Czytasz posty znalezione dla zapytania: Wojewódzkiego Zarządu Melioracji i
Wiadomość
  fundamenty i dreny - pomocy (dlugie)


| (...)
| Moj projekt przebudowy drenazu przewiduje wlasnie
| zastosowanie rur plastikowych. Firmy Frankische. (...)

Ile Cie kosztowalo wykonanie tego projektu ?

--
Pozdrawiam,
AndrzejS


Czesc!
Praktycznie nic.
Musialam zaplacic w Wojewodzkim Zarzadzie Melioracji za naniesienie
teoretycznego przebiegu drenazu dokladnie 72,70 zl (czerwiec'01).
Na bazie mapy 1:1000 uzyskanej wczesniej w Powiatowej Skladnicy Map za 76,18
zl (kwiecien'00).
Dalsze wyczerpujace porady uzyskalam bezplatnie (telefonicznie, a takze
odbyly sie 2 wizyty osobiscie).
Po czym usiadlam przy komputerze i wykonalam opis i proste rysunki sama.
Zaprzyjazniona architektka, ktora projektowala tez moj dom przybila swoja
pieczatke. Na koncu melioracja przybila bez problemu swoja pieczec i gotowe!
Pozdrowienia,
Akacja

 
  Kiedy ostatni raz remontowano warszawskie waly
Witam,

Czy ktos moze wie kiedy po raz ostatni remontowano warszawskie waly
przeciwpowodziowe ?.


Z tego co wiem to budową i konserwacją urządzeń wodno-melioracyjnych,
zajmuje się Wojewódzki Zarząd Melioracji i Urządzenień Wodnych, oddział
w Warszawie, ul Ksawerów 8 tel. 843 80 31, fax 843 80 71.
maja też strone www (!) http://www.warszawa.wzmiuw.gow.pl .
Więc jak by cos to ich gnębić ;-))

Pozdrawiam
LeMar

  powraca sprawa regulacji Pilicy
"Śląski Zarząd Melioracji postanowił wyprostować koryto Pilicy na odcinku blisko kilometra we wsi Łany Wielkie. Robiono to tam już przed laty, ale przez ten czas rzeka zaczęła wracać do naturalnego kształtu. Najnowsze prace miały zabezpieczyć pobliskie łąki (zabudowań jest tam niewiele) przed zalaniem.
Wojewódzki wydział środowiska, który w takich przypadkach ustala warunki wykonywania robót, zezwolił wyłącznie na uzupełnienie - i to ręcznie, bez użycia ciężkiego sprzętu - wyrw w brzegach. Przyrodnicy obawiali się bowiem, że sprzęt taki może zniszczyć walory przyrodnicze terenu, na którym występują siedliska rzadkich gatunków roślin i zwierząt.
Zalecenia wojewody miał realizować wykonawca, którego melioranci wyłonili w przetargu - firma Fransław Plus z Grodziska Wielkopolskiego - Niestety, zrealizował nie tak, jak powinien.."
http://miasta.gazeta.pl/c...71,5075847.html
  Miś i Ryś w codzienności
Przecież od lat tam tak jest, codziennie zapinają i rozpinają....
Za to w Krakowie spotkałam się z inną formą pilnowania. Tam wynajęci ochroniarze siedzą całą noc w pustych ogródkach. Nic w tym dziwnego, gdyby nie fakt, że zmarznięte chłopaki okrywają się czym się da, tak, że w ciemnościach ich nie widać; a gdy chce się przycupnąć to można się zdrowo przestraszyć, czego byłam świadkiem.

Jak ktoś chce Misia vel Rysia live to polecam Wojewódzki Zarząd Melioracji i Urządzeń Wodnych - oddział w Prudniku, przy Tkackiej. Tam bardziej Miś, bo PRL u nich zatrzymał się nie tylko w mentalności, ale i umeblowaniu. Szczególnie polecam rozmowę ze starszym panem zwanym kierownikiem - niezły kosmita.
 
  Mozna i sucha stopa! ;-)
W Podlaskim...
Siedem firm, głównie z naszego regionu, zgłosiło się do przetargu na odmulenie rzeki Supraśl.
- Ogłosiliśmy przetarg ograniczony, żeby procedury poszły szybko i sprawnie. W ciągu dwóch tygodni powinniśmy wyłonić firmę, która zajmie się tymi pracami. Komisja przetargowa już zapoznaje się ze zgłoszeniami - powiedział nam Mirosław Markowski, dyrektor Wojewódzkiego Zarządu Melioracji i Urządzeń Wodnych w Białymstoku, odpowiedzialny za stan rzeki. - Na pewno w listopadzie, jeżeli nie wcześniej, zaczniemy odmulanie rzeki.

Pieniądze - w tym roku 150 tys. zł, a w następnym 485 tys. - na udrożnienie Supraśli wyłoży Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska.

Na początku odmulanie, czyli zebranie tego, co toruje bieg rzeki, obejmie prawie 10-km odcinek.


Pozostaje tylko dowiedziec sie gdzie ten mul bedzie skladowany i do dziela z piszczalka i sprawnym okiem!
Nasi znajomi we Wloszech regularnie spaceruja po skladowisku mulu z Wenecji, znajduja wspaniale fanty, od zapinek po nowozytne rzeczy. Pewnie ze jakas rzeczka we polnocnej Polsce to nie Wenecja, ale szanse sa, nie?
  1
Witam
w zalaczniku strona z dzisiejszego Dziennika Lodzkiego. Rece opadaja...
Prosba o zwrocenie uwagi na ostatnie zdania dyr Wojewodzkiego Zarzadu
Melioracji i Urzadzen Wodnych. To bylo do przewidzenia - Polsce groza
olbrzymie ponowne melioracje, regulacje, osuszanie dolin, niszczenie legow!
Proponuje wejsc na strony tych zarzadow w dzial "przetragi" gdzie naocznie
mozna przekonac sie o planowanym froncie niszczenia siedlisk ptakow.
Melioranci czuja sie bezkarni i w najlepsze, poza wszelkimi uzgodnieniami,
czyszcza, prostuja i poglebiaja np. w obszarach N2000 (Liwiec, Lasy
Spalskie). Jesli tylko mozecie to prosba o wszelkiego typu interwencje na
swoim terenie. Pomoca moze tu byc ekspertyza prawna WWFu dostepna min. na
stronie M-STO www.m-sto.org
Pozdrawiam
Jacek Tabor
Mazowiecko - Swiętokrzyskie Towarzystwo Ornitologiczne www.m-sto.org
  Zalew Kąty-Myscowa zwany również "Krempna"
Raport jeszcze nie ogłoszony.

Jutro rano o 6ej w Radiu Rzeszów kolejna odsłona debaty - upoluj ekologa:
a) z jakiego województwa nasłano ekologów na podkarpacie
b) jakie obce mocarstwa ich wspierają
c) która partia prześcignie się w liczbie uratowanych domów przez zaporę Kąty-Myscowa

Nie śmiejcie się... dziesiejsze wypowiedz polityków w Radiu Rzeszów dokładnie to sugerowały! Oprócz porannego spotkania było jeszcze popołudniowe "Podkarpacki panel polityczny".

Najgorsze jest to, że ludzie z Myscowej i Kątów są tak oczerniani, że aż ich krew zalewa. Po jedną osobę z Kątów karetka już dziś była.

Porannym gościem będzie STANISŁAW STACHURA
DYR. PODKARPACKIEGO ZARZĄDU MELIORACJI I URZĄDZEŃ WODNYCH
  Była Sesja
kilku słowach o oszczędnościach. Obecny Wójt załatwił z Zarządem Dróg Wojewódzkich i melioracją istotne sprawy dla Gminy, zaoszczędzając z budżetu ok. 300.000 zł (tego, już się nie wyda z budżetu).

co to za istotne sprawy?
moze jakieś konkrety.
na razie to gmina zaoszczędziła na odśnieżaniu i ogrzewaniu. ile?
  Była Sesja
Właśnie co tak naprawdę ten wójt załatwił,przecież te melioracje w Kobylej Kępie to i tak nie miały być finansowane z gminnego budżetu a Wojewódzki Zarząd Dróg ma się zająć swoimi drogami,a tak się składa że przez Sztutowo przebiega taka droga.
Napisz nam Pierwszy Kacprze co ten wójt takiego załatwił bo my trwamy w nieświadomości,sypnij konkretami.
  Żuławskie Bobry podkopują wały.
Prawie 60 tysięcy złotych wydali w zeszłym roku melioranci na zasypywanie jam wyrytych przez bobry w wałach przeciwpowodziowych. Zwierzęta często niszczą te zabezpieczenia. Wodne gryzonie w żuławskich rzekach znalazły dobre warunki do rozwoju. Ich liczebność nie jest znana, jednak biorąc pod uwagę ilość nowych jam widać, że populacja bobrów na tym terenie rozrasta się. Pierwsze osobniki pojawiły się dziesięć lat temu.
- W zeszłym roku naliczyliśmy 75 bobrzych nor wykopanych w wałach samej tylko Tugi - tłumaczy Sławomir Szymański, kierownik nowodworskiego oddziału terenowego Zarządu Melioracji i Urządzeń Wodnych Województwa Pomorskiego. - Niestety skutkuje to naruszeniem konstrukcji wałów przeciwpowodziowych. Niepokojące jest to, że bobry rozprzestrzeniają się zajmując kolejne odcinki ochronnych budowli.
Zwierzęta kopiąc doły na styku wału z linią wody, wybierają ziemię, która trafia do rzeki. W ten sposób we wnętrzu nasypu powstaje nora, którą oprócz bobrów mogą zamieszkiwać np. piżmaki.
Takie podkopy naruszają wały, powodują, że konstrukcja traci spoistość, staje się mniej stabilna, a więc w sytuacji zagrożenie powodziowego może nie wytrzymać dużego naporu wody.

Źródło: naszemiasto.pl
  Obietnica
Sprawami rzek i obwałowań na terenie naszego województwa zajmuje się Świętokrzyski Zarząd Melioracji i Urządzeń Wodnych. Wał na Szewniance rzeczywiście nie jest równej wysokości z obu stron, lecz nie można wykonać tam żadnych prac, ponieważ mieszkańcy nie zgodzili się na udostępnienie terenu przy obwałowaniu, aby można było wykonać jakiekolwiek inwestycje. Zorganizowano dwa spotkania z właścicielami przyległych gruntów, lecz nie zdecydowali się oni na sprzedaż fragmentów działek, znajdujących się przy samym wale. A Świętokrzyski Zarząd Melioracji i Urządzeń Wodnych nie może prowadzić prac na terenie, którego nie jest właścicielem.
  Sandomierz
Kończy się wzmacnianie wałów przeciwpowodziowych na Wiśle
Aktualizacja: 2008-09-25 16:35:56

W ciągu najbliższych kilku tygodni zakończy się wzmacnianie wałów przeciwpowodziowych wzdłuż Wisły w powiecie sandomierskim. Mają one znacznie poprawić stan bezpieczeństwa obszarów nadwiślańskich - poinformował Jacenty Czajka - kierownik sandomierskiego oddziału Wojewódzkiego Zarządu Melioracji i Urządzeń Wodnych w Kielcach.

Obecnie w trakcie wzmacniania jest 5-kilometrowy wał wiślany pomiędzy miejscowościami Kamień i Szczytniki w gminie Dwikozy, jeden z najbardziej nieszczelnych podczas powodzi w 2001 roku.
Zmodernizowany wał połączy się z oddanym wcześniej, 7-kilometrowym odcinkiem, zabezpieczając przed powodzią całą Dolinę Dwikoską.

Prace kosztować będą 12 mln zł. Zakończą się pod koniec listopada. Miesiąc wcześniej oddany zostanie wał wiślany przy hucie szkła w Sandomierzu. To ostatni odcinek modernizowanych zabezpieczeń przy tym zakładzie, który będzie także chronić sąsiadujące z firmą osiedle mieszkaniowe.
Wzmacniany odcinek ma prawie kilometr długości. Inwestycja kosztuje 1 mln 200 tysięcy złotych.
Pieniądze na remont wałów wiślanych pochodzą z budżetu państwa.

źródło: http://www.radio.kielce.pl/page,,Konczy-sie-wzmacnianie-walow-przeciwpowodziowych-na-Wisle,4bf8713122d6308ca8460046eded2d69.html
  Lotnisko Kielce
UM:
Spotkanie w sprawie lotniska 2007-05-31

Spotkanie, podczas którego zaprezentowana została koncepcja Regionalnego Portu Lotniczego Kielce w Obicach, odbyło się dziś w ratuszu. W spotkaniu i dyskusji wzięli udział przedstawiciele Świętokrzyskiego Urzędu Wojewódzkiego, Urzędu Marszałkowskiego Województwa Świętokrzyskiego, Placówki Straży Granicznej w Kielcach, Izby Celnej w Kielcach, Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad, Świętokrzyskiego Zarządu Dróg Wojewódzkich, Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska, Świętokrzyskich i Nadnidziańskich Parków Krajobrazowych, Komendy Wojewódzkiej Policji, Komendy Miejskiej Policji, Komendy Wojewódzkiej Państwowej Straży Pożarnej, Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej, Świętokrzyskiego Biuro Rozwoju Regionalnego, Świętokrzyskiego Zarządu Melioracji i Urządzeń Wodnych, ZEORK, PKP.
  Zalew na Łososinie

Będzie zalew na Łososinie

Na rzece Łososinie na terenie styku gmin Łopuszno, Piekoszów i Strawczyn powstanie 72 hektarowy zbiornik wodny „Wierna rzeka”.
Inwestycja będzie kosztowała około 15 milionów złotych. Gminy już wykupiły ponad połowę gruntów potrzebnych pod jego budowę. Pozostałe tereny ma wykupić Świętokrzyski Zarząd Melioracji i Urządzeń Wodnych.
Dziś zarząd województwa wyraził zgodę na rozpoczęcie procedury wyceny nieruchomości, które mają być wykupione. Przed wykupem konieczne jest jeszcze przeprowadzenie prac geodezyjnych z wyznaczeniem i podziałem działek.

http://www.echodnia.eu/apps/pbcs.dll/article?AID=/20070110/AKTUALNOSCI/70110061/-1/aktualnosci
  Urząd Marszałkowski - nowa siedziba
Urzędnicy marszałka wyprowadzają się od wojewody

Prawdopodobnie w listopadzie część urzędników marszałka przeprowadzi się do biurowca powstającego w rejonie ul. Paderewskiego i Plant. Jest już w tej sprawie decyzja zarządu województwa.
Umowa dzierżawy zostanie podpisana po oddaniu budynku do użytku, co jest planowane na przełom października i listopada. Po tym przeniesie się tam departament promocji, edukacji, kultury, sportu i turystyki. Nie będzie to pierwsza przeprowadzka podwładnych marszałka z gmachu przy al. IX Wieków Kielc. Przypomnijmy, że w ubiegłym roku Wojewódzki Urząd Pracy oraz Świętokrzyski Zarząd Melioracji i Urządzeń Wodnych przeniosły się do biurowca przy ul. Witosa, który samorząd województwa kupił od syndyka upadłej spółki Suprimex.

- Przy Paderewskiego wydzierżawimy około 400 m kw. na trzech kondygnacjach - informuje Iwona Sinkiewicz, rzecznik prasowy marszałka. I dodaje, że powodem przeprowadzki jest coraz trudniejsza sytuacja lokalowa w zajmowanej przez Urząd Marszałkowski części skrzydła C2 Świętokrzyskiego Urzędu Wojewódzkiego. Urzędnicy mają tam nie tylko ciasno, ale muszą pracować w pomieszczeniach, które wymagają pilnego remontu. Przeprowadzić go nie można, bo nie należą do samorządu województwa tylko do wojewody. Marszałek nie może się doczekać komunalizacji tych pomieszczeń i - jak już pisaliśmy - zastanawia się nad budową swojego urzędu w innym miejscu.

Źródło: Gazeta Wyborcza Kielce

Nie wiem czy chodzi o Agrocentrum czy Planty16d ?
  kto wygra wybory ?
FBI, zadałem sobie trud przejrzenia strony Rudnika.
I to, co piszesz, nie wygląda za rzetelnie. Nawet przy minimalnym zainteresowaniu i zapoznaniu się z podstawowymi dokumentami widać, że jesteś stronniczy.

Remontu jazu i zbiornika nie wykonywał powiat, ale Podkarpacki Zarząd Melioracji i Urządzeń Wodnych z Rzeszowa. Burmistrz dwa lata zabiegał w różnych instytucjach, żeby doszło do tej inwestycji.

