 81 62
Godziny pracy: poniedziałek - czwartek godz. 16.00 - 19.30; piątek 12.00 – 15.30 pokój 3 i 4
Pod ww. numerem telefonu można uzyskać informacje dotyczące pracy punktu: godzinach, dojeździe, itp.
2. Punkt Konsultacyjno-Diagnostyczny przy ul . Nowogrodzkiej 82 wejście B (II piętro) - przystanek Pl. Zawiszy, za Millenium Plaza. Godziny pracy: Poniedziałek - piątek 16.00 do 20.00.
3.Punkt Konsultacyjno-Diagnostyczny przy ul. Żelaznej 79 w Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej; Godziny pracy: Wtorki i Czwartki w godz. 15.30 – 18.30
4.Poradnia Profilaktyczno-Lecznicza (dla osób żyjących z HIV/AIDS) ul. Wolska 37 przy Wojewódzkim Szpitalu Zakaźnym; godziny pracy Godziny pracy: poniedziałek, czwartek: 9:00 - 17:00; wtorek, środa, piątek: 7:30 – 15:30; tel. 335 51 01-102
reszta PKD na terenie Polski pod linką http://aids.gov.pl/index.php?page=testy

Co to znaczy, że wynik testu jest ujemny?
Ujemny wynik testu oznacza, że nie wykryto zakażenia HIV. Jeżeli od ostatniej sytuacji, która mogła narazić badaną osobę na zakażenie minęło co najmniej 12 tygodni, jest to ostateczny wynik, który nie wymaga powtórzenia. Wynik testu jest informacją dotyczącą osoby, która go wykonała i nie można na jego podstawie wyciągać żadnych wniosków o zakażeniu HIV lub jego braku u partnera seksualnego. Sam fakt otrzymania wyniku wykluczającego zakażenie nie stanowi ochrony przed zakażeniem w przyszłości. Należy znać zasady ograniczające ryzyko zakażenia i ich przestrzegać.

Co oznacza dodatni wynik testu?
Jeżeli wynik testu jest dodatni, to oznacza, że wykryto zakażenie HIV. Jest to wynik testu potwierdzenia, otrzymany po wykonaniu obowiązujących procedur diagnostycznych. Osobie badanej nie może zostać wydany wynik dodatni testu przesiewowego przed jego potwierdzeniem. Taki wynik nie oznacza rozpoznania AIDS. Przebieg zakażenia HIV jest sprawą bardzo indywidualną, poza tym dostępne są leki spowalniające jego rozwój. Wynik testu jest anonimowy, ale nie ma możliwości anonimowego leczenia. Lekarz i inni pracownicy służby zdrowia są zobowiązani do zachowania tajemnicy.W placówkach medycznych zajmujących się problematyką HIV/AIDS nie obowiązuje rejonizacja.

Kiedy najlepiej zrobić test na HIV?
Aby wykluczyć zakażenie HIV, musi upłynąć co najmniej 12 tygodni od ryzykownej sytuacji, w wyniku której mogło dojść do zakażenia. Takie są obowiązujące zalecenia Światowej Organizacji Zdrowia (WHO).
Stosując testy IV generacji można wykryć zakażenie HIV nawet już po 2 tygodniach. Ponieważ jednak u wielu osób przeciwciała anty-HIV pojawiają się później, może trwać to dłużej, aż do pełnych 12 tygodni.
Oznacza to, że - przy zastosowaniu testów przesiewowych- zakażenie HIV może zostać wykryte wcześniej, ale pewność, że nie doszło do zakażenia można mieć dopiero po upływie 12 tygodni od sytuacji ryzykownej.

Czy prezerwatywy zmniejszają ryzyko zakażenia w kontaktach seksualnych?
Prezerwatywy nie mogą zapobiegać w 100% zakażeniu HIV (a także innymi chorobami przenoszonymi drogą płciową), gdyż zawsze istnieje możliwość pęknięcia, zsunięcia się itp. Jednakże stałe używanie prezerwatyw dobrej jakości, przed końcem ich terminu ważności, zgodnie z instrukcją obsługi znacznie zmniejsza ryzyko zakażenia. W badaniach par, w których jedna z osób była zakażona HIV a druga nie, przeniesienie zakażenia zdarzało się tylko wśród tych, którzy nie używali prezerwatyw wcale lub tylko od czasu do czasu. Nie stwierdzano zakażeń osób z par, które stale, konsekwentnie używały prezerwatyw.

Kończę. Jeśli macie pytania, pytajcie, nie wstydźcie się.

ps. żeby było optymistycznie na koniec dodam, że osoby żyjące z HIV, to jedne z bardziej wyluzowanych osób jakie znam, mają dystans do siebie i do swojej choroby. Niejednej zdrowej osobie życzyłabym takiego zapału, inicjatywy i radości życia

za portalami
cd4.pl
aids.gov.pl
 



wojewodzkiego szpitala specjalistycznego we wroclawiu wroclaw
Wojewódzkim Ośrodku Ruchu Drogowego w Białej Podlaskiej
Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Ciechanowie
wojewodzkim szpitalu specjalistycznym w radomiu ul
Województwo warmińsko mazurskie Inne projekty
wojewodzkiego osrodku ruchu drogowego
wojewodzkiego sadu administracyjnego ul
Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Lublinie
Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego Nr 2
wojewodzkiego urzad pracy w gdansku
Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej w Kielcach
Wojewódzkiej Komisji Lekarskiej MSWiA
wojnę w Afganistanie
Wojsk Inżynieryjnych Wrocław
Województwa w Polsce
  • bip open source
  • soczewki;zwierciadla
  • colt xm177
  • heroes4p exe
  • wirus;kon;trojanski
  • Caritas Radom
  • abra agency
  • strzaki gif
  • pekaes slubice