Zarzut, że burmistrz nie jest energiczny też jest nieprawdziwy. Okazuje się, że tylko w tym roku gmina uczestniczy w czterech dużych wnioskach finansowanych przez Unię (Centrum Wikliniarstwa, wodociągi, zbiornik wodny w Kopkach, sala gimnastyczna w Kopkach). Jest to jeden z najlepszych wyników na całym Podkarpaciu. I choćby z tego widać, że jest bardzo energiczny.

Jeżeli chodzi o wspólne inwestycje ze starostwem w Nisku. To nie jest tak, że starostwo ma pieniądze i tylko czeka, żeby zrobić cokolwiek w Rudniku. Trzeba dużo zabiegów, żeby się zgodziło coś zrobić na swoich drogach. A bez wkładu własnego nie byłoby żadnych chodników. Zrobiliby w innych gminach, które taki wkład miały.

Okazuje się, że ze śmieciami mają kłopoty wszystkie gminy. Jedyne wysypisko, które spełnia wszystkie unijne normy, jest w Sigiełkach. Na terenie powiatu - po lewej stronie Sanu - docelowo nie będzie żadnego wysypiska. Wynika to ze Studium Uwarunkowań i Kierunków Zagospodarowania Województwa Podkarpackiego. Wszystkie gminy po tej stronie Sanu leżą po prostu na zbiorniku wód podziemnych.
Wysypiska nie ma Nisko, Ulanów i Harasiuki. Do zamknięcia w najbliższym czasie jest wysypisko w Jeżowem i Rudniku.
  witam ...
Na razie kupiłem działkę, po urlopie zaczynam załatwianie papierów w urzędach a dopiero potem budowa. Jeszcze sporo pracy przede mną, ale przed zakupem działki byłem w Wojewódzkim Zarządzie Melioracji i Urządzeń Wodnych w Warszawie Inspektorat w Piasecznie (Kościuszki) i nakreślili mi wstępnie jak to wygląda w okolicy. Właśnie na forum Muratora naczytałem się już, że nawet otrzymując mapkę z naniesionym położeniem sączków itp, może się okazać, że są one w całkiem innym miejscu. Na forum Muratora są tacy, co musieli całą działkę przekopać, aby znaleźć zaginione sączki. To taki offtopic, który nawiązał do Twoich prac odkrywczych w terenie...

Pozdrawiam
Marcin
  Stawy Stefańskiego
Mniej wody w Stawach Stefańskiego

(izj)

2009-08-27 03:07:10

- Woda jest spuszczana na prośbę firmy, która buduje umocnienia na rzece Ner przy ul. Pabianickiej, w pobliżu skrzyżowania z ul. Chocianowicką - wyjaśnia Marek Jakubowski, zastępca dyrektora MOSiR. - Po jej częściowym spuszczeniu zamykamy tamę, ograniczając w ten sposób jej dalszy przepływ. Poziom wody w rzece obniża się i firmie jest łatwiej prowadzić prace na dnie. Mają jednak na nie kilka godzin, aż woda napełni staw. Taki zabieg powtarzaliśmy trzykrotnie.

Umocnienie rzeki Ner jest niezbędne ze względu na powstającą na potrzeby sklepu IKEA kanalizacji deszczowej.

- Tą drogą do rzeki będzie spływać bardzo dużo wody - mówi Kazimierz Kaźmierczak z Terenowego Inspektoratu Wojewódzkiego Zarządu Melioracji i Urządzeń Wodnych w Łodzi. - Gdyby umocnień nie było, po każdej ulewie moglibyśmy mieć w jezdni (Ner przepływa pod nią) wielką wyrwę.

Źródło:www.lodz.naszemiasto.pl

Bros dnia Pon 21:08, 05 Paź 2009, w całości zmieniany 1 raz
  Tama pilnie poszukiwana.
Ciechocinek - jedno z najpopularniejszych miast uzdrowiskowych w Polsce. Obecnie miejsce, któremu grozi katastrofa powodziowa. Złodzieje ukradli całą TAMĘ - nikt nie zauważył...

Skradziono właściwie wszystkie elementy metalowe wchodzące w skład tamy - w tym śluzy. Złodzieje ukradli także potężny transformator, który zasila dwie stacje pomp.

Roman Gapiński z Wojewódzkiego Zarządu Melioracji stwierdził, iż miastu grozi kataklizm...

Cóż... prawdziwy urok mającego ponad 4% wzrostu PKB państwa...

Źródło: hotnews.pl

Jak widać polskim złodziejom tory i mosty juz nie wystarczją.
  Pytania do rzecznika prasowego Starosty
Dzień dobry

Starosta szczecinecki interesuje się nie tylko jeziorem w Szczecinku, ale wszystkimi jeziorami w powiecie, a jest ich razem 73.

Powodem zanieczyszczeń w j. Trzesiecko jest zbyt duża zawartość biogenów, czyli substancji powodujących rozrost flory jeziornej. Najwięcej fosforu i azotu niosą niewielkie dopływy, które zasilają Trzesiecko od strony gminy wiejskiej Szczecinek.
Z informacji które posiadam miasto Szczecinek z sąsiednimi gminami Szczecinek i Borne Sulinowo podpisało porozumienie o uporządkowaniu gospodarki wodno - ściekowej w okolicy, bo bez zahamowania dopływu biogenów nie ma co marzyć o uratowaniu jeziora.

Dodatkowo szczecinecki sanepid prowadzi działania zmierzające do objęcia j. Trzesiecko unijnym programem monitorowania stężenia toksyn sinicowych.

Dodatkowo posiadam informację, iż przygotowywany jest program rewitalizacji jeziora.

Pytanie brzmiało: kto i kogo pociągnie do odpowiedzialności?
Nie potrafię odpowiedzieć na tak sformułowane pytanie. Mogę natomiast powiedzieć, że:
- właścicielem wody płynącej jaką jest j. Trzesiecko jest Skarb Państwa; w chwili obecnej wodą zarządza Marszałek Województwa Zachodniopomorskiego, który przekazał ten obowiązek Zachodniopomorskiemu Zarządowi Melioracji i Urządzeń Wodnych w Szczecinie oddział rejonowy w Koszalinie
- niezależnie od powyższego jezioro dzierżawione jest do celów rybackich przez Przedsiębiorstwo Rybackie Sp z o.o. w Szczecinku, a umowa zawarta jest między Przedsiębiorstwem Rybackim a Agencją Nieruchomości Rolnych Skarbu Państwa
  Zbiornik bez wody
Zbiornik w Murowańcu jest pusty. Woda została spuszczona, bo zbiornik ma być pogłębiony. Taka inwestycja jest konieczna, żeby rośliny z dna nie przerastały nad lustro wody. O zmiany prosiły władze gminy, bo chcą żeby zbironik przyciągał turystów.

- "Wojewódzki Zarząd Melioracji i Urządzeń Wodnych już ogłosił przetarg"- wyjaśnia wójt Andrzej Miklas.

Teraz trwa osuszanie zbiornika. Do 15 października wyłoniony będzie wykonawaca inwestycji. Dno ma być wyrównane, a cały zbiornik jeszcze w tym roku będzie głębszy. Inwestycja ma kosztować milion złotych

żródło www.rc.fm
  Drzewa nadrzeczne zagrożone
Oto odpowiedź z urzędu jaką otrzymałem w sprawie wycinki drzew nad rzeką w rejonie wylotu ul. Sportowej:

W odpowiedzi na pytanie skierowane do Burmistrza Prudnika dnia 29 marca 2009 r. w sprawie wycinki drzew w pobliżu ul. Sportowej w Prudniku , informuję ,że drzewa z obszarów położonych między linią brzegu a wałem przeciwpowodziowym , z wałów przeciwpowodziowych i terenów w odległości mniejszej niż 3 m od stopy wału usuwane są na podstawie decyzji starosty %u2013 podstawa prawna Ustawa o ochronie przyrody z dnia 16 kwietnia 2004 r / Dz. U .Nr 92, poz. 880 z późniejszymi zmianami /.
Uzyskano informację telefoniczną z Wydziału Ochrony Środowiska , Rolnictwa , Leśnictwa i Gospodarki Wodnej Starostwa Powiatowego w Prudniku ,że decyzja na wycinkę drzew w pobliżu ul. Sportowej została wydana w ubiegłym roku na wniosek Wojewódzkiego Zarządu Melioracji i Gospodarki Wodnej w Opolu Oddział w Prudniku .

Z-ca Burmistrza
mgr inż. Stanisław Hawron

z tego wynika że pozostałe drzewa są zagrożone wycinką a wymieniona w odpowiedzi ustawa zamiast chronić przyrodę pozwala urzedniką na jej niszczenie.Widzialem na filmach że na wałach kanałów sadzone sa specjalnie drzewa aby sytem korzeniowy umacniał wały.A tu sytuacja bezsensownie przeciwna,spruchniałe korzenie osłabiają wały powodziowe..Mieszkańcy nie będą mogli odpocząć w cieniu nad rzeką z powodu przepisów wyniszczających przyrodę..
  Wydobycie torfu- a ochrona torfowisk
1. jeśli idzie o wykonawcę to z tego:
"...Wojewódzki Zarząd
Melioracji i Urządzeń Wodnych w Warszawie
realizuje dwadzieścia osiem projektów finansowanych ze środków
Europejskiego Funduszu Orientacji i Gwarancji Rolnej (EFOiGR)
w ramach Sektorowego Programu Operacyjnego..."

2. Natomiast info o rezerwacie pochodzi ze strony internetowej starostwa łowickiego lub linku z tej strony do do gminy Kiernozia, także na stronie województwa łódzkiego w tabeli wymieniajacej cele w zakresie ochrony środowiska - do wykonania w 1-ej kolejności

Ponadto jak realizowana jest ochrona środowiska skoro podstawoe informacje na temat terenów będących pod ochroną są niedostępne ani w gminie ani w starostwie.
Jak mogą nie wydawać zgody na rózne inwestycje, sprzeczne z ochroną tych terenów jeśli nawet nie wiedzą o ich istnieniu.
  Wały ochronią Cisek przed powodzią
Budowa umocnień w gminie będzie kosztować 7,5 miliona euro.

Pieniądze udało się pozyskać z funduszy europejskich.

- To dla nas wspaniała informacja - cieszy się Alojzy Parys, wójt gminy Cisek.
Pieniądze otrzyma Opolski Urząd Marszałkowski i przekaże je Wojewódzkiemu Zarządowi Melioracji i Urządzeń Wodnych.
Umocnienia zostaną wybudowane na odcinku od Ciska do Roszowickiego Lasu. Ich budowa ruszy wiosną przyszłego roku i kosztować będzie 7,5 miliona euro. Teraz trzeba będzie wybrać firmę, która podejmie się tego zadania.

- To jeszcze nie zabezpieczy całkowicie naszej gminy przed wodami Odry, ale mocno poprawi bezpieczeństwo przeciwpowodziowe - podkreśla wójt.
O tym, jak ważny jest każdy kolejny kilometr wału, przekonali się mieszkańcyCiska kilkanaście dni temu. Wybudowany niedawno odcinek umocnień, pomiędzy Ciskiem a Landzmierzem uchronił okoliczne pola i drogi przed zalaniem. Identyczny stan wody na Odrze był wiosną 2006 roku.

- Wtedy zalało nam sporą część gminy - wspomina Alojzy Parys. - Teraz straty były o wiele mniejsze, m. in. nie zostało zalane żadne gospodarstwo.
Do pełni szczęścia zabraknie jedynie wałów na odcinku od Roszowickiego Lasu do Przewozu. Na to pieniędzy urzędnicy też będą szukać w Brukseli.

www.nto.pl

no tam to sie przyda!!! Większa ulewa i te wioski są zalane...
oby tak dalej realizować plany!
  1
Nie do końca wyjaśniłem kwestię odpowiedzialności za utrzymanie rzek. Jeśli chodzi o mniejsze rzeki to gospodarują tam wojewódzkie zarządy melioracji i urządzeń wodnych. W ich biuletynach informacji publicznej można szukać całego katalogu grzechów dokonanych i planowanych na przyrodzie.
  Rzeka Rokitnica - propozycja stowarzyszenia Drogi Błonia
Panie Burmistrzu czy korzystając z suszy i faktu, że na wielu odcinkach Rokitnica obecnie nie płynie a nawet wyparowała - można by ją oczyścić ?
Konkretnie chodzi mi o odcinek pod mostami: kolejowym i drogowym pod ulicą Łąki.
Obecnie jest tam zupełnie sucho i w korycie leży sporo śmiecia i gruzu wrzuconego przez "inteligentnych inaczej".
Może ZUK by coś zrobił w tej sprawie, zamiast w listopadzie wysyłać kilku wyławiaczy sitowia z pełnej rzeki. (michał, 13.07.2005)

ZUK Błonie nie ma w obowiązkach utrzymania koryta rzeki Rokitnicy. Rzeką zajmuje się Wojewódzki Zarząd Melioracji i Urządzeń Wodnych. Wyjątkowo w b.r. na zlecenie UMiG Błonie wykoszono skarpy rzeki i zebrano śmieci. Innych prac nie przewidujemy. (15.07.2005)

W związku z powyższym nasuwa się takie pytanie: Co pan, panie burmistrzu zrobił w celu wyegzekwowania od w/w urzędu, by ich obiekt, "upiększający inaczej" teren miasta, którym pan zarządza, został doprowadzony do stanu używalności?

Może jestem naiwny, ale być może udało by się doprowadzić do dobrowolnej, społecznej akcji czyszczenia tego koryta, do której gmina mogła by się włączyć przez podstawienie kontenerów na śmieci i gruz, oraz oddelegowanie pracowników w celu pokierowania pracami, a szary mieszkaniec Błonia miałby okazję zrobić coś dla swojego miasta?

Gumowce i szpadel ma u nas prawie każdy posiadacz działki, wędkarz itp.

Pamiętam czasy, gdy takimi środkami bez większych nakładów udawało się nie takie zadania wykonać.

Dziś społeczeństwo nie jest wcale gorsze, niż wtedy, brak jedynie organizacji, i wsparcia dla takich inicjatyw.
  Cuda premiera Tuska
OLEK czemu straszysz mnie Pawlakiem ? Powtarzam ukończyłem studia dot m.in budowli wodnych i zagadnień ppowodziowych. Mam ku temu doświadczenie i uprawnienia budowlane. W Wojewódzkim Zarządzie melioracji jest właśnie Biuro Pracy PSL, gdzie do zagadnień ppowodziowych przyjmują inseminatorów, swoich kumpli. My katolicy i patrioci wspierajmy się, lub jak powiedział Zbawiciel, abyśmy wszyscy byli jedno.
  Budowa domu koło rzeczki
To zalezy od gminy i czy Wojewodzki Zarzad Melioracji i Urzadzen Wodnych
zechce sie przychylic i zastostowac jeden z artykułów mowiacych o
odstepstwach.

Art. 85 ust 1 pkt 4 prawa wodnego mowi ze w odleglosci 50m od walów
przeciwpodziowych nie mozna wykonywac zadnych prac budowlanych, kopac dolow,
sadzic drzew itp.

a art 85 ust 3 mowi ze Marszalek wojewodzctwa moze w drodze decyzji zwolnic
od niektorych zakazow okreslonych w ust 1. W imieniu Marszalka oczywoscie
wystapuje Wojewodzki Zarzadz Melioracji i Urzadzen wodnych

Ja mielem taki problem 2 lata wlaczylem o pozwolenie, mimo ze w planie
zagopspodarowania nie bylo wzmianki o tym ze trzeba taka odleglosc zachowac,
ani ze musze uzyskac zgode. Ale Zarzad Melioracji wyczul sparwe i zaczal
robic problemy, nawet zaskarzyl plan zagospodarowania przestrzennego. Ale
upratosc moja  i kierowanie sprawy do Samorzadowego kolegium, oraz rozne
ekspertyzy , oczywoscie za pieniadze , doprowadzily do tego ze otrzymalem
zgode od Melioracji i wtedy Gmina sie zgodzila wydac pozwolenie na budowe.
Dom mam w odleglosci 22m od rzeczki szerokosci 3-4 m. To jest w zasadzie
taki kanalek, ale hucznie nazwany rzeka. Smieszy mnie ta odleglosc 50 m bo
jak by wylala ta rzeczka to i tak te 50 nie uchroni przed zalaniem tylko
woda bedize duzo dalej zalewac tereny. najsmiejsze jest tpo ze w przepisie
jest ze od walow tak ze jesli rzeczka plynie w korycie to mozezna sie
budowac przy niej. Nie chce tu juz sie rozpisywac, ale cala sprawa ewidetnie
dazyla zeby ktos dostal kaske, zrobil dupochron dla Zarzadu Melioracji w
postaci ekspertyzy, a Gmina ma wtedy tez dupochron od Zarzadu Melioracji ze
wydala pozwolenie na podstawie zgody od nich.

pozdrawiam

Deny

| Prawo budowlane mówi o odleglości od wałów przeciwpowodziowych 50 m,
| jesli rzeczka nie ma wałów i płynie w korycie możesz się budowac tuz przy
| niej.

zabawne bo w Krakowie ludziska stawiają rezydencję prawie na wałach, swoja
droga to trzeba być idiota aby postawić fullwypas dom przy samym wale
wiślanym.


  Budowa domu koło rzeczki

To zalezy od gminy i czy Wojewodzki Zarzad Melioracji i
Urzadzen


Taka prośba: odpowiadaj pod cytatem, a ten przycinaj.

J.

  mostek przez kanal melioracyjny
Witam,

czy ktos ma doswiadczenie z ostatnich lat dot. budowy mostku - dojazd
do posesji przez ciagnacy sie wzdluz dzialki kanalek (zwany powszechnie
"smrodka" :)?
Szerokosc calego kanalku to okolo 2 - 2,5 m, sam przeplyw wody w lekkim
zaglebieniu - okolo 60 cm (kanalek jest w rowie o glebokosci okolo 40
cm w stosunku do pow. gruntu).
niezaleznie od papierkow, pozwolen itp. -
ile to moze kosztowac? czy mozna zastosowac poprostu dwie dlugie plyty
budowlane betonowe?
Interesuje mnie oczywiscie wszystko w temacie - rowniez formalnosci

W chwili obecnej wiem ze nalezy uzyskac pozwolenie z wojewodzkiego
urzedu melioracji (w tym wypadku Grodzisk Mazowiecki), pozwolenie ze
starostwa na przepust do drogi gminnej no i oczywiscie wszystko w
oparciu o mapki, mapki, mapki.

maql


Serdecznie współczuję!
pozwolenie na budowę w gminie załatwiałem 3 dni. Pozwolenie na zbudowanie
wjazdu (czytaj wrzucenia liku kręgów w zagówniony rów) załatwiałem 8
miesięcy, bo musiałem prosić się w starostwie powiatowym i powiatowym
zarzadzie dróg.
Oby melioracje nie były tak upierdliwe jak mój powiatowy zarząd dróg.Oni
powinni Ci wydać warunki na jakich ten przepust możesz wykonać  tj. m.in.
średnice rur itp. Najbardziej może przeczołgać  Cię starostwo powiatowe, bo
tam dostaniesz pozwolenie na budowę. Z tego co piszesz, to musisz postarać
się jeszcze o pozwolenie na wpięcie do drogi gminnej, to pewnie kolejny
dokument.
Mała rzecz a....cieszy :(.
A tak poważnie to wszystko zalerzy od dobrej woli urzędasów. W starostwie
powiatowym w Krakowie (architektura) takich nie ma.
pozdrawiam
Juras

  Ptasia tragedia w Kwiecewie
Nowe wiesci :

Nie prosili o osuszenie rozlewiska
Mariusz Kowalewski, Tomasz Kurs
2007-06-14, ostatnia aktualizacja 2007-06-14 18:42

- Nigdy nie interweniowałem w Zarządzie Melioracji, by spuścili wodę z rozlewiska, mimo że zalewa ona moje działki - mówi Andrzej Walczak, sołtys wsi Kwiecewo.

Fot. Przemyslaw Skrzydlo / AG
Pod koniec maja Zarząd Melioracji i Urządzeń Wodnych w Olsztynie spuścił wodę z cennego przyrodniczo rozlewiska we wsi Kwiecewo. Pisaliśmy o tym kilka dni temu. Rok w rok zjeżdżają tam ornitolodzy z całej Polski, by obserwować: mewy, rybitwy, różne rodzaje kaczek czy świstuny. Rozlewisko to zalane 34 ha nieużytków rolnych. Augustyn Jodko, kierownik zarządu mjelioracji, tłumaczył nam, że musiał spuścić wodę, bo interweniowali u niego okoliczni rolnicy. Gdyby tego nie zrobił, mieliby mniejsze dopłaty unijne i mogliby domagać się od zarządu melioracji odszkodowania.

Szkopuł w tym, że wodę spuszczono w samym środku okresu lęgowego. - Nigdy tego nie robiono - mówi Andrzej Walczak, sołtys wsi Kwiecewo. Sam ma ponad jednohektarową działkę tuż przy granicy rozlewiska. Wiosną dwie trzecie jego ziemi znajduje się pod wodą. - Ale nigdy nie interweniowałem w zarządzie, by spuścili wodę - mówi Walczak. - Rozlewisko wpisało się już w krajobraz wsi. Ludzie chodzą tam na spacery, przyjeżdżają rybacy i ornitolodzy z całej Polski, by obserwować ptaki. Mówią, że przylatują do nas bardzo rzadkie okazy.

Działkę w sąsiedztwie rozlewiska mają też państwo Urszula i Marek Gracz. - Nigdy na niej żadna woda nie stała. A i z wioski nikt nie dzwonił, by osuszyli rozlewisko - zapewnia pani Urszula. To ona kilka dni temu, kiedy zarząd spuścił wodę interweniowała w "Gazecie.

Maria Mellin, wojewódzki konserwator przyrody, zażądał od zarządu melioracji naprawienia zniszczeń. - Z przyczyn technicznych niemożliwe jest wpompowanie wody - mówi jednak Augustyn Jodko. - A sprawa Kwiecewa nabrała już rangi ogólnopolskiej. Organizacji ekologiczne przysyłają do mnie pisma z protestem, a jedna zawiadomiła już prokuraturę o przestępstwie lub wykroczeniu.

Jodko podtrzymuje, że musiał spuścić wodę, bo w zarządzie melioracji interweniowali rolnicy. - Jeszcze w lutym jeden z nich przypominał nam o obowiązku wypompowania wody i zapowiedział, że w innym wypadku będzie żądał odszkodowania. Później sześciu innych rolników zgłosiło do Agencji Modernizacji i Rozwoju Rolnictwa użytki rolne, w celu uzyskania dopłat. A dyrektywy europejskie nakazują utrzymywać je w odpowiednim stanie. Dlatego wodę trzeba było spuścić - twierdzi Jodko.

Źródło: Gazeta Wyborcza Olsztyn
  Mostek nad Młynówką
usłyszeliśmy w malborskim Zarządzie Melioracji i Urządzeń Wodnych Województwa Pomorskiego, ... - w razie powodzi mogła stanowić zagrożenie.


Normalnie tekst roku

podobno pewnych ludzi nie sieją
  newsy 2007
Miliony popłynęły



Ujście Oławy przy moście Grunwaldzkim, niedokończone wały Na Grobli, zamulone koryto kanału Odry przy mostach Pomorskim i Uniwersyteckim – to najsłabsze punkty ochrony przeciwpowodziowej Wrocławia.

Mówił o nich Andrzej Myrta, szef wrocławskiej delegatury Najwyższej Izby Kontroli podczas konferencji prasowej prezentującej wyniki kontroli „Programu dla Odry 2006”.
Jego zdaniem, po dziesięciu latach od powodzi i miliardowych wydatkach na realizację zintegrowanego systemu gospodarki wodnej dla dorzecza Odry, Wrocław nadal nie jest wystarczająco zabezpieczony przed ewentualnym kataklizmem.
NIK zbadał efekty prac i wydatki związane z rządowym „Programem dla Odry 2006” za lata 2001-2006. Kontrolerzy przyjrzeli się też pracy Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, ośmiu urzędom wojewódzkim, regionalnym zarządom gospodarki wodnej i melioracji oraz regionalnym dyrekcjom lasów państwowych.– Nielegalne wydatkowanie środków publicznych, marnotrawstwo, kiepska jakość prac, błędy w rozliczaniu się z wydanych pieniędzy, nieprawidłowości przy realizacji zamówień publicznych – tak Józef Górny, wiceprezes NIK podsumował wnioski płynące z raportu pokontrolnego.
– Kreatywna sprawozdawczość – tak z kolei Andrzej Myrta określił pracę dwóch wojewodów, Ryszarda Nawrata i Stanisława Łopatowskiego, którzy jako pełnomocnicy rządu koordynowali „Program dla Odry 2006”. – Z przedkładanych przez nich sprawozdań wynikało, że z planowanych na cały program 9 miliardów złotych zrealizowano zadania opiewające na 3 mld zł. Tymczasem kontrola wykazała, że w danym okresie zrealizowano prace za jedyne 1,4 mld zł, co oznacza, że wykonano o połowę mniej, niż deklarowano. Poważne zarzuty dotyczą prac projektowych. Zdarzało się, że raz wykonane opracowania, za które trzeba płacić w milionach, trafiały na półkę, podczas gdy zamawiano kolejne dokumentacje, dla tego samego obiektu. Tak było na przykład ze zbiornikiem retencyjnym Kamieniec Ząbkowicki. NIK zarzuca też jednostkom uczestniczącym w programie, że żadna z nich nie sięgnęła po unijne środki.

  newsy 2007
Lubin Program robót interwencyjnych

W Gminie Lubin ruszył program robót interwencyjnych. Bezrobotni pracować będą dla gospodarki wodnej i ochrony przeciwpowodziowej.
Udział Gminy Lubin w tym programie był możliwy dzięki staraniom Ireny Rogowskiej, wójta Gminy Lubin, która doprowadziła do podpisania porozumienia z Dolnośląskim Zarządem Melioracji i Urządzeń Wodnych we Wrocławiu oraz Powiatowym Urzędem Pracy.
Gmina Lubin po raz pierwszy uczestniczy w tym programie. Dzięki niemu zatrudnienie znalazło 6 bezrobotnych mieszkańców gminy.
- Osoby te podjęły już prace przy oczyszczaniu rzeki Baczyna od Krzeczyna Wielkiego do Gorzycy oraz przy oczyszczaniu Niemstowskiego Potoku przepływającego przez Niemstów i w obrębie tej miejscowości na odcinku 6 km - powiedział Bronisław Horbatowski, inspektor referatu rolnictwa i gospodarki gruntami. - Cieki te są pod zarządem marszałka województwa. Przewidziane są również do konserwacji rowy, których właścicielem jest skarb państwa w miejscowościach Czerniec i Miłoradzice.
- Panowie przyjechali w celu rozpoznania miejsca i prac jakie mają wykonywać. Zostali przeszkoleni, pobrali narzędzia i przygotowują je do dalszej pracy - mówi Ewa Bujak sołtys Krzeczyna Wielkiego. – Dobrze, że takie prace są wykonywane bo w naszym sołectwie jest dużo zadań, na przykład w obrębie rzeki Baczyna, która jest bardzo zanieczyszczona i zarośnięta.
- Jestem zarejestrowany w Urzędzie Pracy, przekroczyłem pięćdziesiąty rok życia i nikt nie chce przyjąć mnie do pracy. Dowiedziałem się w Gminie, że potrzebują ludzi, powiedziałem o tym w urzędzie i Urząd Pracy zaraz mnie tutaj skierował – powiedział Zbigniew Durda, mieszkaniec Osieka. - Teraz przygotowujemy sprzęt, nowe kosy przed użyciem trzeba wyklepać, a nie każdy to potrafi. Ja to od ojca się nauczyłem, bo u nas często się kosi.
- Osoby zatrudnione przy pracach interwencyjnych zarobią brutto 936 złotych miesięcznie. Koszty zakupu narzędzi i ubrań roboczych oraz elektronarzędzi będą refundowane. Również koszty pracy częściowo zrefunduje Powiatowy Urząd Pracy – dodaje Janusz Łucki, rzecznik Urzędu Gminy Lubin.

UM Lubin
  [Dolny Śląsk] Inwestycyjny BOOM 2007...
Inwestycja na Nysie Szalonej z funduszy unijnych

2007-10-09, Regional

Po wielu latach starań i zabiegach władz Jawora, ruszyły wreszcie prace związane z odbudową wałów przeciwpowodziowych oraz koryta rzeki Nysa Szalona. W 2003 r., przy dofinansowaniu Jawora naprawiono wyrwę w wale przy moście „Piotrowickim”, udrożniono koryto rzeki, umocniono mury oporowe i skarpy rzeki przy ul. Głuchej i Chopina, jednakże nie rozwiązywało to najważniejszego problemu związanego z zabezpieczeniem przeciwpowodziowym, gdyż cały odcinek wału w kierunku Starego Jawora był w stanie katastrofalnym, w kilku miejscach całkowicie zniszczony, a na odcinku ok. 300 m rzeka Nysa Szalona zmieniła nawet bieg swego koryta. Wcześniejsze rozpoczęcie robót było niemożliwe i przesuwane w czasie również z tego względu, że mnożyły się trudności związane z wykupem działek pod inwestycję od rolników będących właścicielami gruntów nad rzeką.

Zielone światło dla realizacji inwestycji zapaliło się w ubiegłym roku, kiedy to Regionalny Komitet Sterujący do spraw Rozwoju Regionu, w pracach którego uczestniczył burmistrz Jawora Artur Urbański, zaakceptował i rekomendował marszałkowi województwa dolnośląskiego wniosek Dolnośląskiego Zarządu Melioracji i Urządzeń Wodnych we Wrocławiu w sprawie realizacji w ramach Sektorowego Programu Operacyjnego projektu „Modernizacja i odbudowa wałów przeciwpowodziowych rzeki Nysa Szalona km 17+303 - 18+414”. Marszałek wydał decyzję o realizacji projektu 24 listopada 2006 r. Całkowity koszt wyniesie 998.838 zł, z czego środki unijne wyniosą 653.469 zł.

W ramach realizacji zadania, planowana jest modernizacja wału na odcinku 1.216 m, a także poprowadzenie wzdłuż wału 2-metrowej drogi utwardzonej pokrytej emulsją asfaltową.

Wraz z odbudową wałów, nastąpi również regulacja koryta rzeki. Inwestorem zadania inwestycyjnego polegającego na wprowadzeniu koryta rzeki w poprzednie miejsce, udrożnieniu, odmuleniu oraz ubezpieczeniu skarp narzutem kamiennym jest Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej we Wrocławiu. Koszt tych prac wynosi 521.164 zł. Inwestycja finansowana jest ze środków unijnych na usuwanie skutków szkód powodziowych „Odra 2006” oraz pieniędzy na utrzymanie RZGW. Termin zakończenia obu tych zadań przewidziano na grudzień.

Realizacja tej inwestycji zwiększy bezpieczeństwo przeciwpowodziowe miasta. Zmodernizowane wały pozwolą na ochronę użytków rolnych przed gwałtownymi wezbraniami rzeki, a także zwiększą bezpieczeństwo mieszkańców osiedla Przyrzecze i ul. Starojaworskiej.

po

http://www.regional.pl/legnica/news.php ... 4&aid=9083
  Newsy 2008
[LWÓWEK ŚLĄSKI]

Ochrona dla Lwówka

W tym roku ruszy budowa wałów przeciwpowodziowych
Po wielu latach oczekiwań w końcu są pieniądze na budowę wałów przeciwpowodziowych na rzece Bóbr w Lwówku Śląskim. Miasteczko, w którym mieszka prawie 10 tys. osób, należy do najbardziej zagrożonych żywiołem na Dolnym Śląsku.

- Nie ma praktycznie żadnych zabezpieczeń - przyznaje Elżbieta Jarosz z lwóweckiego oddziału Dolnośląskiego Zarządu Melioracji i Urządzeń Wodnych, który będzie nadzorował inwestycję za ponad 45 mln zł.
Właśnie przyznano pierwszą transzę w wysokości 5 mln zł. 4 mln pochodzą z rządowego programu Odra 2006, a milion z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska we Wrocławiu.
Prace mają ruszyć już w lipcu. Potrwają cztery lata. Projekt zakłada między innymi wybudowanie dwunastu odcinków kamiennych wałów przeciwpowodziowych, o łącznej długości ponad pięciu kilometrów oraz regulację potoków Srebrna i Płóczka.
- Jeden z odcinków wałów będzie chronił mieszkańców byłych Płakowic. Inne zaś na przykład ujęcie wody czy basen miejski - wylicza Elżbieta Jarosz.
Z dobrych wiadomości cieszą się zwłaszcza mieszkańcy Lwówka. Tym bardziej, że ludzie boją się za każdym razem, gdy wiosenne roztopy i opady podnoszą stan rzeki do poziomu alarmowego. - Dobrze, że nasze miasto będzie w końcu chronione przed wielką wodą - nie kryje zadowolenia Aleksander Trzeciakowski.
W ramach inwestycji trzeba będzie także przebudować most na drodze powiatowej z Lwówka Śląskiego do Złotoryi.
Koncepcja ochrony przeciwpowodziowej została opracowana w 2000 roku, ale jak zapewniają urzędnicy, została zmodyfikowana i unowocześniona. - Zastosowane zostaną podobne rozwiązania jak we Wleniu - mówi Jan Serafin, sekretarz Urzędu Miasta i Gminy w Lwówku Śląskim.
Budowa kamiennych obwałowań we Wleniu zakończyła się w ubiegłym roku. Do tej pory mieszkańcy Lwówka mogli tylko pozazdrościć wlenianom. Za 4 lata także będą mogli spać spokojnie.
Pracownicy lwóweckiego magistratu są mocno zaangażowani zwłaszcza w pertraktacje z właścicielami gruntów, na których mają stanąć wały. Jak mówią, w tej kwestii wszystko jest na dobrej drodze. Rozpoczęli starania o zabezpieczenia po powodzi w 1997 roku, kiedy najbardziej ucierpiały obrzeża miasta i kilkadziesiąt okolicznych gospodarstw. Natomiast w 1980 roku woda dostała się do samego miasta.

Katarzyna Wilk - POLSKA Gazeta Wrocławska

http://lwowekslaski.naszemiasto.pl/wyda ... 42205.html
  1
Zeby zapobiegac bezsensownym regulacjon, konserwacjom lub melioracjon musicie wyslac pisma do RZGW (Regionalny Zarzad Gospodarki Wodnej) i do WZMiUW (Wojewodzki Zarzad Melioracji i Urzadzen Wodnych), ze jestescie zainteresowani wszelkimi dzialaniami tych jednostek, ktore moga wplywac na zmiane stosonkow wodnych oraz stan srodowiska naturalnego, w szczegolnosci interesuja was dzialania zwiazane z regulacja, konserwacja i melioracja dolin rzecznych i ich dopływów i tu wymienic interesujace nas cieki. Warto dopisac, ze chcecie również występowac na prawach strony w postepowaniu administracyjnym. Wtedy macie prawo do opiniowania i do skladania wnioskow o zmiane zapisow w projektach i planach. Czyli w praktyce mozecie zablokowac bezsensowne inwestycje lub wplywac na to co bedzie robione. RZGW zarzadza duzymi rzekami, natomiast WZMiUW mniejszymi. Poszukajcie stron interentowych tych instytucji i zobaczycie jakimi ciekami czy zbiormnikami zarzadzaja. Na ich stronach jest tez BIP (Biuletyn Informacji Publicznej) i tam zamieszczane sa wszystkie ogloszenia dotyczace planowanych inwestycji. Jezeli w terenie zauwazymy ze prowadzone sa prace regulacyjne lub konserwacyjne to nalezy zbadac czy panowie posiadaja wszystkie niezbedne pozwolenia i dokumenty. Jezeli np planwana jest konserwacja a widzimy ze jest to regulacja (czesto tak jest) to wtedy powiadamiamy Nadzor Budowlany lub Inspektorat Ochrony Środowiska. Definicja konserwacji i regulacji jest wytlumaczona w Prawie Wodnym. Warto tez znac zapisy planu zagospodarowania przestrzennego gminy. Mozecie rowniez skontaktowac sie z ludzmi z Klubu Gaja lub Towarzystwa na Rzecz Ziemi, pracuja tam osoby ktore swietnie znaja zawilosci zwiazane z postepowaniem w tego typu przypadkach. Maja nawet swojego prawnika Najwazniejsze w tym wszytkim jest zeby zaczac dzialc jak najwczesniej w momencie podania informacji do wiadomosci publicznej., pozniej po wydaniu decyzji jest juz najczesciej za pozno. Dlatego tez jeszcze raz polecam wyslanie pism do tych instytucji oraz przegladanie BIPów.

[ Dodano: 06 Gru 2005 10:53 am ]
  Ptasia tragedia w Kwiecewie
A tu aktualne wiesci :

Nie prosili o osuszenie rozlewiska

Mariusz Kowalewski, Tomasz Kurs

2007-06-14, ostatnia aktualizacja 2007-06-14 18:42

- Nigdy nie interweniowałem w Zarządzie Melioracji, by spuścili wodę z rozlewiska, mimo że zalewa ona moje działki - mówi Andrzej Walczak, sołtys wsi Kwiecewo.

Fot. Przemyslaw Skrzydlo / AG
Pod koniec maja Zarząd Melioracji i Urządzeń Wodnych w Olsztynie spuścił wodę z cennego przyrodniczo rozlewiska we wsi Kwiecewo. Pisaliśmy o tym kilka dni temu. Rok w rok zjeżdżają tam ornitolodzy z całej Polski, by obserwować: mewy, rybitwy, różne rodzaje kaczek czy świstuny. Rozlewisko to zalane 34 ha nieużytków rolnych. Augustyn Jodko, kierownik zarządu mjelioracji, tłumaczył nam, że musiał spuścić wodę, bo interweniowali u niego okoliczni rolnicy. Gdyby tego nie zrobił, mieliby mniejsze dopłaty unijne i mogliby domagać się od zarządu melioracji odszkodowania.

Szkopuł w tym, że wodę spuszczono w samym środku okresu lęgowego. - Nigdy tego nie robiono - mówi Andrzej Walczak, sołtys wsi Kwiecewo. Sam ma ponad jednohektarową działkę tuż przy granicy rozlewiska. Wiosną dwie trzecie jego ziemi znajduje się pod wodą. - Ale nigdy nie interweniowałem w zarządzie, by spuścili wodę - mówi Walczak. - Rozlewisko wpisało się już w krajobraz wsi. Ludzie chodzą tam na spacery, przyjeżdżają rybacy i ornitolodzy z całej Polski, by obserwować ptaki. Mówią, że przylatują do nas bardzo rzadkie okazy.

Działkę w sąsiedztwie rozlewiska mają też państwo Urszula i Marek Gracz. - Nigdy na niej żadna woda nie stała. A i z wioski nikt nie dzwonił, by osuszyli rozlewisko - zapewnia pani Urszula. To ona kilka dni temu, kiedy zarząd spuścił wodę interweniowała w "Gazecie.

Maria Mellin, wojewódzki konserwator przyrody, zażądał od zarządu melioracji naprawienia zniszczeń. - Z przyczyn technicznych niemożliwe jest wpompowanie wody - mówi jednak Augustyn Jodko. - A sprawa Kwiecewa nabrała już rangi ogólnopolskiej. Organizacji ekologiczne przysyłają do mnie pisma z protestem, a jedna zawiadomiła już prokuraturę o przestępstwie lub wykroczeniu.

Jodko podtrzymuje, że musiał spuścić wodę, bo w zarządzie melioracji interweniowali rolnicy. - Jeszcze w lutym jeden z nich przypominał nam o obowiązku wypompowania wody i zapowiedział, że w innym wypadku będzie żądał odszkodowania. Później sześciu innych rolników zgłosiło do Agencji Modernizacji i Rozwoju Rolnictwa użytki rolne, w celu uzyskania dopłat. A dyrektywy europejskie nakazują utrzymywać je w odpowiednim stanie. Dlatego wodę trzeba było spuścić - twierdzi Jodko.

Źródło: Gazeta Wyborcza Olsztyn
  Stadion Stali
Rzeszów > Marszałek podzielił unijne pieniądze
Miasto liczyło na 420 mln zł na pięć najważniejszych inwestycji. Dostało tylko na dwie. W tym na budowę stadionu, ale zamiast 78 mln zł, będzie to 28 mln zł.

Miasto starało się o pieniądze z unijnego, Regionalnego Programu Operacyjnego. Zgłosiło 5 wniosków. Zarząd województwa, który rozpatrywał je w środę uznał, że tylko dwa z nich można zaakceptować. To budowa stadionu Stali oraz stworzenie Centrum Transferu Nowoczesnych Technologii. Na budowę stadionu zarząd przyznał 28 mln zł. Centrum otrzymało pełną kwotę, o którą starało się miasto, czyli 40 mln zł.

- Wprawdzie liczyliśmy na więcej, ale i tak cieszymy się z tego, co dostaliśmy. Będziemy szukać dodatkowych pieniędzy na stadion, prawdopodobnie zwrócimy się o nie do Totalizatora Sportowego – mówi Tadeusz Ferenc, prezydent Rzeszowa.

W sumie, dla województwa podkarpackiego z Regionalnego Programu Operacyjnego na lata 2007 – 2013 przeznaczone jest ponad 1 mld euro.

No co Rzeszów nie dostał pieniędzy

152 mln zł - rozbudowa, remont i modernizacja dróg powiatowych i wojewódzkich w mieście
50 mln zł - budowa parku papieskiego oraz rewitalizacja pozostałych parków w Rzeszowie
100 mln zł - modernizacja i rozbudowa szkół, przedszkoli, żłobków i placówek opiekuńczych

Unijne pieniądze przyznane na inwestycje w regionie

45 mln zł - Wojewódzki Szpital Wojewódzki nr 2 w Rzeszowie na budowę regionalnego ośrodka rehabilitacyjno – edukacyjnego dla dzieci i młodzieży
301 mln zł - Podkarpacki Zarząd Dróg Wojewódzkich na budowę i modernizację dróg
45 mln zł - Politechnika Rzeszowska na modernizacje i rozbudowę
23 mln zł - Podkarpacki Zarząd Melioracji i Urządzeń Wodnych oraz gmina Trzebownisko na budowę sieci odprowadzającej wody opadowe
23 mln zł - Urząd Miasta w Przemyślu, na zagospodarowanie terenu Zespołów Parków Kulturowych Twierdzy Przemyśl
* wszystkie kwoty w przybliżeniu, w zaokrągleniu do pełnych milionów

Maciej Chłodnicki
m.chlodnicki@gcnowiny.pl


http://www.gcnowiny.pl/apps/pbcs.dll/ar ... ktualnosci
  Była Sesja
Wracając do tematów sesyjnych dosyć ciekawą sprawą jest dowożenie dzieci do szkoły, a szczególnie, jeżeli zadaje pytanie przewodnicząca Komisji Budżetowej p. M, która ma doskonałe rozeznanie problemu od samej I.T. Czyżby przekazane „ na szkoleniach” od b. władzy informacje nie docierały do główki?!
Według przedstawionej przez Wójta informacji, Gmina codziennie traci 100 zł na dowozach, w stosunku do kosztów dowozów szkolnych Stegny, czy NDG., co w ogólnym rozliczeniu za okres od września do lutego daje kwotę ok. 13.000 zł. !!!! Czyli mówiąc krótko, jest to darowizna, którą firma A.K. otrzymała od byłej wójtowej, niezależnie od właściwego wynagrodzenia, wynikającego ze stawek przyjętych w ościennych gminach, za dowozy!!!!!, za 6 miesięcy!!!! Nic dziwnego, że rodzina Wielkiego Przewoźnika, wiernie stoi murem za była władzą. Swoją drogę, dziwię się, dlaczego I.T nie wyjaśniła tej wątpliwości, będąc na sesji, gdy zaczęła się dyskusja na w/w temat, powinna zabrać głos i wyjaśnić powody uszczęśliwiania jednych, a pomijania drugich.
“Pisanina”, co to zrobiła IT, to tylko pisanina. Przez trzy lata siedziała i nawet nie załatwiła planu zagospodarowania, nie wspominając o Urzędzie Morskim.
Warto, aby całe “towarzystwo wzajemnej adoracji” napisało, choć w kilku słowach o oszczędnościach. Obecny Wójt załatwił z Zarządem Dróg Wojewódzkich i melioracją istotne sprawy dla Gminy, zaoszczędzając z budżetu ok. 300.000 zł (tego, już się nie wyda z budżetu).
Spróbujcie być obiektywni, może nareszcie zrozumiecie i zaczniecie myśleć, że rzucane przez WAS oszczerstwa nie sprzyjają wizerunkowi naszej Gminy. Najwyższy czas zastanowić się i nie przeginać .... (nie dopiszę czego).
Może zamiast żołądkować się na forum, zasłaniając się pseudonimami, przyjdziecie na sesję, i otwarcie przedstawicie swoje bolączki i żale. Ubliżać anonimowo, każdy tchórz potrafi, natomiast poruszyć drażliwe tematy publicznie, patrząc w oczy temu, kogo obrażało się, to już przerasta Wasze możliwości.
  Trwają konsultacje społeczne RZGW
Szanowni koledzy!
Istnieje wiele metod walki o nasze rzeki. Nigdy nie ma pewności które z podjętych działań dadzą pozytywny skutek. Dlatego trzeba próbować wielu dróg.
Jedną z nich jest udział w konsultacjach społecznych, które prowadzone przez Regionalne Zarządy Gospodarki Wodnej, są realizowane w różny sposób. Jaki dla twojego rejonu? Musisz sprawdzić w internecie jaki oddział RZGW zarządza wodami, które cię interesują (łowisz tam pstrągi, lipienie, łososie i trocie oraz inne ryby... jak również spływasz tam kajakiem z żoną i dziećmi, podziwiając dziewiczą dolinę rzeczną). Następnym krokiem jest sprawdzenie w jakiej formie dany RZGW prowadzi konsultacje społeczne i wziąć w nich udział.
W Szczecińskim RZGW odbywa się to poprzez forum dyskusyjne, w którym o zgrozo prawie nie ma postów... takie jest zainteresowanie społeczeństwa wodami. Tutaj jakoby procedury wyprzedzają cywilizacyjnie społeczeństwo, które albo się obudzi i wpłynie na to co się wokół niego dzieje, albo obudzi się z ręką w nocniku.

To czy te konsultacje społeczne są traktowane poważnie czy nie, to się zobaczy, ponieważ tutaj historia niczego nam nie podpowiada. Trzeba jednak próbować wszelkich dróg, aby nasze wody były dzikie, czyste i atrakcyjne turystycznie. Tam gdzie ma być melioracja (obszary zabudowane i pola uprawne), tam niech będzie, a tam gdzie ma być retencja naturalna (nieużytki, najniższe terasy rzeczne (nawet te, przylegające do pól uprawnych), lasy), melioracji trzeba powiedzieć stop.

Musimy wpłynąć na gospodarkę wodami, ponieważ mądre dysponowanie pozwoli nam zabezpieczyć się przed powodziami i suszami, które bardzo często wynikają z braku retencji naturalnej i gwałtownego drenażu całej zlewni.

Zapraszam wędkarzy z Województwa Zachodniopomorskiego na forum RZGW Szczecin http://www.rzgw.szczecin.pl/forum/viewtopic.php?t=272 , natomiast wędkarzy z innych rejonów Polski, zachęcam do sprawdzenia formy prowadzenia konsultacji społecznych przez odpowiedni RZGW i aktywnego włączenia się w dyskusję o swoich wodach.

P.S. To samo postawiłem na forsie...

Pozdrawiam
Krzysiek
  Urząd Marszałkowski - nowa siedziba

Marszałek myśli o budowie siedziby urzędu

jak, 09-07-2007

Urząd Marszałkowski wyprowadzi się z gmachu przy al. IX Wieków Kielc? Marszałek Adam Jarubas mówi o planach budowy siedziby dla swoich urzędników na gruncie należącym do samorządu województwa.

Urząd Marszałkowski zajmuje teraz część skrzydła C2 gmachu Świętokrzyskiego Urzędu Wojewódzkiego. Już dziewiąty rok jest lokatorem wojewody. Od początku samorząd wojewódzki zabiegał o prawo własności zajmowanych pomieszczeń. Bez efektów. Zmieniają się wojewodowie, koalicje rządowe, a decyzji o komunalizacji wciąż nie ma. Obecny wojewoda Grzegorz Banaś zaraz po objęciu urzędu w styczniu 2006 roku obiecywał, że załatwi sprawę w trzy miesiące. Potem jednak poróżnił się z marszałkiem Franciszkiem Wołodźką z SLD o czwarte piętro skrzydła C2. Na początku tego roku, gdy w województwem rządziła już koalicja bez lewicy, za to z PiS-em, znów wydawało się, że komunalizacja jest blisko. Członek zarządu województwa Marcin Perz (PiS) zaczął już nawet snuć plany rozbudowania skrzydła C2 po przejęciu od wojewody.

Minęło pół roku, a sprawa nie ruszyła z miejsca. - Rozmowy z panem wojewodą, mimo wcześniejszych deklaracji, nie idą dobrze. Nastąpiło usztywnienie stanowiska, trzeba wiele spraw wyjaśnić - narzeka marszałek Jarubas. I dodaje, że Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji, które władne jest podjąć decyzję o komunalizacji, niechętnie godzi się na uszczuplenie mienia państwowego.

Pat w tej sprawie m.in. powoduje, że marszałek nie może wyremontować zajmowanych przez jego urzędników pomieszczeń, z których wkrótce zaczną wypadać okna. - My nie możemy czekać i dłużej pracować w takich warunkach. Są pokoje, w których pracuje po sześć osób - podkreśla Jarubas. I dodaje, że w tej sytuacji rozważana jest budowa siedziby dla urzędu na gruntach będących własnością województwa przy ul. Jagiellońskiej.

Wcześniej jednak marszałek zamierza wydzierżawić pomieszczenia w jednej z kamienic przy ul. Paderewskiego. Trwają już negocjacje. Jeśli zakończą się pomyślnie, przeprowadzi się tam departament promocji, kultury, sportu i turystyki. Przypomnijmy, że w ubiegłym roku Wojewódzki Urząd Pracy oraz Świętokrzyski Zarząd Melioracji i Urządzeń Wodnych przeprowadziły się do biurowca przy ul. Witosa. Samorząd województwa kupił go od syndyka upadłej spółki Suprimex.
  Pieniądze na ścianę wschodnią, NPR, UE

Z RPO na kanalizację, zalewy i szlak paproci
jak
2009-02-25, ostatnia aktualizacja 2009-02-25 19:51

W Kazimierzy Wielkiej powstanie zbiornik na Małoszówce, odbudowany zostanie zalew na Kamiennej w Bliżynie, gminy budować będą kanalizację i oczyszczalnie ścieków, a Bieliny także Świętokrzyski Szlak Paproci.

Zarząd województwa rozdzielił ponad 280 mln zł z Regionalnego Programu Operacyjnego na rozwój infrastruktury ochrony środowiska i energetycznej. Do finansowania zakwalifikowano w sumie 55 projektów. Osiem z nich złożył Związek Gmin Gór Świętokrzyskich, który otrzyma prawie 39 mln zł, głównie na budowę kanalizacji. Prawie 20 mln dostaną gminy Solec-Zdrój i Pacanów na rozbudowę i przebudowę systemu wodno-kanalizacyjnego. 10,4 mln otrzyma na budowę wodociągu i kanalizacji Secemin, a 10 mln na kanalizację wraz z oczyszczalnią ścieków Krasocin. Prawie 9 mln dostaną Nagłowice na budowę wodociągu.

Ponad 7,5 mln zł przyznano dla Skarżyska-Kamiennej na rekultywację terenu po zakładach chemicznych Organika Benzyl. Kilka gmin otrzymało środki na budowę zbiorników wodnych, Najwięcej - 6 mln zł - Kazimierza Wielka, która budować będzie retencyjny zbiornik na rzece Małoszówce. 5,34 mln dostanie Bliżyn na odbudowę zalewu na Kamiennej. Zbiorniki wodne powstaną także w Strawczynie (prawie 5 mln zł dofinansowania), Bogorii (4 mln) i Morawicy (3 mln). Ze środków z RPO odbudowane też zostaną zapora i jaz piętrzący z kanałem odpływowym poniżej zalewu Rejów w Skarżysku. Świętokrzyski Zarząd Melioracji i Urządzeń Wodnych otrzyma na ten cel 420 tys. zł. 239 tys. przyznano Bielinom na utworzenie Świętokrzyskiego Szlaku Paproci, czyli ścieżki ekologicznej w otulinie Świętokrzyskiego Parku Narodowego. 193 tys. otrzyma Nadleśnictwo Kielce na utworzenie izby edukacji przyrodniczo-leśnej.

Wykaz wszystkich wybranych do finansowania projektów znaleźć można na stronie www.rpo-swietokrzyskie.pl.

Źródło: http://miasta.gazeta.pl/kielce/1,35255,6319703,Z_RPO_na_kanalizacje__zalewy_i_szlak_paproci.html
  Szałe
KALISZ - Oczyszczą i pogłębią zalew w Szałem
dziś
W tym roku wypoczywający nad zalewem w Szałem nie będą musieli rezygnować z kąpieli w obawie przed sinicami, pojawiającymi się na tafli wody podczas lata. Władze gminy Opatówek, na terenie której znajduje się zalew pokrzywnicki, uzyskały bowiem pieniądze na oczyszczenie i pogłębienie zbiornika.

– Zbiornik nie był czyszczony od chwili jego powstania, to jest od 30 lat – mówi Krzysztof Dziedzic, sekretarz gminy Opatówek. – Warstwa zalegającego na dnie mułu może wynosić nawet 1,5 metra grubości. Nic więc dziwnego, że w zbyt płytkiej wodzie, przy wysokich temperaturach latem pojawiały się sinice. W ubiegłym roku wystosowaliśmy pismo do zarządcy zbiornika, Wojewódzkiego Zarządu Melioracji i Urządzeń Wodnych w Poznaniu z prośbą o pomoc finansową, aby przywrócić funkcje retencyjne i rekreacyjne zbiornika. Dostaliśmy odpowiedź pozytywną.

Przewiduje się, że gmina dostanie na ten cel około 2 mln złotych. To nie wystarczy na wszystkie prace, ale na pewno będzie można oczyścić i pogłębić zbiornik. Możliwe, że w najbliższych latach zmieni się także otoczenie akwenu.

– Dwa lata temu naprawiliśmy nawierzchnię na tamie – dodaje Krzysztof Dziedzic. – Teraz myślimy o ścieżkach rowerowych i spacerowych. Z udziałem prywatnych inwestorów chcemy zrobić pomosty, place zabaw, część gastronomiczną. Mamy pomysły, ale na razie czekamy na zakończenie procesu inwentaryzacji ośrodka, który trwa już półtora roku. Dopóki Kalisz nie wyda nam majątku, niewiele możemy zrobić. Przypomnę, że miasto nie było zainteresowane wydzierżawieniem terenu ośrodka wypoczynkowego. Stąd prośba o zwrot majątku. Teraz zależy nam, by sprawę załatwić szybko i polubownie.

Jak się okazuje, wkrótce można spodziewać się ostatecznych rozstrzygnięć.
– Prace inwentaryzacyjne dobiegły końca i wartość rynkową majątku znajdującego się na terenie ośrodka wypoczynkowego w Szałem szacujemy na kwotę około miliona złotych – tłumaczy Mirosław Przybyła, dyrektor Ośrodka Sportu, Rehabilitacji i Rekreacji w Kaliszu. – W najbliższych dniach zamierzam poprosić władze gminy Opatówek o spotkanie w tej sprawie i rozpoczniemy negocjacje. Myślę, że dojdziemy do porozumienia.

Głos Wielkopolski

No w końcu coś będą robić
  budowa lewobrzeżnych wałów Prosny chroniących przed powodzią
Zakończyła się modernizacja ponad dwukilometrowego odcinka Wału Piastowskiego, biegnącego od ul. Stare Miasto do ul. Wojciecha z Brudzewa w Kaliszu. To kolejny ważny etap prowadzonych od kilkunastu lat inwestycji poprawiających stan bezpieczeństwa przeciwpowodziowego miasta.

W wyniku prowadzonych od ubiegłego roku prac wzdłuż zmodernizowanego lewostronnego obwałowania Prosny powstał betonowy mur oporowy oddzielający położone w sąsiedztwie tereny od rzeki oraz ścieżka pieszo-rowerowa, która stała się doskonałym łącznikiem osiedli Lis i Piwonice z centrum miasta. Na wysokości Zawodzia wybudowano też betonowe schody, przy których w przyszłości powstanie drewniany pomost, służący pływającej po Prośnie łodzi Św. Wojciecha. Koszt przeprowadzonych prac to ponad 2,5 mln złotych.
Łącznie w ciągu ostatnich piętnastu lat udało nam się wybudować bądź zmodernizować prawie 10 km wałów przeciwpowodziowych wzdłuż Prosny dzięki środkom w wysokości 10,5 mln zł przekazanym na ten cel z rezerwy celowej budżetu państwa. Obecnie miasto w 80% jest zabezpieczone przed powodzią -podkreśla Zofia Tymczuk dyrektor Wojewódzkiego Zarządu Melioracji i Urządzeń Wodnych.
Najpierw powstał prawie dwukilometrowy wał chroniący osiedle Ogrody, później pogłębiono i odmulono ponad trzy kilometry rzeki na odcinku od Teatru do Mostu Kolejowego, a następnie wybudowano 1,7 km nowego i zmodernizowano 800 m istniejącego Wału Matejki na prawym brzegu rzeki, a biegnąca wzdłuż ścieżka rowerowa stała się wyśmienitą trasą dla spacerowiczów, biegaczy i miłośników dwóch kółek. Zmodernizowany w ostatnim czasie odcinek to kolejny ważny etap działań zmierzających do poprawy bezpieczeństwa przeciwpowodziowego miasta - dodaje wicemarszałek województwa wielkopolskiego Józef Racki.

żródło www.kalisz.pl
  SWĘDRNIA - Dra Małeckiego pomysł na zap#orę
Rajsków patrzy na Swędrnię

Zagrożenie powodziowe Rajskowa ze strony Swędrni i Prosny jest wprawdzie mało prawdopodobne, ale nie wykluczone. Paradoksalnie – większym zagrożeniem jest mniejsza Swędrnia

Ta rzeczka była niegdyś spławna, w co nie chce się wierzyć dziś, gdy jest niemal całkowicie zarośnięta i zamulona. O udrożnienie jej koryta na odcinku od mostu na ul. Łódzkiej do ujścia do Kanału Bernardyńskiego upomniała się ostatnio radna Ewa Witczak. Odpowiedź można było przewidzieć. Przedstawiciele Miasta od lat spotykają się w tej sprawie z szefostwem Wojewódzkiego Zarządu Melioracji i Urządzeń Wodnych, instytucji znanej głównie z tego, że nie ma pieniędzy. Jest za to zarządcą wód i bez niej nic z nimi zrobić nie można. – Regulacja koryta Swędrni realizowana ma być wspólnie z budową obustronnego obwałowania rzeki na 3–kilometrowym odcinku od ujścia do mostu. Brak środków na realizację obwałowań opóźnia również rozpoczęcie prac regulacyjnych – wyjaśnia prezydent Janusz Pęcherz. Odrębnym problemem jest roślinność, zarastająca rzekę głównie latem. Dyrektor WZMiUW zapewnił, że zielsko z koryta będzie usuwane, za co zapłacić ma budżet państwa – ze środków na utrzymanie wód. Prezydent Kalisza ze swej strony uspokaja mieszkańców Rajskowa i innych nisko położonych dzielnic miasta. Według niego powódź jest mało prawdopodobna. Tłumaczy to m.in. faktem, że zlewnia Prosny, mającej swoje źródła w północnej części woj. opolskiego, nie jest powiązana ze zlewniami rzek górskich uchodzących do Odry i Wisły. W związku z tym zarówno w Prośnie jak i w Swędrni niemożliwy jest tak szybki spływ wód, jak w rzekach podgórskich.
(kord)
  Były wszechpolak będzie rządził TVP
Dyrektor wodociągów i kanalizacji mianowany w TVP

Członek rady politycznej LPR oraz b. wiceminister budownictwa w rządzie PiS, LPR i Samoobrony Wojciech Bosak jest od 15 stycznia p.o. dyrektorem Biura Zarządu i Spraw Korporacyjnych TVP S.A.

Stanowisko objął po Janie Polkowskim, którego zdymisjonowano po zawieszeniu trzech członków zarządu TVP: Andrzeja Urbańskiego, Sławomira Siwka i Marcina Bochenka.

Wcześniej media informowały, że wiceszefem biura zarządu TVP w nowym składzie (Piotr Farfał i Tomasz Rudomino) został były wszechpolak, były poseł LPR, rzecznik klubu parlamentarnego tej partii Piotr Ślusarczyk.

Jak poinformowano w komunikacie TVP, Bosak ostatnio pracował na stanowisku zastępcy dyrektora ds. inwestycji Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej w Krakowie. Od lutego do października 2008 r. pełnił funkcję dyrektora wodociągów i kanalizacji w gminie Jerzmanowice-Przeginia.

Od kwietnia do sierpnia 2007 r. był podsekretarzem stanu w ministerstwie budownictwa. W latach 2006-2007 - wicemarszałkiem województwa małopolskiego.

Jak głosi komunikat, Bosak wcześniej przez wiele lat pracował w przedsiębiorstwach budowlanych Małopolski na stanowiskach kierowniczych, jest współzałożycielem Małopolskiego Stowarzyszenia Gospodarczego. Posiada uprawnienia budowlane oraz uprawnienia Ministra Skarbu do pracy w radach nadzorczych spółek Skarbu Państwa.

Urodzony 10 listopada 1963 r. w Krakowie, jest absolwentem Wydziału Melioracji Wodnych i Geodezji Urządzeń Rolnych Akademii Rolniczej w Krakowie.

W czwartek po południu TVP poinformowała o kolejnych nominacjach na kierownicze stanowiska. Na fotel dyrektora Biura Programowego powołano Hannę Andrzejczyk, która ostatnio kierowała Zespołem Badań i Analiz Medialnych, a w przeszłości kierowała już Biurem Programowym.

P.o. dyrektorem Biura Współpracy Międzynarodowej i Handlu został natomiast Piotr Lenarczyk, który dotąd był zastępcą dyrektora w tym biurze.

TVP potwierdziła też w czwartek informację o zmianie prowadzącego program "Forum". W miejsce zwolnionej dziennikarki "Rzeczpospolitej" Joanny Lichockiej program poprowadzi dziennikarz "Wiadomości" Jarosław Kulczycki. TVP tłumaczy zmianę prowadzącego "powodami ekonomicznymi", a Kulczycki ma prowadzić program w ramach dotychczasowego kontraktu.

Źródło
  Jak walczyć z pogłębianiem koryt ?
Co do Przysowy - najblizsze posiedzenie Regionalnej Rady Ochrony Przyrody mam nadzieje, ze uda sie poswiecic temu problemowi. Moze nawet w postaci wycieczki i zaproszeniu Wojewódzkiego Zarządu Melioracji i Urządzeń Wodnych w Warszawie...
  Zbiornik rentencyjny już gotowy
Nowy zbiornik retencyjny w Ujeździe kosztował ponad 4 mln zł. Ochroni przed powodzią mieszkańców, a od przyszłego roku być miejscem wypoczynku.
Trzy minuty - tylko tyle czasu trzeba, by z Rynku dojść nad nowe jezioro. Właśnie zakończyła się jego budowa. Trwała od przeszło 14 miesięcy. Zbiornik retencyjny powstał na płynącym przez gminę Ujazd potoku Jordan. Kosztował 4 mln 236 tys. zł. Aż osiemdziesiąt procent tej kwoty udało się zdobyć z funduszy unijnych.

Budowa zbiornika była niezbędna, by uchronić okolicę przed kolejnymi powodziami. Może on pomieścić 97 tys. metrów sześciennych wody.

- Dwa tygodnie temu mieliśmy odbiory techniczne, teraz napełniamy zbiornik. Potrwa to około trzech miesięcy - informuje Roman Kendzia z Wojewódzkiego Zarządu Melioracji i Urządzeń Wodnych w Opolu. - Po sprawdzeniu szczelności zbiornika i zapory będziemy jeszcze czekali na pozwolenie użytkowania z urzędu wojewódzkiego.

Gdy wszystkie formalności zostaną dopełnione, gmina chce zagospodarować okolicę tak, by mieszkańcy mogli tu wypoczywać. Już teraz przy zbiorniku jest plaża. W przyszłości powstanie tu także pole namiotowe i miejsca do grillowania.

- Niedaleko stąd są też tereny, które gmina przejęła od skarbu państwa. Chcemy tam wybudować boisko do piłki plażowej albo korty - snuje plany Tadeusz Kauch, burmistrz Ujazdu. - Jezioro w środku miasta stanie się naszą nową atrakcją turystyczną. Ten sezon już jest stracony, ale następnego lata będzie można tu popływać. Mam jednak nadzieję, że jeszcze tej jesieni upieczemy tu jakiś kartofel w ognisku - uśmiecha się Kauch.

www.nto.pl

Jak będe mieć czas i chęci to pójde zrobić tam fotki
  Głos z internetu i gazet
Bezpieczniej w Cisku

Wtorek, 6 stycznia (10:51)

Zakończyła się budowa półtorakilometrowego odcinka wału przeciwpowodziowego Cisek -Dzielniczka, na lewym brzegu Odry. Prace trwały pół roku. Zadanie, które kosztowało 1.840 tys. złotych, sfinansowane zostało z rządowego programu "Odra 2006".

Wójt gminy Cisek, Alojzy Parys, nie krył zadowolenia: - Walczymy o wały od dawna, bo każdy wybudowany odcinek, to większe bezpieczeństwo dla wsi leżących w dolinie rzeki.

Także marszałek, Józef Sebesta, przypomniał, że choć nie łatwo było przekonać Unię Europejską, by budowa zabezpieczeń przeciwpowodziowych znalazła się w Regionalnym Programie Operacyjnym Województwa Opolskiego, to Zarząd Województwa nigdy nie miał wątpliwości, że wały są koniecznością. - Cisek dotąd był gminą atrakcyjną rolniczo. Kiedy przestaną mu zagrażać podtopienia, stanie się też atrakcyjny pod względem inwestycyjnym - stwierdził marszałek.

Wały na odcinku Cisek - Dzielniczka są fragmentem większej inwestycji zaplanowanej na lata 2009-2013. Docelowo zabezpieczenia zostaną poprowadzone do Miejsca Odrzańskiego czyli do granicy z województwem śląskim. W planach jest także budowa dwóch poprzecznych wałów tzw. cofkowych i śluz, które zatrzymają wody Odry i lokalnych potoków. Te zabezpieczenia zapewnią bezpieczeństwo powodziowe na 1.710 hektarach.

- Nowo oddany wał na razie chroni mieszkańców gminy Cisek przed powodzią o przepływie 2.088 metrów sześciennych na sekundę. Taka powódź zdarza się raz na dwieście lat. Pełną ochronę zapewni dopiero budowa zbiornika Racibórz. Powstała tam rezerwa 180 milionów metrów sześciennych wody, sprawi, że fala powodziowa przechodząca przez Cisek będzie o metr niższa - twierdzi Tadeusz Cygan, dyrektor Wojewódzkiego Zarządu Melioracji i Urządzeń Wodnych w Opolu (inwestor zadania).

Odbudowa wałów po wielkiej powodzi w 1997 roku pochłonęła już na Opolszczyźnie 600 mln złotych. Roboty koncentrowały się wokół trzech miejscowości: Koźla, Opola i Brzegu. Najwięcej obwałowań (26 km) powstało wokół Brzegu.

Zespół prasowy UMWO

  Głos z internetu i gazet
Jeszcze trocha na tymat wałow:

Nowy odcinek lewostronnego wału rzeki Odry oddany do użytku

W dniu 5 stycznia 2009 roku odbył się odbiór kolejnego odcinka lewostronnych obwałowań rzeki Odry. Nowy wał ma długość 1,4 km i położony jest w całości na gruntach wsi Cisek. Koszt robót budowlano-montażowych wyniósł 1.840.000 zł i sfinansowany został ze środków "Programu dla Odry 2006". Budowę wału prowadziło Konsorcjum firm: Zakład Usług Hydrotechniczno-Melioracyjnych z Ozimka i Przedsiębiorstwo Handlowo-Transportowo-Budowlane z Dąbrowy Niemodlińskiej. Inwestorem zadania jest Wojewódzki Zarząd Melioracji i Urządzeń Wodnych w Opolu. W ramach budowy tego ocinka obwałowań dokonano również wykupu dwóch nieruchomości pozostających w międzywalu oraz gruntów przeznaczonych pod rezerwy ziemne za łaczną kwotę 1.790.000 zł.

W uroczystości oddania do użytku kolejnego odcinka wałów w Cisku wzięli udział przedstawiciele Inwestora i Wykonawcy zadania oraz zaproszeni goście.

Warto przypomnieć, że wcześniej wybudowano już w dwóch etapach lewostronne obwałowania rzeki Odry na odcinku z Koźla do Ciska o łacznej długości 9 km. Wykonane wały chronią mieszkańców gminy Cisek przed powodzią o przepływie 2088 m3/sek, która zdarza się raz na 200 lat, a z chwilą wybudowania zbiornika przeciwpowodziowego "Racibórz" stanowić będą razem docelowy system zabezpieczeń przeciwpowodziowych.

Budowa pozostałych 20 km lewostronnych obwałowań rzeki Odry, chroniących w całości teren gminy Cisek przed powodzią, ma zostać zakończona w 2015 roku. Na realizację tego zadania potrzebne są finanse w wysokości ok. 40 mln. zł.

Źródło: www.cisek.pl
  Pszczelińskie łąki
Szanowny Panie Rafale,
Według tego co udało mi się wyświetlić to teren przy kolei należy do PKP, rzeczka – do Wojewódzkiego Zarządu Melioracji i Urządzeń Wodnych w Grodzisku M., teren przyległy do ANR SP w Warszawie.
Z poważaniem,
  Pytania
Witam Jestem mieszkańem Kraśnika i użytkownikiem forum Gminy Nielisz
Pytanie:
W jaki sposób gmina planuje wykorzystywać potencjał turystyczny zbiornika Nielisz.Chodzi o zaplecze typowo turystyczne tzn strzeżona plaża ,parking , obiekty gastronomiczne ,pola namiotowe, atrakcje kulturalne?
Pozdrawiam
stanisław

[ Komentarz dodany przez: Qki: Pon Mar 17, 2008 14:22 ]
Odpowiedź:

Uchwałą Rady Gminy Nielisz z dnia 31 stycznia 2007r został przyjęty „Miejscowy Plan Zagospodarowania Przestrzennego Terenów przy Zbiorniku Wodnym w Nieliszu”.
Plan obejmuje rejon wokół zbiornika i dotyczy częściowo miejscowości Nielisz i Nawóz. Plan wyznacza tereny wokół zalewu pod inwestycje turystyczne, układ komunikacyjny, tereny pod zabudowę mieszkaniową.
Inwestycje turystyczne są jedynie w gestii inwestorów prywatnych, gdyż gmina nie może prowadzić działalności gospodarczej a poza tym nie posiada własnych terenów w okolicy Zbiornika Nielisz. Obecnie właścicielem Zbiornika Nielisz jest Skarb Państwa - zarząd sprawuje Wojewódzki Zarząd Melioracji i Urządzeń Wodnych w Lublinie. Rozwój bazy turystycznej uzależniona jest w dużej mierze od zakończenia inwestycji zbiornika. Nieznany jest ostateczny termin zakończenia inwestycji.
Urząd Gminy Nielisz w najbliższym czasie zleci opracowanie „Strategii Rozwoju Turystycznego Gminy Nielisz”.
Obecnie gminy Nielisz, Radecznica, Sułów oraz Szczebrzeszyn są w trakcie rejestracji Lokalnej Grupy Działania „Dolina Wieprza i Poru”. Działanie tej grupy będzie polegało również na rozwoju infrastruktury turystycznej w oparciu o środki z funduszy europejskich.
Obecnie w trakcie rejestracji w sądzie jest Stowarzyszenie Kwaterodawców Gminy Nielisz. Obecnie liczba kwater oferowanych dla turystów przez Stowarzyszenie jest najwyższa w Powiecie Zamojskim.
Należy również zwrócić uwagę na zawartość gminnej strony internetowej skierowanej dla turystów, gdzie można odnaleźć wiele ciekawych informacji, które zawiera Pana pytanie.
  Kogo męczyć o ścieżkę rowerową...
Jest odpowiedź:

Warszawa, 29 czerwca 2007 r.
BD-SP/555-50/06-07
L.dz. 3751
(...)
Szanowny Panie,
W odpowiedzi na nadesłany postulat umożliwienia przekraczania bariery ulicy
Puławskiej przez rowerzystów wzdłuż Potoku Służewieckiego informuję, iż jest Pan
wyrazicielem opinii większej grupy użytkowników rowerów. Sprawa połączenia
rowerowego Służewca ze Służewem pod ul. Puławską została zapoczątkowana
pismem z dn. 26 października 2006 (znak BD-SP/555-50/06, L.dz.4898),
skierowanym do Pani Anny Piotrowskiej, p.o. Dyrektor Zarządu Dróg Miejskich, na
wniosek grupy rowerzystów (których reprezentuje Pan Paweł Paroń).
Wojewódzki Zarząd Melioracji i Urządzeń Wodnych na moje pismo odpowiedział
pismem, które otrzymałem dn. 3 stycznia br., w którym określono wstępne warunki
techniczne przeprowadzenia ścieżki rowerowej przepustem pod ul. Puławską.
Z kolei Wydział Ochrony Środowiska dla Dzielnicy Mokotów w piśmie z dn. 15
stycznia 2007 r. zapewnił, że omawiany teren jest objęty projektem miejscowego
planu zagospodarowania przestrzennego. Zgodnie z odpowiedzią, miał on zostać
uchwalony przez Radę Warszawy w pierwszym kwartale br. Poinformowano równieŜ,
Ŝe w treści planu i na załączniku graficznym przedstawiono przebieg ścieŜek
rowerowych, w tym wnioskowany przejazd pod ul. Puławską.
Jak w ub. tygodniu poinformował Pan Krzysztof Górnicki, p.o. Naczelnika Wydziału
Ochrony Środowiska dla Dzielnicy Mokotów, Plan nadal czeka na rozpatrzenie.
Z poważaniem
mgr Stanisław J. Plewako
do wiadomości Pełnomocnik Prezydenta
1. Pan Robert Soszyński,
Burmistrz Dzielnicy Mokotów
2. Pan Filip Flisowski,
Radny Dzielnicy Mokotów
3. Pan Bartosz Dominiak,
Radny m.st. Warszawy
4. Pani Anna Piotrowska
p.o. Dyrektor Zarządu Dróg Miejskich
  [Lubuskie] Unia dużo dołoży na kolej i lotnisko
http://miasta.gazeta.pl/zielonagora/1,35161,3925546.html?nltxx=107789...

Unia dużo dołoży na kolej i lotnisko
Kalina Celińska
2007-02-16, ostatnia aktualizacja 2007-02-16 18:33
Lubuskie dostanie z UE 440 mln euro. Marszałek zdradził pomysł, jak zamierza
dzielić kasę. Sporo weźmie kolej i lotnisko w Babimoście. We mgle jest sala
widowiskowa w Zielonej Górze.
To jeden z najważniejszych dokumentów mojej kadencji - mówił wczoraj
marszałek województwa Krzysztof Szymański o ogłoszonym sposobie podziału
pieniędzy z Unii Europejskiej.

Chodzi o pieniądze na Lubuski Regionalny Program Operacyjny na lata
2007-2013. Kwota jest niebagatelna. Do wzięcia jest prawie 440 mln euro.
LRPO to jeden z pierwszych gotowych programów w kraju. Jeśli wszystko
pójdzie zgodnie z planem, już pod koniec roku będzie można starać się o
pierwsze dotacje z UE. Tymczasem marszałek ustalił listę kluczowych
projektów dla województwa lubuskiego. To one dostana pieniądze w pierwszej
kolejności. Jeśli inwestycja znajdzie się na tzw. liście priorytetowej, w
praktyce oznacza, że pokonała konkurencję. Kto więc załapał się na złotą
listę?

Najwięcej kasy trafi na lubuskie inwestycje kolejowe. Marszałek zdecydował,
że 20 mln euro powinno znaleźć się na modernizację linii kolejowej
Czerwieńsk - Zbąszynek i budowę małej łącznicy kolejowej. Dzięki temu podróż
pociągiem ekspresowym z Zielonej Góry do Poznania może trwać zaledwie
godzinę z kwadransem. Tymczasem dziś podróż pociągiem tylko z Zielonej Góry
do Sulechowa zajmuje 50 minut. Jazda się ślimaczy z racji postoju w
Czerwieńsku i zmiany kierunku lokomotywy. Podróż mogłaby trwać dużo krócej,
gdyby tory omijały Czerwieńsk nową łącznicą kolejową z Przylepu do Pomorska.
Nowy odcinek torów ma mieć długość ok. 2,3 km. Dalej pociąg jechałby już jak
dotąd przez stary most na Odrze. Jak obliczyli kolejarze, przejazd nową
trasą z Zielonej Góry do Sulechowa potrwa jedynie 16 min.

Kolejne 8,5 mln euro miałyby trafić na modernizację linii kolejowej na
odcinku Krzyż-Kostrzyn. Mniej, bo 6,6 mln euro, na modernizację linii
Zbąszynek-Gorzów. Szynobus pokonuje teraz tę trasę w 100 minut. Po
modernizacji mógłby jechać 60.

Marszałek stawia także na rozbudowę i odnowę lotniska w Babimoście. Na ten
cel jest gotów wydać nawet 5 mln zł euro. - To pieniądze, o które mogłoby
się starać przedsiębiorstwo Polskie Porty Lotnicze. Pieniądze mogłyby trafić
na nowe ogrodzenia i montaż nowoczesnego sprzętu radionawigacyjnego ILS oraz
na rozbudowę portu. To istotna inwestycja. Może przesądzić o wejściu do
Babimostu tanich linii lotniczych - tłumaczy wicemarszałek Sebastian
Ciemnoczołowski.

Do priorytetów marszałek zaliczył również inwestycje zgłaszane przez Lubuski
Zarząd Melioracji i Urządzeń Wodnych. Na programy małej retencji wodnej czy
ochrony przeciwpowodziowej mogłoby w sumie trafić 20 mln euro.

Na liście zabrakło hali widowisko-sportowej i basenu w Zielonej Górze.
Magistrat chciałby dostać na jej budowę 40 mln euro. - Jakie szanse będzie
miała hala? Nie wiem. Pewnie takie same jak inne miasta. Wszystko zależy od
jakości projektu, który przygotuje - komentuje marszałek Szymański.

Jak podzielimy kasę

122 mln euro - infrastruktura transportowa (drogi, kolej, lotnisko);
tworzenie terenów inwestycyjnych

90 mln euro - edukacja, zdrowie, turystyka, kultura

56 mln euro - rozwój lokalny, współpraca terytorialna

53 mln euro - ochrona środowiska

  Ptasia tragedia w Kwiecewie
Ptaki przegrały z dopłatami
Mariusz Kowalewski, Tomasz Kurs
2007-06-08, ostatnia aktualizacja 2007-06-08 19:29

Urzędnicy spuścili wodę z cennego rozlewiska w Kwiecewie, gdzie od lat zjeżdżają się ornitolodzy z całej Polski, by obserwować i liczyć chronione ptaki. - Zniszczonych zostało kilkadziesiąt gniazd - mówi Maria Mellin, wojewódzki konserwator przyrody. Ale ocalały unijne dopłaty dla rolników.

Najcenniejsze w okolicach Olsztyna rozlewisko zajmuje 30 hektarów w dolinie przy wsi Kwiecewo. Jeszcze przed II wojną za czasów Prus Wschodnich były tu łąki, poprzecinane kanałami melioracyjnymi. Później ziemia stała się własnością PGR. - Teren był podmokły i szybko zaprzestano koszenia trawy - opowiada Augustyn Jodko, kierownik rejonowego Zarządu Melioracji i Urządzeń Wodnych w Olsztynie, który dziś administruje łąkami w Kwiecewie.

Nieskoszone pastwiska zamieniły się w rozlewiska. Woda po zimowych roztopach spływa tu rowami i utrzymuje się przez kilka miesięcy. Teren pokochało wodne ptactwo. Wiosną przylatują mewy, rybitwy, różne rodzaje kaczek, świstuny, łabędzie. Z roku na rok coraz więcej.

Rozlewisko jest tak atrakcyjne, że od lat w kwietniu zjeżdżają tu ornitolodzy z całej Polski, by obserwować ptaki. - Można tu spotkać bardzo rzadką na tych terenach, chronioną rybitwę białowąsą - mówi dr Magda Remisiewicz z Katedry Ekologii i Zoologii Kręgowców Uniwersytetu Gdańskiego. - W tym roku naliczyliśmy też sześćdziesiąt par śmieszki. Kiedy byliśmy tam też w połowie maja, ptaki akurat wysiadywały jaja. Pisklaki wykluły się z nich pod koniec miesiąca.

I właśnie tydzień temu, w samym środku okresu lęgowego, zarząd melioracji spuścił z rozlewiska wodę.

- To, co tam zobaczyłam było przerażające. Zniszczonych zostało kilkadziesiąt gniazd ptactwa wodnego. Drapieżniki bez trudu mogły polować na pisklęta grzęznące w błotnej brei - opowiada Maria Mellin, wojewódzki konserwator przyrody. - Kierownik Augustyn Jodko powiedział, że wodę spuścił, bo mają być tu łąki. Dlaczego jednak w samym szczycie okresu lęgowego? Zawiadomiłam już policję i wysłałam pismo do zarządu melioracji o naprawienie szkód i przywrócenie poprzedniego stanu.

Remisiewicz: - To jest skandaliczne, wszystkie ptaki, które przebywają w Kwiecewie podlegają ochronie. W okresie lęgowym nie można nawet się do nich zbliżyć, by robić im zdjęcia, a co dopiero spuszczać wodę.

Pojechaliśmy do Kwiecewa. Po rozlewisku została brunatna ziemia. Woda stała tylko w rowach, gdzieniegdzie spacerowały mewy, snuł się też samotny łabędź.

- Kiedyś przyjeżdżały tu całe rodziny. Dzieci mogły obserwować ptaki, a mężczyźni łowili ryby. Dziś nie ma ani ryb, ani ptaków - mówił nam wędkarz, który szukał jeszcze szczęścia w zagłębieniach rowu melioracyjnego. Ale w wiaderku miał tylko dwa karasie. Po ludziach zostały w trawie porozrzucane opakowania po chipsach i coli.

Augustyn Jodko: - Rozlewisko jest na ziemiach należących do skarbu państwa i na łąkach rolników. My wypełniamy tylko swoje obowiązki. Musimy w rowach utrzymywać stały poziom wody, dlatego ją spuszczamy co roku.

Mówi, że gdyby nie spuścili wody, a ta zalałaby ziemie rolników, zarząd melioracji musiałby płacić odszkodowania.

- A kiedy ostatni raz je płaciliście? - pytamy.

- W 2003 roku 10 tys. zł - opowiada kierownik. - Ale jeśli ziemia jest pod wodą rolnicy nie mogą dostać unijnych dopłat i wydzwaniają do nas, byśmy osuszyli ich tereny.

Magda Remisiewicz: - Raz tylko w 2005 roku spuszczono całkowicie wodę, ale w sierpniu, kiedy nie było już okresu lęgowego i ptakom nic się nie stało. Zapowiada, że w najbliższych dniach wyśle do urzędu wojewódzkiego pismo z prośbą o ustanowienie na rozlewiskach w Kwiecewie użytku ekologicznego.

Także kierownik Jodko przyznaje, że obszar chroniony na rozlewisku rozwiązałby problem. - A tak wykonując swoje obowiązki musimy łamać prawo, bo inaczej to od nas rolnicy domagają się pieniędzy - mówi Jodko.

Źródło: Gazeta Wyborcza Olsztyn
  Ptasia tragedia w Kwiecewie
Przed chwilą w Googlach znalazłem taki tekst, kto zgadnie kiedy został on napisany:

"Kurczy się ostoja ptaków

Zalane łąki nieopodal Kwiecewa zamieniły się w ostoję ginących gatunków ptactwa. Ale mogą wkrótce zniknąć: woda znika, bo jeden z właścicieli terenu zmusił zarząd melioracji do osuszenia terenu
- Kwiecewo to, obok rozlewiska w Sątopach, drugi ze wszech miar cenny obiekt, który zasługuje na ochronę - mówi Marian Szymkiewicz, kierownik Muzeum Przyrody w Olsztynie. - Żyją tam m.in. cztery gatunki perkoza (wszystkie, jakie występują w Polsce), kaczki, żurawie, rybitwy białowąse, łabędzie i kormorany. Można spotkać koczujące białe czaple oraz orły bieliki - wylicza.

Ostoja rzadkich gatunków z płytką wodą niezbędną dla ptaków brodzących powstała niedawno, w sposób naturalny: gdy upadł PGR, do którego w 90 proc. należał teren obecnego rozlewiska. Pola kiedyś były systematycznie odwadniane i uprawiane, od lat jednak stoją nieużytkowane. Zarząd Melioracji i Urządzeń Wodnych dawno przestał przepompowywać stąd wodę. Łąki podmokły i zagnieździło się tu ptactwo. - Nikt tych ziem nie uprawiał i nie zgłaszał roszczeń - wyjaśnia Henryk Dzioba, dyrektor Zarządu Melioracji. - A przez lata zalane ziemie nie nadają już się do upraw.

Wojewódzki Konserwator Przyrody wspólnie z Północnopodlaskim Towarzystwem Ochrony Ptaków postanowił z rozlewiska w Kwiecewie utworzyć tzw. użytek ekologiczny, by chronić cenne gatunki.

Rozporządzenie jest gotowe. - Problem w tym, że jeden z właścicieli łąk nie zgadza się - przyznaje Maria Mellin, wojewódzki konserwator przyrody. - Wszyscy inni wyrazili zgodę na utworzenie użytku ekologicznego na ich działkach.

Dwa hektary łąki należą do państwa Jurczaków. - To łąka mojej żony - mówi Henryk Jurczak. - Chcemy ją sprzedać, a nie użyczać dla ptaków - wyjaśnia.

Właściciele żadają 20 tys. zł i są nieugięci.

- Nie mamy środków, by wykupić teren po cenie, jakiej życzą sobie ci państwo - tłumaczy Mellin. - Pieniędzy brakuje też w Wojewódzkim Funduszy Ochrony Przyrody. Inne instytucje nie mogą przeznaczać pieniędzy na wykup gruntu.

- Jeśli nie znajdą się pieniądze, ptaki będą musiały sobie odlecieć - mówi Jurczak. - Zawsze ktoś traci, a ktoś zyskuje, czemu ja mam tracić?

W ubiegłym roku zaczęli domagać się od Zarządu Melioracji odszkodowania za zalanie łąki. - Nie mamy pieniędzy na jego zapłacenie, więc zgodnie z prawem zaczęliśmy osuszać teren. Nie mamy wyjścia - wyjaśnia Dzioba.

- Poziom wody spada, a ptactwa jest coraz mniej. Jak tak dalej pójdzie, rozlewisko zniknie - alarmuje Urszula Gracz, mieszkanka Kwiecewa. Także zdaniem służby ochrony przyrody osuszanie może zagrozić ekosystemowi.

Jest jedna możliwość, na jaką zgadzają się państwo Jurczakowie: usypanie wału odgradzającego ich łąkę od rozlewiska. - Wówczas stracimy ok. 1/3 rozlewiska. Poza tym wał będzie przesiąkał mimo wszystko - oponuje Mellin. Jednak negocjacje w tej sprawie się toczą i mają zakończyć do 30 kwietnia.

Bezsilne są władze gminne, choć większość mieszkańców Kwiecewa popiera służby ochrony przyrody. - Możemy tylko mediować między stronami - mówi Janusz Sypiański, wójt gminy Świątki. - Umarzaliśmy tym ludziom podatek, ale to im nie starczało. Odrzucili też propozycję wymiany działki na inną.

Przed kilkoma dniami na rozlewisku w Kwiecewie naliczono ponad 100 łabędzi."

Pochodzi on z olsztyńskiej Gazety Wyborczej tylko, że z:
"2003-04-25, ostatnia aktualizacja 2003-04-25 21:35 "

No comment
Pozdrawiam
  Jezioro Skorzęcin (znika)


Uratują powidzkie jeziora?
Jacek Łuczak

Woda z kopalni zostanie przepompowana do dwóch wysychających jezior w Powidzkim Parku Krajobrazowym. Ale problem w tym, że będzie jej za mało. - To jedynie spowolni proces zanikania jezior, ale wcale ich nie uratuje - twierdzą naukowcy.
Zobacz powiekszenie
Fot. Lukasz Cynalewski / AG
O tym, że jeziora w Powidzkim Parku Krajobrazowym kurczą się w zastraszającym tempie, pisaliśmy jako pierwsi już w ubiegłym roku. Prof. Piotr Ilnicki z poznańskiej Akademii Rolniczej i Wojciech Orłowski, rzeczoznawca Stowarzyszenia Inżynierów i Techników Wodnych i Melioracyjnych wykazali, że winna zanikaniu jezior jest Kopalnia Węgla Brunatnego "Konin", która podchodzi ze swoimi odkrywkami węgla brunatnego coraz bliżej jezior. Naukowcy udowodnili w swoim opracowaniu, że woda, która pojawia się podczas wydobycia węgla, odprowadzana jest do chłodzenia elektrowni Konin i Pątnów i do zalewania zbiorników powstałych po odkrywkach. A jeziora powidzkie tworzą wspólny basen i dlatego "podskórnie" tracą wodę na rzecz kopalni.

KWB broniła się swoimi badaniami wykonanymi przez Instytut Nauk Geologicznych Uniwersytetu Wrocławskiego, ale wiarygodność tych badań została podważona przez środowiska naukowe.

Impas i przerzucanie się argumentami trwały blisko rok. Wreszcie jednak nastąpił przełom. Wszystkie strony sporu zgodziły się na ratowanie jezior. Ustaliły, że rurociągiem o długości ponad 8 kilometrów woda będzie pompowana z odkrywki Jóźwin IIB do dwóch jezior: Budzisławskiego i Wilczyńskiego. Inwestycja ma kosztować około 9 mln zł. Połowę ma dać kopalnia, a resztę Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska, Urząd Marszałkowski i gminy zainteresowane sprawą. - Mamy projekt i umowę. Jeśli wszystko pójdzie dobrze, budowa może ruszyć już w przyszłym roku - mówi Maciej Dąbrowski, radny sejmiku województwa wielkopolskiego, członek Rady Ochrony Przyrody przy wojewodzie wielkopolskim.

Jednak to nie koniec kłopotów z wodą. Prof. Ilnicki wyliczył, że jeziora można uratować tylko wtedy, kiedy zasilane będą 16 mln m sześc. wody rocznie. Natomiast projekt ratowania jezior zakłada tłoczenie zaledwie 5,5 mln. - To zdecydowanie za mało! To jedynie spowolni proces zanikania jezior, ale wcale ich nie uratuje. Jeśli powstanie instalacja o tak małym przepływie, to wyrzucimy publiczne pieniądze w błoto - alarmuje Arnold Jarczewski z UAM.

- Ilość przepompowanej wody to jest teraz najważniejszy problem. Będziemy starali się dojść do porozumienia - zapowiada Dąbrowski. Mediacją i projektem zajmie się podległy Urzędowi Marszałkowskiemu Wielkopolski Zarząd Melioracji i Urządzeń Wodnych w Poznaniu.

Negocjacje będą trudne, bo chętne na wodę z kopalnianych odkrywek są Zespół Elektrowni Pątnów-Adamów-Konin i kopalnia. Elektrownie używają wody z odkrywek do chłodzenia turbin, ta później trafia do Warty i płynie do Bałtyku, a więc nie jest zatrzymywana w Wielkopolsce. W ten sposób z regionu powidzkiego "ucieka" rocznie 200 mln m sześc. wody (10 razy więcej niż mieści całe jezioro Gopło). Mimo że już je sprywatyzowano, to za wodę nie płacą ani kopalni, ani Regionalnemu Zarządowi Gospodarki Wodnej. Kopalnia zaś potrzebuje wody do zalewania wyeksploatowanych wyrobisk. Zarówno elektrowni, jak i kopalni zależy więc na tym, żeby jak najwięcej wody zatrzymać dla siebie. Natomiast mieszkańcy zrzeszeni w Związku Gmin Powidzkiego Parku Krajobrazowego chcą, żeby elektrownia korzystała z wody z Warty, dzięki czemu woda przestałaby "uciekać" z regionu i mogła zasilać zanikające jeziora.

Źródło: Gazeta Wyborcza Poznań
  Przemysł, SSE, PNT w aglomeracji rzeszowskiej - zapowiedzi
Sejmik miał podjąć decyzję o przekazaniu gminie Trzebownisko 18 mln zł na odwodnienie terenu wokół parku naukowo-technologicznego. To bezwzględny warunek, aby na tych terenach można było inwestować. Radni wojedzódzcy nie podjęli jednak żadnej decyzji

Barbara Kuźniar-Jabłczyńska, prezes Rzeszowskiej Agencji Rozwoju Regionalnego, niepokoi się: - W poniedziałek uchwała w tej sprawie nie trafiła pod obrady sejmiku. Najbliższa sesja, 20 października jest ostatnia w tej kadencji, a gmina musi ogłaszać przetargi.

Stanisław Stachura, dyrektor Podkarpackiego Zarządu Melioracji i Urządzeń Wodnych, mówi: - Odwodnienie terenu jest w tej chwili równie ważne w uzbrajaniu jak doprowadzenie energii elektrycznej czy wody. Jeśli tego nie zrobimy, niemożliwe będą inwestycje.

I wyjaśnia, dlaczego ta inwestycja jest konieczna: - Teraz teren wokół lotniska jest niezabudowany, rolniczy i nie ma tam problemów z wodami opadowymi. Place, które tam powstaną, parkingi i dachy budynków uniemożliwią wsiąkanie wód opadowych. Rzeki Świerkowiec i Gołębiówka muszą zostać przygotowane do przyjmowania większej ilości wody. Powinny też powstać kanalizacja deszczowa oraz zbiornik, gdzie będzie mógł być gromadzony nadmiar wody.

W zarządzie województwa nikt nie ma wątpliwości, że odwodnienie trzeba zrobić. Powstanie parku naukowo-technologicznego to nadzieja dla Rzeszowa i Podkarpacia na szybki rozwój gospodarczy.

Problem pojawił się gdzie indziej: skąd wziąć 18 mln zł potrzebne na rozpoczęcie inwestycji? Do poniedziałku wydawało się, że pieniądze będą pochodzić z budżetu województwa. Po sesji, na której swoje argumenty wytoczył Jan Burek, członek zarządu województwa, nie jest to już pewne.

Burek, jeden z głównych oponentów w tej sprawie, uważa, że środki na ten cel byłyby zbyt dużym obciążeniem dla województwa, dlatego należy szukać ich w funduszach europejskich. - Wtedy z naszego budżetu zamiast 100 proc. zostałoby sfinansowane tylko np. 5 proc. tej kosztownej inwestycji - wyjaśnia Burek. Kalkuluje to tak: 15 proc. to konieczny wkład własny starającego się o środki unijne, ale w tym wypadku mogłyby się o nie ubiegać wspólnie: Rzeszów, Państwowe Porty Lotnicze i Poczta, która planuje tam swoją sortownię.

Jego zdaniem nie ma przeszkód, by w ciągu dwóch tygodni dogadać się ze stronami i zaplanować środki w przyszłorocznym budżecie. - Tylko pani Kuźniar-Jabłczyńska musi się wziąć do pracy - stwierdza Jan Burek.

- Nie widzę przeszkód, żeby samorząd wojewódzki, który jest właścicielem terenów, podjął takie rozmowy z miastem czy z PPL-em - zgadza się Kuźniar-Jabłczyńska. Przypomina jednak: - Na tę inwestycję dostaliśmy już z Unii 40 mln zł. Chcemy problem wód opadowych załatwić kompleksowo, tak by za rok-dwa nie trzeba było robić wszystkiego od nowa. Dlatego potrzebne są dodatkowe pieniądze. Skończyły się bowiem środki na 2006 rok, a nabór następnych zacznie się dopiero w przyszłym roku. Wówczas to, co zostało przekazane z budżetu, będzie mogło być uznane za wkład własny, może też w części zwrócone.

Leszek Deptuła nie wyklucza, że w tej sprawie możliwe jest zwołanie specjalnej sesji sejmiku. - Wcześniej będą o tym dyskutować komisje budżetowa oraz polityki regionalnej. Eksperci, którzy pracowali nad tym przez ostatnie miesiące, wyjaśnią radnym wszystkie "za" i "przeciw". To tak ważne dla województwa, że musi zostać załatwione - uważa marszałek.

*Podkarpacki Park Naukowo-Technologiczny

Ma być miejscem dla nowoczesnych technologii, skupiać firmy z branży elektroniczno-maszynowej, lotniczej, informatycznej i biotechnologicznej. Obejmuje ogromne tereny przy lotnisku w Jasionce, w Głogowie Rogoźnicy i przy Politechnice Rzeszowskiej. Jego powstanie podzielone zostało na kilka etapów: w pierwszym uzbrojone zostaną tereny wokół lotniska w Jasionce. Do końca przyszłego roku za 40 mln zł ze środków unijnych powstaną tam linie elektroenergetyczna i sanitarna, oczyszczalnie itp. Będą to najbardziej atrakcyjne inwestycyjnie tereny na Podkarpaciu - już interesują się nimi inwestorzy. - Gdyby były uzbrojone, Dell, duża firma komputerowa, zainwestowałby u nas, a nie pod Łodzią - mówi Barbara Kuźniar-Jabłczyńska. Swoją inwestycję pod Rzeszowem rozważa także Ryanair. - Z pozostałymi firmami, które się do nas zgłaszają, podpisujemy klauzulę poufności. Nie możemy o nich informować - mówi szefowa RARR.
  newsy 2007
Rów dzieli marszałków

Urząd marszałkowski do końca sierpnia musi wybudować rów melioracyjny wokół fabryki LG. Inaczej Koreańczycy dostaną odszkodowanie za każdy przypadek zalania zakładu. Marszałek Andrzej Łoś z PO jest pewien, że nie zdąży z inwestycją. O zaniedbanie oskarża swojego poprzednika - Pawła Wróblewskiego z PiS
Gdy w listopadzie 2005 roku Koreańczycy zdecydowali, że ulokują pod Wrocławiem jedną z największych inwestycji w Polsce, podpisano z nimi umowę o pomocy publicznej. Przewidywała m.in. ulgi w opłatach i podatkach, ale także budowę i remont nowych dróg w okolicach fabryki oraz budowę wokół niej rowów melioracyjnych. Do ich wybudowania zobowiązał się zarząd województwa. Rów ma kosztować aż 11,5 mln złotych.

Marszałek Andrzej Łoś twierdzi, że w budżecie województwa nie takich pieniędzy, a o tym, że muszą się znaleźć, dowiedział się dwa tygodnie temu od Zarządu Melioracji i Urządzeń Wodnych. Jego zdaniem winny zaniedbaniu jest poprzedni zarząd województwa: - Nie zrobił nic, żeby zapewnić finansowanie tej inwestycji. Nie wpisano jej do budżetu ani na 2006, ani na 2007 rok. Wziął na siebie zobowiązanie bez sprawdzenia, ile będzie ono kosztować, bez określenia górnej granicy zobowiązań budżetu województwa. Jedyne, co zrobiono, to zlecono Zarządowi Melioracji i Urządzeń Wodnych przygotowanie projektu i kosztorysu. W marcu ub. roku powierzono ich wykonanie prywatnej firmie. A ona prace skończyła dopiero w kwietniu. To wtedy okazało się, ile całość ma kosztować.

Łoś zapowiada, że rowy powstaną, ale nie uda ich się wybudować do końca sierpnia. Bo najpierw trzeba znowelizować budżet, a potem ogłosić przetarg. Kiedy ruszą prace, nie wiadomo.

Paweł Wróblewski przyznaje, że rzeczywiście podczas podpisywania umowy z Koreańczykami na dokładne wyliczenia i analizowanie czegokolwiek nie było czasu: - Rządowi negocjatorzy postawili nam ultimatum: albo zgodzimy się sfinansować budowę rowów oraz dróg i zrezygnujemy z opłat za odrolnienie gruntów pod fabrykę, albo nie będzie inwestycji. Na decyzje mieliśmy tydzień.

Wyjaśnia też, że dwa lata temu była mowa o tym, że inwestycja ma kosztować niecałe trzy mln złotych: - Nie wiem, skąd się wzięło 11. Trzeba sprawdzić rzetelność tych wyliczeń.

Wróblewski winą za brak pieniędzy na rowy obarcza oczywiście obecny zarząd i Łosia. - Przecież to oni przygotowywali budżet na 2007 rok. Uchwalono go w lutym już po wyborach. Mieli wszystkie umowy. W sprawie rowów też. Widocznie jakiś urzędnik nie zgłosił tego zadania do budżetu. Powinni go ukarać i tyle.

Marszałek Łoś chce, aby zaniedbanie zbadała komisja rewizyjna Sejmiku Województwa Dolnośląskiego. Paweł Wróblewski nie ma nic przeciwko temu. - Tak naprawdę to powinna ona kontrolować to, co robi obecny zarząd. A że nic nie robi, to zamieniła się w komisję śledczą oceniającą poprzedników. Niech się zarząd weźmie do roboty, a nie szuka winy u poprzedników.

Źródło: Gazeta Wyborcza Wrocław
  [Dolny Śląsk] Inwestycyjny BOOM 2007...
Oborniki Śląskie Inwestycje

Właśnie mija połowa bieżącego roku i to jest stosowna pora na ogólne podsumowanie pracy. Ruch inwestycyjny – w pełni. Pogoda nam sprzyja, sytuacja finansowa jest dobra, tym bardziej że na ostatniej sesji RM podzieliliśmy nadwyżkę budżetową.

Powoli zbliżamy się do rozwiązania problemu „wodociąg Lubnów”.
Istniejący budynek hydroforni jest w trakcie modernizacji, a nowy budynek stacji uzdatniania wody w trakcie budowy (stan surowy zamknięty). Wewnątrz są zamontowane trzy zbiorniki filtrów, wykonano część robót związanych z budową rurociągów międzyobiektowych oraz rurociągów podziemnych w budynku SUW.
W pobliżu istniejącego ujęcia, w miejscu wskazanym przez hydrogeologów, wykonany został nowy odwiert. Chcemy czerpać wodę z głębokich pokładów (prawie 100 m) i podać ją do lubnowskiego ujęcia. Obecne studnie są około 30 metrowej głębokości.
Mamy gotowy projekt połączenia wodociągu lubnowskiego z obornicką siecią oraz zabezpieczone materiały na wykonanie roboty. Mamy już pozwolenie na budowę. Z robotą powinniśmy się uwinąć w najbliższych tygodniach. Jednocześnie prowadzimy zapowiadane kontrole posesji we wsiach Lubnów, Uraz i Pęgów pod względem przestrzegania przepisów Regulaminu utrzymania czystości i porządku, szczególnie posiadanie kubła na odpady, zbiornika na nieczystości płynne, posiadanie aktualnych rachunków opłat za usługi wywozu nieczystości stałych i płynnych oraz wykorzystanie i stan studni przydomowych.

Inwestycje drogowe – ukończone
Jesteśmy po odbiorze robót budowlanych związanych z budową nawierzchni jezdni z kostki brukowej betonowej w ulicach Fredry oraz kilku „sięgaczy”. Skończyliśmy remont ulicy Kopernika oraz częściowy remont parkingów (za przychodnią lekarską przy Trzebnickiej, Orkana oraz OSiR); remont nawierzchni asfaltowych dróg gminnych oraz remont dróg gruntowych – zostało wbudowanych ok. 1800 ton niesortu granitowego.

Inwestycje drogowe w trakcie realizacji
Został ukończony remont części drogi w ulicy Poprzecznej i Polnej w Wilczynie oraz budowy nawierzchni dróg w ulicy Zapolskiej i Małej Ogrodowej. Kolejnymi inwestycjami są budowy nawierzchni drogowych w ulicach Styki, Staszica i Korzeniowskiego.
W porozumieniu z Dolnośląskim Zarządem Dróg Wojewódzkich rozpoczął się remont kapitalny drogi wojewódzkiej w Urazie (podobnie jak ubiegłoroczny remont drogi w Wielkiej Lipie). Prowadzimy również rozmowy w sprawie remontu ulicy Dworcowej w Pęgowie oraz dokończenia budowy chodnika w ulicy Głównej. W przypadku obu tych inwestycji musimy pamiętać o 50% udziale finansowym gminy.

Przygotowanie następnych inwestycji
Trwają prace projektowe dla następujących inwestycji: kanalizacji sanitarnej dla miejscowości Wilczyn oraz Rościsławice i Jary; przedłużenie sieci wodociągowej w Bagnie (sięgające do działek za cmentarzem); rozbudowy gimnazjum w Pęgowie; budowy Sali gimnastycznej w SP3; opracowanie dokumentacji technicznej zamknięcia i rekultywacji kwatery nr 3 na gminnym składowisku odpadów w Golędzinowie oraz budowy kwatery nr 1.
Trwają prace melioracyjne związane z odprowadzeniem nadmiaru wód opadowych i gruntowych w miejscowościach Jary i Zajączków, a dla miejscowości Paniowice, Wielka Lipa i Golędzinów – Oborniki Śląskie właśnie je ukończyliśmy.
W Zajączkowie również wykonaliśmy przedłużenie sieci wodociągowej do budynków mieszkalnego i produkcyjnego na „Zatorzu”.

Biblioteka w Pęgowie
Budynek szkoły w Pęgowie pełni nową funkcję. Dzięki remontowi dachu można było go zagospodarować na pomieszczenia biblioteczne. Od maja Czytelnicy mogą na powrót korzystać z obszernego księgozbioru.

Intensywny rozwój
Od kilku lat odnotowujemy intensywny rozwój budownictwa mieszkaniowego, co pociąga konieczność rozwoju infrastruktury. Zaopatrzenie w wodę jest sprawą numer jeden. Chcemy zasilić obornicką sieć wodą spoza ujęć własnych. Trwają prace projektowe na wykonanie połączenia naszych wodociągów z wodociągiem „Bychowo”. Spięcie ma zostać wykonane w dwóch miejscach: w Droszowie (zasilenie Borkowic, Kowal, Przecławic, Piekar i później Wilczyna) oraz Brzeźnie Wielkim do Osolina.
Kolejną rzeczą jest przedłużenie obornickiej sieci w kierunku Wilczyna. Podobnie jak Oborniki – Lubnów, oraz Oborniki – Golędzinów.


Filtry w nowym budynku SUW.


Budowa nawierzchni w ulicy Fredry ukończone. Drugi etap – budowa nawierzchni w ulicach Staszica, Korzeniowskiego i Styki.


Przygotowanie budowy nawierzchni w ulicy Zapolskiej.


Ulica Tuwima (sięgacz ulicy Broniewskiego).

UM Oborniki Śląskie
  Bezrobocie
Zarząd województwa ratuje bezrobotnych

Pół tysiąca ludzi chce zatrudnić marszałek w 2009. Będą kosić trawę i usuwać muł z dna rzek.

Zatrudnienie ponad 500 bezrobotnych, którzy przez pół roku mają dbać o trawę na wałach przeciwpowodziowych nad Odrą, ścinać krzewy czy też usuwać muł z dna rzek, to kolejny pomysł zarządu województwa na walkę z kryzysem na Dolnym Śląsku.

Marszałek na ten cel wyda pieniądze ze specjalnego funduszu, a bezrobotnych do tych robót będą kierować powiatowe urzędy pracy. Pomysł jednak jeszcze jest w proszku, bo sami urzędnicy nie mają pojęcia, jak to będzie wyglądało.
- Nie wiem jeszcze, na jakich to będzie zasadach - przyznaje Maria Kunicka, dyrektor PUP we Wrocławiu.

Od początku stycznia do końca lutego w urzędzie pracy zarejestrowało się ponad 1500 osób. Ale w samym powiecie wrocławskim robotę przy odmulaniu znajdą jedynie 54 osoby, które zarobią około tysiąca złotych na rękę miesięcznie. Takie miejsca pracy zostaną stworzone także w 15 powiatach, m.in. oławskim, oleśnickim, górowskim, wołowskim, złotoryjskim i polkowickim.

Zarząd województwa nie wyklucza, że w 2010 r. przy robotach publicznych zatrudni kolejny tysiąc bezrobotnych.
- To świetny pomysł - Paweł Wróblewski, opozycyjny radny sejmiku, chwali marszałka Marka Łapińskiego.

Paweł Hreniak, szef klubu Prawa i Sprawiedliwości, też chwali, ale wskazuje, że zarząd powinien skupić się na działaniach długofalowych, które dałyby ludziom gwarancję zatrudnienia na lata.

- Ściąganiem inwestorów i tworzeniem nowych miejsc pracy miała zająć się Dolnośląska Agencja Współpracy Gospodarczej. Przez rok swojej działalności nie utworzyła ani jednego - wskazuje Hreniak, dodając, że sezonowymi robotami marszałek chce uspokoić swoje sumienie.

Okazuje się jednak, że taki program nie jest wcale niczym nowym. Bezrobotnym prace na wałach przeciwpowodziowych będzie zlecać Dolnośląski Zarząd Melioracji i Urządzeń Wodnych we Wrocławiu. Program pilotażowy przeprowadzono w Legnicy.

Już w 2007 r. Joanna Gustowska, dyrektor DZMiU, tłumaczyła radnym sejmiku na spotkaniu komisji rolnictwa i rozwoju obszarów wiejskich, jak wspiera bezrobotnych.

- Podpisujemy porozumienia z gminami, które są zainteresowane zatrudnieniem bezrobotnych - wyjaśnia dyrektor, dodając, że pensję płaci im samorząd. Teraz chce w ten program wejść marszałek województwa.

- Roboty publiczne w powiatowych urzędach pracy kulały - mówi Łapiński, który nie wyklucza, że w przyszłości będzie je koordynował Dolnośląski Wojewódzki Urząd Pracy. Może on na przykład zatrudniać bezrobotnych przy remontach dróg czy łataniu chodników na Dolnym Śląsku.

Magdalena Kozioł - POLSKA Gazeta Wrocławska
http://legnica.naszemiasto.pl/wydarzenia/977180.html
  Wątek zbiorczy
Prace melioracyjne na terenie gminy Strzegom

21.12.2007 r.

Zapraszamy do zapoznania się z działaniami i stanem prac przeprowadzanych przez Gminną Spółkę Wodną "Strzegom" w Strzegomiu w 2007 r.

Utrzymanie i konserwacja urządzeń melioracji szczegółowych należy do działającej na terenie gminy Strzegom Gminnej Spółki Wodnej "Strzegom". Jest to organizacja, która prowadzi działalność gospodarczą i nie osiąga zysku z tytułu prowadzonej działalności. Członkami Spółki są osoby fizyczne: rolnicy, właściciele działek rolnych, gospodarstwa państwowe oraz inne organizacje, które są właścicielami bądź zarządcami gruntów rolnych.


Wykonany przepust na rowie R-L13 w Olszanach


Wykonana konserwacja rowu R-P w Modlęcinie

Spółka Wodna w Strzegomiu działa w oparciu o składki członkowskie zbierane od rolników, Rolniczych Spółdzielni Produkcyjnych, oraz innych zakładów a także środki przekazane z budżetu gminy i dotacji z Urzędu Wojewódzkiego.

Środki wykorzystywane są na konserwacje gruntową urządzeń melioracyjnych tj. rowów i drenowania.
Gminna Spółka Wodna zajmuje się głównie odmulaniem, wycinaniem krzewów porastających rowy, usuwaniem wszelkich awarii powodujących niedrożność skomplikowanego systemu obierającego wodę z pól.
W zarządzie spółki znajduje się obszar 3281ha gruntów i 217 km rowów melioracyjnych.
Ze względu na znaczny rozmiar ewidencyjny oraz wysłużenie eksploatacyjne istnieje konieczność ciągłej renowacji tych urządzeń melioracyjnych. Zdecydowana większość prac wykonywana jest ręcznie, co pociąga za sobą konieczność zatrudnienia odpowiedniej liczby pracowników fizycznych. Ze względu na warunki atmosferyczne, przede wszystkim temperaturę, prace te mogą być wykonywane tylko sezonowo.


Wykonany przepust na rowie R-P w Modlęcinie.


Wykonana konserwacja rowu R-L6 w Strzegomiu

Ze środków własnych i pozyskanych w okresie od kwietnia do października wykonano:

a) ze środków Gminnej Spółki Wodnej:

* 1 475mb konserwacji i renowacji rowów
* 1,39 ha konserwacji i renowacji drenowania na wartość 54 tys. zł.

b) ze środków Urzędu Miejskiego:

* 6 920 mb konserwacji i renowacji rowów,
* 7,17ha konserwacji i renowacji drenowania na wartość 120 tys. zł.

Wartość wykonanych prac wykonanych w 2007r. wyniosła łącznie 174 tys. zł.
Gminna Spółka Wodna "Strzegom" w Strzegomiu w 2007r., wykonała 8,40 km konserwacji rowów i 8,56ha konserwacji drenarek.

Środki pieniężne wykorzystane przez Gminną Spółkę Wodną pochodziły z następujących źródeł:

* zebrane składki członkowskie od rolników 92 104,00 zł
* środki finansowe z Urzędu Miejskiego 120 000,00 zł

Dzięki dobrej współpracy z Urzędem Miejskim, o czym świadczą przyznawane środki finansowe, Gminna Spółka Wodna wykonała najpilniejsze i zaplanowane prace renowacyjne na urządzeniach melioracyjnych. Dobra współpraca sołtysów z członkami spółki wodnej wpłynęła natomiast na lepszą ściągalność składek członkowskich w 2007 roku.


Wykonana konserwacja rowu R-M w Granicy


Wykonana konserwacja rowu R-D w Stanowicach


Wykonana konserwacja Potoku Olszańskiego w Olszanach


Wykonana konserwacja rowu R-4 w Stanowicach

Zestawienie prac melioracyjnych wykonanych ze środków Urzędu Miejskiego w okresie od kwietnia do października 2007r.

Plik

http://www.strzegom.pl/2004/strony/aktu ... 12/046.php
 



wojewodzkiego szpitala specjalistycznego we wroclawiu wroclaw
Wojewódzkim Ośrodku Ruchu Drogowego w Białej Podlaskiej
Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Ciechanowie
Wojewódzkiego Zespołu do Spraw Orzekania o Niepełnosprawności
Wojewódzkiego Zespołu Ochrony Zdrowia Matki
Wojewódzkim Funduszu Ochrony Środowiska we Wrocławiu
wojewodzkim szpitalu specjalistycznym w radomiu ul
wojewódzkim zespole do spraw orzekania o niepełnosprawności
Województwo warmińsko mazurskie Inne projekty
wojewodzkiego osrodku ruchu drogowego
wojewodzkiego sadu administracyjnego ul
Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Lublinie
Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego Nr 2
Wojna chińsko wietnamska
  • bielsko;biala;auchan;dzieci
  • glazura do kuchni wzor
  • download;trainer;1;0;wladca;pierscieni;bitwa;o
  • skladanie dlugopisow od producenta bez kaucji
  • doB6wiadczenia domowe
  • uboczny efekt solarium
  • kombajny fendt
  • praca policji
  • polski zwiazek karate tradycyjnego